7.04.2010

czwartek, 8 kwietnia

Pokój wam. To słowa Jezusa. To moje słowa dla innych.
Kilka miesięcy temu oburzałem się, że w kościele zamiast „znaku pokoju” spotkały mnie drwiny były pracowników. A może to w ogóle nie jest prawdą. Może zaślepiony rozpaczą, smutkiem widziałem to, co chciałem widzieć? A może to był uśmiech? Pocieszam się? Nie! Naprawiam się. Zbyt wiele rzeczy wokół mnie jest złych, to prawda. Ale jest też tak, że wiele kwestii źle interpretuje. A potem nakręcam się i złoszczę. Po co, dlaczego? To ślepy zaułek, a nie droga ku Panu.
Pokój Wam. Moi przyjaciele i moi wrogowie.
Nawracam się, grzechów odpuścić nie mogę, ale mogę wybaczyć i prosić o wybaczenie. Tak też czynię. Tak czynić chcę.


Łk 24, 35-48

Uczniowie opowiadali, co ich spotkało w drodze, i jak poznali Jezusa przy łamaniu chleba. A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: "Pokój wam".
Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha. Lecz On rzekł do nich: "Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie się Mnie i przekonajcie: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam". Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi. 
Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: "Macie tu coś do jedzenia?" Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby. Wziął i jadł wobec wszystkich. 
Potem rzekł do nich: "To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach". Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma. I rzekł do nich: "Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie; w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom począwszy od Jerozolimy. Wy jesteście świadkami tego". 

6.04.2010

środa, 7 kwietnia

Oktawa Wielkiej Nocy. Jestem świadkiem, gdy Chrystus rozpoznany i nierozpoznany przychodzi do swoich bliskich, jak przychodzi do mnie.
To prawda, miałem dzisiaj fatalny nastrój. Wszystko mnie irytowało, mało bawiło. W pewnym momencie dotarła do mnie bezcenna myśl: - Przecież czytałeś Ewangelię, przecież będziesz znowu to robił. Nic nie rozumiesz?
Zrozumiałem. Jak zwoje drutu, jak gałęzie drzewa. Dotarło. Zwłaszcza w takie dni jak ten muszę swoje myśli skierować ku Bogu. Wysłuchać Go, odszukać w sobie i w innych. Wpędzanie się w dół to moja specjalność. Muszę nauczyć się żyć inaczej, powtarzając: Jezu, ufam Tobie.


Łk 24, 13-35

W pierwszy dzień tygodnia dwaj uczniowie Jezusa byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy. Rozmawiali oni ze sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali ze sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali.
On zaś ich zapytał: "Cóż to za rozmowy prowadzicie ze sobą w drodze?" Zatrzymali się smutni. A jeden z nich, imieniem Kleofas, odpowiedział Mu: "Ty jesteś chyba jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co się tam w tych dniach stało". Zapytał ich: "Cóż takiego?" 
Odpowiedzieli Mu: "To, co się stało z Jezusem z Nazaretu, który był prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu; jak arcykapłani i nasi przywódcy wydali Go na śmierć i ukrzyżowali. A myśmy się spodziewali, że właśnie On miał wyzwolić Izraela. Teraz zaś po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało. Co więcej, niektóre z naszych kobiet przeraziły nas: Były rano u grobu, a nie znalazłszy Jego ciała, wróciły i opowiedziały, że miały widzenie aniołów, którzy zapewniają, iż On żyje. Poszli niektórzy z naszych do grobu i zastali wszystko tak, jak kobiety opowiadały, ale Jego nie widzieli". 
Na to On rzekł do nich: "O nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały?" I zaczynając od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego. Tak przybliżyli się do wsi, do której zdążali, a On okazywał, jakoby miał iść dalej. Lecz przymusili Go, mówiąc: "Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił". 
Wszedł więc, aby zostać z nimi. Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy otworzyły się im oczy i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu. I mówili nawzajem do siebie: "Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?" 
W tej samej godzinie wybrali się i wrócili do Jerozolimy. Tam zastali zebranych Jedenastu i innych z nimi, którzy im oznajmili: "Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi". Oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze i jak Go poznali przy łamaniu chleba.

