06.12.2009

poniedziałek, 7 grudnia



Panie, odpuść mi grzechy, bo jestem sparaliżowany w swoim smutku i niewiedzy.
Jestem odrętwiały. Czuję, jakbym trwał w miejscu. Niezrozumiany i opuszczony. Znam swoje przewiny, a Ty wiesz wszystko, nawet to, co ja usilnie próbuję wymazać z pamięci. Klękam przed Tobą i proszę: Odpuść mi! Jeżeli mam wstać i iść, to powiedz dokąd, bo boję się zatracenia, powtórki, odtrącenia.
Ludzie nie potrafią przebaczać, zapominać. Nawet, gdy krzyczą, że tak jest, ich serca przepełnia żal i ból. Mi, człowiekowi, który skrzywdził wielu jest łatwiej stracić pamięć.
Pamiętając o tym, co uczyniłem, niech będzie we mnie, chociaż źdźbło przestrogi, abym w swojej drodze tkwił w Tobie i podążał, mając, co raz mniej wątpliwości i wahań.
Niech inni powiedzą: Przedziwne rzeczy ujrzeliśmy. Ten człowiek się zmienił, odmienił. Wybrał i wygrał życie.


Łk 5, 17-26


Pewnego dnia, gdy Jezus nauczał, siedzieli przy tym faryzeusze i uczeni w Prawie, którzy przyszli ze wszystkich miejscowości Galilei, Judei i Jerozolimy. A była w Nim moc Pańska, że mógł uzdrawiać.
Wtem jacyś ludzie niosąc na łożu człowieka, który był sparaliżowany, starali się go wnieść i położyć przed Nim. Nie mogąc z powodu tłumu w żaden sposób przynieść go, wyszli na płaski dach i przez powałę spuścili go wraz z łożem w sam środek przed Jezusa. On widząc ich wiarę, rzekł: "Człowieku, odpuszczają ci się twoje grzechy". 
Na to uczeni w Piśmie i faryzeusze poczęli się zastanawiać i mówić: "Któż On jest, że śmie mówić bluźnierstwa? Któż może odpuszczać grzechy prócz samego Boga?" 
Lecz Jezus przejrzał ich myśli i rzekł do nich: "Co za myśli nurtują w sercach waszych? Cóż jest łatwiej powiedzieć: «Odpuszczają ci się twoje grzechy», czy powiedzieć: «Wstań i chodź?» Lecz abyście wiedzieli, że Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów" - rzekł do sparaliżowanego: "Mówię ci, wstań, weź swoje łoże i idź do domu". I natychmiast wstał wobec nich, wziął łoże, na którym leżał, i poszedł do domu, wielbiąc Boga. 
Wtedy zdumienie ogarnęło wszystkich; wielbili Boga i pełni bojaźni mówili: "Przedziwne rzeczy widzieliśmy dzisiaj".


5 komentarzy:

  1. Działy się cuda kiedyś, dzieją i teraz. Tyle, że dziś mało kto je zauważa. Dobrze, że Bóg widzi wszystko...

    OdpowiedzUsuń
  2. Przedziwną zdolnością naszych zranionych emocji jest obwinianie się za zło, którego doświadczyliśmy. W takich przypadkach użalanie się nad sobą jest szkodliwe i chybione.
    Czy świadomie czyniłeś źle?
    Nie jesteś niczemu winien Holden.
    Wstań i idź przed siebie. Jesteś bardzo wartościowym człowiekiem i szkoda, by było...

    ps. każdy z nas krzywdził innych- nikt nie jest bez winy

    OdpowiedzUsuń
  3. Holden,
    Ty się cały czas zmieniasz i odmieniasz :-) cud przemiany nie musi być spektakularny i widowiskowy. w Twoim przypadku chyba taki nie jest. to mozolna praca nad sobą dzień po dniu. choć muszę przyznać, że fajnie by było tak nagle się przeobrazić, być lepszym jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. chciałabym tak, ale to se ne da ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Latarniku - ufam w Jego "patrzenie"...

    Zenza - dziękuję za przychylność, ale poczucie winny wygrywa ze zdrowym rozsądkiem.

    Emmo - nie chcę różdżki - chcę przemiany, którą zrozumiem, i która mnie wypełni...

    OdpowiedzUsuń
  5. na przemiany najlepsze jest LSD ;)

    OdpowiedzUsuń