7.12.2009

wtorek, 8 grudnia



Cud poczęcia. Jedna z najpiękniejszych Ewangelii.
Nie tylko zesłanie Gabriela, jego rozmowa z Maryją. I Jej wielkie zawierzenie. Bo mam słabość do początku, do nowego, do życia. Marudzę, tupię nogami i macham rękoma, rycząc w niebogłosy i sam siebie szantażuję końcem. Ale ja kocham życie! Uwielbiam być! Cokolwiek, jakkolwiek sprawia mi tylko kłopot.
Ta Ewangelia daje początek wszystkiemu, nie wcześniejsze proroctwa i nawet nie heroizm Jana Chrzyciela. To jest ten moment cudu, wiary i oddania.
To jest piękno wiary.


Łk 1, 26-38


 Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: "Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami". Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: "Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca".
Na to Maryja rzekła do anioła: "Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?" Anioł Jej odpowiedział: "Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego". 
Na to rzekła Maryja: "Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa". Wtedy odszedł od Niej anioł.


6.12.2009

poniedziałek, 7 grudnia



Panie, odpuść mi grzechy, bo jestem sparaliżowany w swoim smutku i niewiedzy.
Jestem odrętwiały. Czuję, jakbym trwał w miejscu. Niezrozumiany i opuszczony. Znam swoje przewiny, a Ty wiesz wszystko, nawet to, co ja usilnie próbuję wymazać z pamięci. Klękam przed Tobą i proszę: Odpuść mi! Jeżeli mam wstać i iść, to powiedz dokąd, bo boję się zatracenia, powtórki, odtrącenia.
Ludzie nie potrafią przebaczać, zapominać. Nawet, gdy krzyczą, że tak jest, ich serca przepełnia żal i ból. Mi, człowiekowi, który skrzywdził wielu jest łatwiej stracić pamięć.
Pamiętając o tym, co uczyniłem, niech będzie we mnie, chociaż źdźbło przestrogi, abym w swojej drodze tkwił w Tobie i podążał, mając, co raz mniej wątpliwości i wahań.
Niech inni powiedzą: Przedziwne rzeczy ujrzeliśmy. Ten człowiek się zmienił, odmienił. Wybrał i wygrał życie.


Łk 5, 17-26


Pewnego dnia, gdy Jezus nauczał, siedzieli przy tym faryzeusze i uczeni w Prawie, którzy przyszli ze wszystkich miejscowości Galilei, Judei i Jerozolimy. A była w Nim moc Pańska, że mógł uzdrawiać.
Wtem jacyś ludzie niosąc na łożu człowieka, który był sparaliżowany, starali się go wnieść i położyć przed Nim. Nie mogąc z powodu tłumu w żaden sposób przynieść go, wyszli na płaski dach i przez powałę spuścili go wraz z łożem w sam środek przed Jezusa. On widząc ich wiarę, rzekł: "Człowieku, odpuszczają ci się twoje grzechy". 
Na to uczeni w Piśmie i faryzeusze poczęli się zastanawiać i mówić: "Któż On jest, że śmie mówić bluźnierstwa? Któż może odpuszczać grzechy prócz samego Boga?" 
Lecz Jezus przejrzał ich myśli i rzekł do nich: "Co za myśli nurtują w sercach waszych? Cóż jest łatwiej powiedzieć: «Odpuszczają ci się twoje grzechy», czy powiedzieć: «Wstań i chodź?» Lecz abyście wiedzieli, że Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów" - rzekł do sparaliżowanego: "Mówię ci, wstań, weź swoje łoże i idź do domu". I natychmiast wstał wobec nich, wziął łoże, na którym leżał, i poszedł do domu, wielbiąc Boga. 
Wtedy zdumienie ogarnęło wszystkich; wielbili Boga i pełni bojaźni mówili: "Przedziwne rzeczy widzieliśmy dzisiaj".


5.12.2009

niedziela, 6 grudnia



                Prostować ścieżki dla Pana, to największe zmaganie się z sobą. Jak być przygotowanym w Nim na Jego przyjście?
             Staram się dostrzegać swoje błędy i potknięcia. Staram się ich unikać. Nie jestem i nigdy nie będę wymarzonym Twoim dzieckiem. Za dużo we mnie pychy i ciągłych wątpliwości.
              Szedłem kiedyś przez siedem godzin, bez odpoczynku, wytchnienia. Zatracony w podziwianiu świata. Leśnym duktem, brzegiem jeziora, bagnami i szosą. Gdybym cały czas wędrował prostą i gładką drogą nie dostrzegłbym piękna i ułomności tamtych miejsc. Gdy łażę nie robię tylko zdjęć, nie podziwiam tylko piękna przyrody, wciąż myślę jak pokonać w sobie ułomności, opory i strach?
              Łatwiej mi szukać odpowiedzi, gdy wiem, że obok jesteś TY.