5.04.2010

wtorek, 6 kwietnia



Usłyszeć swoje imię wypowiedziane przez Jezusa. Być i uwierzyć jak Maria Magdalena.
Wystarczyło, że powiedział: "Mario!". Uwierzyła, rozpoznała, nazwała go Nauczycielem.
Płakała nad Jego grobem, bała się tej pustki i napełniającej jej serce trwogi. Płakała i szukała. A On stał tuż obok, a  nierozpoznana Go natychmiast, bo tak ogromny ból ją dotknął.
A potem jedno słowo. Jedno.
Gdy jestem mi źle, gdy jest mi dobrze – wypowiedz moje imię. Chcę wykonywać Twoje rozkazy.


J 20, 11-18

Maria Magdalena stała przed grobem płacząc. A kiedy tak płakała, nachyliła się do grobu i ujrzała dwóch aniołów w bieli siedzących, jednego przy głowie, a drugiego przy nogach, w miejscu, gdzie leżało ciało Jezusa.
I rzekli do niej: "Niewiasto, czemu płaczesz?" Odpowiedziała im: "Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono". Gdy to powiedziała, odwróciła się i ujrzała stojącego Jezusa, ale nie wiedziała, że to Jezus. Rzekł do niej Jezus: "Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz?" Ona zaś sądząc, że to jest ogrodnik, powiedziała do Niego: "Panie, jeśli ty Go przeniosłeś, powiedz mi, gdzie Go położyłeś, a ja Go wezmę". 
Jezus rzekł do niej: "Mario!" A ona obróciwszy się powiedziała do Niego po hebrajsku: "Rabbuni", to znaczy: Nauczycielu. Rzekł do niej Jezus: "Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca. Natomiast udaj się do moich braci i powiedz im: «Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego»". 
Poszła Maria Magdalena oznajmiając uczniom: "Widziałam Pana i to mi powiedział".

poniedziałek, 5 kwietnia

 


A jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał? – zapytał ksiądz Artur w moim kościele. – A jeżeli to kłamstwo?
Piękna homilia, której wysłuchałem dwukrotnie pulsuje w mojej duszy. Nie prowokacyjne pytania, lecz cudownie udzielone odpowiedzi dają kolejną dawkę strawy duchowej.
Chrystus jest. Tylko czy Ty – ja Go widzimy? – kapłan ciągnął litanie pytań, by zaraz potem krzyczeć wiadomościami o boskich objawieniach. – NIE BÓJCIE SIĘ – rzekł Chrystus. W to nawołanie wsłuchuje się, właśnie w to, a nie w pogłoski o wykradzionym Ciele Pana.
Za oknem słyszę bicie dzwonów. Uwielbiam ten łoskot, ten puls, to zaproszenie, to powitanie. Ten manifest. To jakby słowa Pana z dzisiejszej ewangelii: - Witajcie.
Tak, codziennie jestem zapraszany przez Pana. Codziennie chcę iść u Jego boku.



Mt 28, 8-15

Gdy anioł przemówił do niewiast, one pospiesznie oddaliły się od grobu z bojaźnią i wielką radością i biegły oznajmić to Jego uczniom. A oto Jezus stanął przed nimi i rzekł: "Witajcie". One zbliżyły się do Niego, objęły Go za nogi i oddały Mu pokłon. A Jezus rzekł do nich: "Nie bójcie się. Idźcie i oznajmijcie moim braciom: niech idą do Galilei, tam Mnie zobaczą".
Gdy one były w drodze, niektórzy ze straży przyszli do miasta i powiadomili arcykapłanów o wszystkim, co zaszło. Ci zebrali się ze starszymi, a po naradzie dali żołnierzom sporo pieniędzy i rzekli: "Rozpowiadajcie tak: Jego uczniowie przyszli w nocy i wykradli Go, gdyśmy spali. A gdyby to doszło do uszu namiestnika, my z nim pomówimy i wybawimy was z kłopotu". Oni zaś wzięli pieniądze i uczynili, jak ich pouczono. I tak rozniosła się ta pogłoska między Żydami i trwa aż do dnia dzisiejszego. 

4.04.2010

Niedziela Wielkanocna

Cud? Nie! PRAWDA.
Jezus po zmartwychwstaniu ukazał się swoim bliskim. Nie od razu Go rozpoznali, nie od razu zrozumieli. Zdumiewające? Nie. Nie. Nie. To element drogi. Drogi dochodzenia do Chrystusa.
Jezus i dzisiaj ukazuje się nam. Mnie, Tobie.
Jak często Go rozpoznaję, dostrzegam, rozumiem? Zbyt rzadko.
To nie jest czcze gadanie, to nie jest bzdura. Jezus jest w każdym z nas. Bywa i we mnie. W moich bliskich.
Gdy Jezus zostaje pokonany przez moje grzechy - staję się pusty, miałki, gorzki. Bywam gniewny i brak mi rozsądku. Gubię się i potykam o przewiny. Gdy Go odnajduję – a lepiej przyznać, – gdy On odnajduję mnie, czuję radość i sam nie wiem skąd TE łzy na moim policzku. Łzy szczęścia, zbawienia w Panu.



Łk 24, 13-35

W pierwszy dzień tygodnia dwaj uczniowie Jezusa byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy. Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło.
Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali. On zaś ich zapytał: "Cóż to za rozmowy prowadzicie ze sobą w drodze?" Zatrzymali się smutni. A jeden z nich, imieniem Kleofas, odpowiedział Mu: "Ty jesteś chyba jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co się tam w tych dniach stało". Zapytał ich: "Cóż takiego?" Odpowiedzieli Mu: "To, co się stało z Jezusem z Nazaretu, który był prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu; jak arcykapłani i nasi przywódcy wydali Go na śmierć i ukrzyżowali. A myśmy się spodziewali, że właśnie On miał wyzwolić Izraela. Teraz zaś po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało. Co więcej, niektóre z naszych kobiet przeraziły nas. Były rano u grobu, a nie znalazłszy Jego ciała, wróciły i opowiedziały, że miały widzenie aniołów, którzy zapewniają, iż On żyje. Poszli niektórzy z naszych do grobu i zastali wszystko tak, jak kobiety opowiadały, ale Jego nie widzieli". 
Na to On rzekł do nich: "O nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały?" I zaczynając od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego. 
Tak przybliżyli się do wsi, do której zdążali, a On okazywał, jakoby miał iść dalej. Lecz przymusili Go, mówiąc: "Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił". Wszedł więc, aby zostać z nimi. Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy otworzyły się im oczy i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu. I mówili nawzajem do siebie: "Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?" 
W tej samej godzinie wybrali się i wrócili do Jerozolimy. Tam zastali zebranych Jedenastu i innych z nimi, którzy im oznajmili: "Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi". Oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze i jak Go poznali przy łamaniu chleba. 

3.04.2010

WIGILIA PASCHALNA


Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał.
Krzyż jest znakiem miłości, oddania, cierpienia Boskiego. Krzyż jest moim znakiem. W takim razie jak postrzegam Pusty Grób? Jak go przyjmuję, jak rozumiem, jak z nim żyję?
Zmartwychwstanie to sens mojej wiary, to nie bezcelowy symbol, lecz ukazanie sensu mojej drogi.
Piotr, wierny uczeń Chrystusa, gdy zobaczył Pusty Grób po prostu się zdziwił. Przecież musiał słyszeć, musiał pamiętać słowa Nauczyciela, a jednak po ludzku ZDZIWIŁ SIĘ.
To zdziwienie i mnie dotyka. Nie tylko TERAZ. Dotyka i wstrząsa w chwilach, które jak wschód słońca dają nadzieję, po wzburzonych dniach. Dniach złych słów moich i ich. Dniach zwątpienia i złorzeczenia. Dniach gniewu i ucieczki. Pusty Grób to nadzieja. Pusty Grób to drogowskaz. Pusty Grób to wiara. Pusty Grób to wieczność.
Alleluja, Chrystus Zmartwychwstał.




Łk 24, 1-12

W pierwszy dzień tygodnia niewiasty poszły skoro świt do grobu, niosąc przygotowane wonności. Kamień od grobu zastały odsunięty. A skoro weszły, nie zastały ciała Pana Jezusa.
Gdy wobec tego były bezradne, nagle stanęło przed nimi dwóch mężczyzn w lśniących szatach. Przestraszone, pochyliły twarze ku ziemi, lecz tamci rzekli do nich: "Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał. Przypomnijcie sobie, jak wam mówił, będąc jeszcze w Galilei: «Syn Człowieczy musi być wydany w ręce grzeszników i ukrzyżowany, lecz trzeciego dnia zmartwychwstanie»". Wtedy przypomniały sobie Jego słowa i wróciły od grobu, oznajmiły to wszystko Jedenastu i wszystkim pozostałym. A były to: Maria Magdalena, Joanna i Maria, matka Jakuba; i inne z nimi opowiadały to Apostołom. Lecz słowa te wydały im się czczą gadaniną i nie dali im wiary.
Jednakże Piotr wybrał się i pobiegł do grobu; schyliwszy się, ujrzał same tylko płótna. I wrócił do siebie, dziwiąc się temu, co się stało. 