Łk 3, 1-6

Było to w piętnastym roku rządów Tyberiusza Cezara. Gdy Poncjusz Piłat był namiestnikiem Judei, Herod tetrarchą Galilei, brat jego Filip tetrarchą Iturei i kraju Trachonu, Lizaniasz tetrarchą Abileny; za najwyższych kapłanów Annasza i Kajfasza skierowane zostało słowo Boże do Jana, syna Zachariasza, na pustyni. Obchodził więc całą okolicę nad Jordanem i głosił chrzest nawrócenia na odpuszczenie grzechów, jak jest napisane w księdze mów proroka Izajasza: "Głos wołającego na pustyni: «Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego; każda dolina niech będzie wypełniona, każda góra i pagórek zrównane, drogi kręte niech staną się prostymi, a wyboiste drogami gładkimi». I wszyscy ludzie ujrzą zbawienie Boże".

4.12.2009

sobota, 5 grudnia





Czy nic nie jest za darmo?
Wybrałeś uczniów spośród tysięcy. Oni Ci zaufali. Na Twojej Śmierci zbudowali Życie.
Czuję, że i we mnie się ono tli, chociaż był czas, że zgasło zupełnie. To Twój dar i jednego z Twoich uczniów. Mojego Przyjaciela.
Zdrowieje także dzięki niemu. Tracę trąd, chociaż – musiałbym chyba jak wąż zrzucić skórę – aby wielu przestało mnie traktować wyłącznie jako hazardzistę, a zaczęło jako człowieka. Wiem! Potrzebuję czasu, Oni też.
Ważna jest droga.


Mt 9, 35 - 10, 1. 5. 6-8


Słowa Ewangelii według św. Mateusza. Jezus obchodził wszystkie miasta i wioski. Nauczał w tamtejszych synagogach, głosił Ewangelię królestwa i leczył wszystkie choroby i wszystkie słabości.
A widząc tłumy ludzi, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce niemające pasterza. Wtedy rzekł do swych uczniów: "Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo". 
Wtedy przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów i udzielił im władzy nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszelkie choroby i wszelkie słabości. 
Tych to Dwunastu wysłał Jezus, dając im następujące wskazania: "Idźcie do owiec, które poginęły z domu Izraela. Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie. Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy. Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie".


3.12.2009

piątek, 4 grudnia



Panie, gdybyś mnie uzdrowił, dlaczego miałbym milczeć!? Dlaczego nie chwalić się Tobą i swoim stanem?
Tylko Ty wiesz jak trudno mi dzisiaj ogarnąć myśli i jak nie klei się nasza rozmowa. Czuję się niesprawiedliwe, czuję się ślepcem. Czy przestałem widzieć TERAZ, gdy wydawało mi, że odzyskuję wzrok? Czy może znowu zbłądziłem, lecz nie dostrzegam swojej głupoty? Jeżeli mam sokolim wzrokiem dostrzegać Ciebie, to, dlaczego wciąż przecieram oczy ze zdumienia i niezrozumienia?
Nigdy przez te lata nie obarczałem Ciebie moim stanem, upadkiem. Winien byłem zawsze ja. Kiedyś dla towarzystwa do worka wrzucałem bliskich i tych obcych. Dzisiaj wskazuję wyłącznie siebie. Wiem! Żądałem od Ciebie dobrej karty i kolejnej sekwencji numerów na ruletce. Gdy prośba się spełniała chwaliłem Cię w kasynie i w burdelu. Gdy „zawodziłeś”, pytałem: - DLACZEGO?
Ale wiesz, że wtedy naprawdę byłem ślepy i ówczesne dlaczego jest skrajnie inne od tego dzisiaj, TERAZ.
Idę za Tobą i będę z Tobą. Myśl o mnie dobrze. Jak Dobry Ojciec o dziecku.
Proszę!