1.04.2010

Męka Pańska

J 18, 1 - 19, 42

Zdrada Judasza 
E.

Po wieczerzy Jezus wyszedł z uczniami swoimi za potok Cedron. Był tam ogród, do którego wszedł On i Jego uczniowie. Także i Judasz, który Go wydał, znał to miejsce, bo Jezus i uczniowie Jego często się tam gromadzili. Judasz otrzymawszy kohortę oraz strażników od arcykapłanów i faryzeuszów, przybył tam z latarniami, pochodniami i bronią. A Jezus wiedząc o wszystkim, co miało na Niego przyjść, wyszedł naprzeciw i rzekł do nich: 
+
Kogo szukacie? 
E.
Odpowiedzieli Mu: 
T.
Jezusa z Nazaretu. 
E.
Rzekł do nich Jezus: 
+
Ja jestem. 
E.
Również i Judasz, który Go zdradził, stał między nimi. Skoro więc rzekł do nich: Ja jestem, cofnęli się i upadli na ziemię. Powtórnie ich zapytał: 
+
Kogo szukacie? 
E.
Oni zaś powiedzieli: 
T.
Jezusa z Nazaretu. 
E.
Jezus odrzekł: 
+
Powiedziałem wam, że Ja jestem. Jeżeli więc Mnie szukacie, pozwólcie tym odejść. 
E.
Stało się tak, aby się wypełniło słowo, które wypowiedział: Nie utraciłem żadnego z tych, których Mi dałeś. Wówczas Szymon Piotr mając przy sobie miecz, dobył go, uderzył sługę arcykapłana i odciął mu prawe ucho. A słudze było na imię Malchos. Na to rzekł Jezus do Piotra: 
+
Schowaj miecz do pochwy. Czyż nie mam pić kielicha, który Mi podał Ojciec? 

Przed Annaszem. Zaparcie się Piotra 
E.
Wówczas kohorta oraz trybun razem ze strażnikami żydowskimi pojmali Jezusa, związali Go i zaprowadzili najpierw do Annasza. Był on bowiem teściem Kajfasza, który owego roku pełnił urząd arcykapłański. Właśnie Kajfasz poradził Żydom, że warto, aby jeden człowiek zginął za naród. A szedł za Jezusem Szymon Piotr razem z innym uczniem. Uczeń ten był znany arcykapłanowi i dlatego wszedł za Jezusem na dziedziniec arcykapłana, podczas gdy Piotr zatrzymał się przed bramą na zewnątrz. Wszedł więc ów drugi uczeń, znany arcykapłanowi, pomówił z odźwierną i wprowadził Piotra do środka. A służąca odźwierna rzekła do Piotra: 
I.
Czy może i ty jesteś jednym spośród uczniów tego człowieka? 
E.
On odpowiedział: 
I.
Nie jestem. 
E.
A ponieważ było zimno, strażnicy i słudzy rozpaliwszy ognisko stali przy nim i grzali się. Wśród nich stał także Piotr i grzał się. Arcykapłan więc zapytał Jezusa o Jego uczniów i o Jego naukę. Jezus mu odpowiedział: 
+
Ja przemawiałem jawnie przed światem. Uczyłem zawsze w synagodze i w świątyni, gdzie się gromadzą wszyscy Żydzi. Potajemnie zaś nie uczyłem niczego. Dlaczego Mnie pytasz? Zapytaj tych, którzy słyszeli, co im mówiłem. Oto oni wiedzą, co powiedziałem. 
E.
Gdy to powiedział, jeden ze sług obok stojących spoliczkował Jezusa, mówiąc: 
I.
Tak odpowiadasz arcykapłanowi? 
E.
Odrzekł mu Jezus: 
+
Jeżeli źle powiedziałem, udowodnij, co było złego. A jeżeli dobrze, to dlaczego Mnie bijesz? 
E.
Następnie Annasz wysłał Go związanego do arcykapłana Kajfasza. A Szymon Piotr stał i grzał się. Powiedzieli wówczas do niego: 
T.
Czy i ty nie jesteś jednym z Jego uczniów? 
E.
On zaprzeczył mówiąc: 
I.
Nie jestem. 
E.
Jeden ze sług arcykapłana, krewny tego, któremu Piotr odciął ucho, rzekł: 
I.
Czyż nie ciebie widziałem razem z Nim w ogrodzie? 
E.
Piotr znowu zaprzeczył i natychmiast kogut zapiał. 

Przed Piłatem 
E.
Od Kajfasza zaprowadzili Jezusa do pretorium. A było to wczesnym rankiem. Oni sami jednak nie weszli do pretorium, aby się nie skalać, lecz aby móc spożywać Paschę. Dlatego Piłat wyszedł do nich na zewnątrz i rzekł: 
I.
Jaką skargę wnosicie przeciwko temu człowiekowi? 
E.
W odpowiedzi rzekli do niego: 
T.
Gdyby to nie był złoczyńca, nie wydalibyśmy Go tobie. 
E.
Piłat więc rzekł do nich: 
I.
Weźcie Go wy i osądźcie według swojego prawa. 
E.
Odpowiedzieli mu Żydzi: 
T.
Nam nie wolno nikogo zabić. 
E.
Tak miało się spełnić słowo Jezusa, w którym zapowiedział, jaką śmiercią miał umrzeć. 

Przesłuchanie 
E.
Wtedy powtórnie wszedł Piłat do pretorium, a przywoławszy Jezusa rzekł do Niego: 
I.
Czy Ty jesteś królem żydowskim? 
E.
Jezus odpowiedział: 
+
Czy to mówisz od siebie, czy też inni powiedzieli ci o Mnie? 
E.
Piłat odparł: 
I.
Czy ja jestem Żydem? Naród Twój i arcykapłani wydali mi Ciebie. Coś uczynił? 
E.
Odpowiedział Jezus: 
+
Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd. 
E.
Piłat zatem powiedział do Niego: 
I.
A więc jesteś królem? 
E.
Odpowiedział Jezus: 
+
Tak, jestem królem, Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu. 
E.
Rzekł do Niego Piłat: 
I.
Cóż to jest prawda? 
E.
To powiedziawszy wyszedł powtórnie do Żydów i rzekł do nich: 
I.
Ja nie znajduję w Nim żadnej winy. Jest zaś u was zwyczaj, że na Paschę uwalniam wam jednego więźnia. Czy zatem chcecie, abym wam uwolnił króla żydowskiego? 
E.
Oni zaś powtórnie zawołali: 
T.
Nie Tego, lecz Barabasza! 
E.
A Barabasz był zbrodniarzem. 
"Oto człowiek" 
E.
Wówczas Piłat wziął Jezusa i kazał Go ubiczować. A żołnierze uplótłszy koronę z cierni, włożyli Mu ją na głowę i okryli Go płaszczem purpurowym. Potem podchodzili do Niego i mówili: 
T.
Witaj, królu żydowski! 
E.
I policzkowali Go. A Piłat ponownie wyszedł na zewnątrz i przemówił do nich: 
I.
Oto wyprowadzam Go do was na zewnątrz, abyście poznali, że ja nie znajduję w Nim żadnej winy. 
E.
Jezus więc wyszedł na zewnątrz, w koronie cierniowej i płaszczu purpurowym. Piłat rzekł do nich: 
I.
Oto człowiek. 
E.
Gdy Go ujrzeli arcykapłani i słudzy, zawołali: 
T.
Ukrzyżuj! Ukrzyżuj! 
E.
Rzekł do nich Piłat: 
I.
Weźcie Go i sami ukrzyżujcie! Ja bowiem nie znajduję w Nim winy. 
E.
Odpowiedzieli mu Żydzi: 
T.
My mamy Prawo, a według Prawa powinien On umrzeć, bo sam siebie uczynił Synem Bożym. 
E.
Gdy Piłat usłyszał te słowa, uląkł się jeszcze bardziej. Wszedł znów do pretorium i zapytał Jezusa: 
I.
Skąd Ty jesteś? 
E.
Jezus jednak nie dał mu odpowiedzi. Rzekł więc Piłat do Niego: 
I.
Nie chcesz mówić ze mną? Czy nie wiesz, że mam władzę uwolnić Ciebie i mam władzę Ciebie ukrzyżować? 
E.
Jezus odpowiedział: 
+
Nie miałbyś żadnej władzy nade Mną, gdyby ci jej nie dano z góry. Dlatego większy grzech ma ten, który Mnie wydał Tobie. 
E.
Odtąd Piłat usiłował Go uwolnić. Żydzi jednak zawołali: 
T.
Jeżeli Go uwolnisz, nie jesteś przyjacielem Cezara. Każdy, kto się czyni królem, sprzeciwia się Cezarowi. 