Mt 9, 27-31

Gdy Jezus przechodził, szli za Nim dwaj niewidomi, którzy głośno wołali: "Ulituj się nad nami, Synu Dawida".
Gdy wszedł do domu, niewidomi przystąpili do Niego, a Jezus ich zapytał: "Wierzycie, że mogę to uczynić?". Oni odpowiedzieli Mu: "Tak, Panie". Wtedy dotknął ich oczu, mówiąc: "Według wiary waszej niech się wam stanie". 
I otworzyły się ich oczy, a Jezus surowo im przykazał: "Uważajcie, niech się nikt o tym nie dowie". Oni jednak skoro tylko wyszli, roznieśli wieść o Nim po całej tamtejszej okolicy.


2.12.2009

czwartek, 3 grudnia



Nie wiem czy jestem roztropny? Jestem jak ptak. A moim domem bocianie gniazdo.
Jestem pewien jednego, że wciąż lecę i wciąż wracam do Ciebie. Wiem, że jesteś. Gorzej, gdy sam czuję swoją nieobecność. Swoje wyobcowanie.
Dom na skale – dom na zaufaniu i wierze w Ciebie. Dom na piasku – moja chałupa ubłocona w upadkach i zbłądzeniu.
Cały dzień rozmawiam dzisiaj z duchami przeszłości i w konkluzji szukam rady u Ciebie, szukam pomocy w Tobie. Tyle razy ile chciałem się zabić, Ty wyciągałeś do mnie rękę. Przyjmuję Ją.
Chociaż wciąż latam, latam i szukam domu. Twojego.


Mt 7, 21. 24-27


Jezus powiedział do swoich uczniów: "Nie każdy, który Mi mówi: «Panie, Panie», wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie.
Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony. 
Każdego zaś, kto tych słów moich słucha, a nie wypełnia ich, można porównać z człowiekiem nierozsądnym, który dom swój zbudował na piasku. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i rzuciły się na ten dom. I runął, a upadek jego był wielki".


1.12.2009

środa, 2 grudnia




 Gdy pierwszy raz przeczytałem wiersz Norwida, który na wyrost chwalił swój kraj, postanowiłem jedno: KAŻDY OKRUCH CHLEBA znaleziony na ulicy – zbiorę, każdą kromkę – podniosę. I nigdy nie wyrzucę chleba. Jestem swojemu przyrzeczeniu wierny.
Ciekawi mnie jedno – czy ludzie, których nasycił i napoił Chrystus byli potem Mu wierni? Czy chromi zdrowieli w Duchu Świętym? Czy otrzymane dobro, które jest albo słowem albo czynem, pozostawiło na ich życiu piętno bycia dobrym?
Ja z Norwida wziąłem frazę. Nigdy nie wyrzuciłem chleba, ale ile razy wyrzuciłem ze swojego serca ludzi, którzy mi pomagali, wyciągali do mnie dłoń, bym zdrowiał, podnosił się?!
Mój Syn, gdy dopytuje o ulubione książki z dzieciństwa, najpierw mówi o sobie: - Lubię te z magią, gdy dobry walczy ze złym. To najlepsze bajki.
Moją najlepszą bajką była właśnie TA Ewangelia. Powtarzałem z zachwytem: - Ale czarodziej z tego Jezusa!
Reakcja dziecka dalej we mnie pulsuje, nadal liczę, że i ja wyzdrowieje. Wystarczy jedno Jego słowo. Dzisiaj jestem już w stanie je usłyszeć… jestem w stanie się dzielić Jego słowem…



Mt 15, 29-37


Jezus przyszedł nad Jezioro Galilejskie. Wszedł na górę i tam siedział. I przyszły do Niego wielkie tłumy, mając ze sobą chromych, ułomnych, niewidomych, niemych i wielu innych, i położyli ich u nóg Jego, a On ich uzdrowił. Tłumy zdumiewały się widząc, że niemi mówią, ułomni są zdrowi, chromi chodzą, niewidomi widzą. I wielbiły Boga Izraela.
Lecz Jezus przywołał swoich uczniów i rzekł: "Żal Mi tego tłumu. Już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają co jeść. Nie chcę ich puścić zgłodniałych, żeby kto nie zasłabł w drodze". Na to rzekli Mu uczniowie: "Skąd tu na pustkowiu weźmiemy tyle chleba, żeby nakarmić takie mnóstwo?". Jezus zapytał ich: "Ile macie chlebów?" Odpowiedzieli: "Siedem i parę rybek". Polecił ludowi usiąść na ziemi; wziął siedem chlebów i ryby, i odmówiwszy dziękczynienie, połamał, dawał uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do sytości, a pozostałych ułomków zebrano jeszcze siedem pełnych koszów.