Wyrok 
E.
Gdy więc Piłat usłyszał te słowa, wyprowadził Jezusa na zewnątrz i zasiadł na trybunale, na miejscu zwanym Lithostrotos, po hebrajsku Gabbata. Był to dzień Przygotowania Paschy, około godziny szóstej. I rzekł do Żydów: 
I.
Oto król wasz! 
E.
A oni krzyczeli: 
T.
Precz! Precz! Ukrzyżuj Go! 
E.
Piłat rzekł do nich: 
I.
Czyż króla waszego mam ukrzyżować? 
E.
Odpowiedzieli arcykapłani: 
T.
Poza Cezarem nie mamy króla. 
E.
Wtedy wydał im Jezusa, aby Go ukrzyżowano. 

Ukrzyżowanie 
E.
Zabrali zatem Jezusa. A On sam dźwigając krzyż wyszedł na miejsce zwane Miejscem Czaszki, które po hebrajsku nazywa się Golgota. Tam Go ukrzyżowano, a z Nim dwóch innych, z jednej i drugiej strony, pośrodku zaś Jezusa. Wypisał też Piłat tytuł winy i kazał go umieścić na krzyżu. A było napisane: Jezus Nazarejczyk, król żydowski. Ten napis czytało wielu Żydów, ponieważ miejsce, gdzie ukrzyżowano Jezusa, było blisko miasta. A było napisane w języku hebrajskim, łacińskim i greckim. Arcykapłani żydowscy mówili do Piłata: 
T.
Nie pisz: Król żydowski, ale że On powiedział: Jestem królem żydowskim. 
E.
Odparł Piłat: 
I.
Com napisał, napisałem. 
E.
Żołnierze zaś, gdy ukrzyżowali Jezusa, wzięli Jego szaty i podzielili na cztery części, dla każdego żołnierza po części; wzięli także tunikę. Tunika zaś nie była szyta, ale cała tkana od góry do dołu. Mówili więc między sobą: 
T.
Nie rozdzierajmy jej, ale rzućmy o nią losy, do kogo ma należeć. 
E.
Tak miały się wypełnić słowa Pisma: Podzielili między siebie moje szaty, a los rzucili o moją suknię. To właśnie uczynili żołnierze. 

Ostatnie słowa 
E.
A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: 
+
Niewiasto, oto syn twój. 
E.
Następnie rzekł do ucznia: 
+
Oto matka twoja. 
E.
I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie. 

Śmierć Jezusa 
E.
Potem Jezus świadom, że już wszystko się dokonało, aby się wypełniło Pismo, rzekł: 
+
Pragnę. 
E.
Stało tam naczynie pełne octu. Nałożono więc na hizop gąbkę pełną octu i do ust Mu podano. A gdy Jezus skosztował octu, rzekł: 
+
Wykonało się! 
E.
I skłoniwszy głowę wyzionął ducha. 




Przebicie serca 
E.
Był to dzień Przygotowania; aby zatem ciała nie pozostawały na krzyżu w szabat - ów bowiem dzień szabatu był wielkim świętem - Żydzi prosili Piłata, aby ukrzyżowanym połamano golenie i usunięto ich ciała. Przyszli więc żołnierze i połamali golenie tak pierwszemu, jak i drugiemu, którzy z Nim byli ukrzyżowani. Lecz kiedy podeszli do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie łamali Mu goleni, tylko jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda. Zaświadczył to ten, który widział, a świadectwo jego jest prawdziwe. On wie, że mówi prawdę, abyście i wy wierzyli. Stało się to bowiem, aby się wypełniło Pismo: Kości Jego nie będą łamane. I znowu na innym miejscu mówi Pismo: Będą patrzeć na Tego, którego przebodli. 

Złożenie do grobu 
E.
Potem Józef z Arymatei, który był uczniem Jezusa, lecz ukrytym z obawy przed Żydami, poprosił Piłata, aby mógł zabrać ciało Jezusa. A Piłat zezwolił. Poszedł więc i zabrał Jego ciało. Przybył również i Nikodem, ten, który po raz pierwszy przyszedł do Jezusa w nocy, i przyniósł około stu funtów mieszaniny mirry i aloesu. Zabrali więc ciało Jezusa i obwiązali je w płótna razem z wonnościami, stosownie do żydowskiego sposobu grzebania. A na miejscu, gdzie Go ukrzyżowano, był ogród, w ogrodzie zaś nowy grób, w którym jeszcze nie złożono nikogo. Tam to więc ze względu na żydowski dzień Przygotowania złożono Jezusa, bo grób znajdował się w pobliżu.