Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona.
Radujmy się z przyjścia Pana.
Bałem się tych świąt. Od kilku tygodni stres zjadał mnie po kawałku. Teraz wiem, że nie spędzę ich sam. Pierwszy raz od kilku lat. Będzie inaczej. Postaram się... Jezu – widzisz to, że śmieję się teraz głośno i wyraźnie – bo moje „postaram się”, brzmi naprawdę zabawnie. Tak często wypowiadam te dwa słowa...
Brak mi – dzięki Bogu, nie tylko mi – wielkości i pokory Maryi i Elżbiety. Ale nadal wierzę, nadal się staram i dziękuję, że jestem, że się nie podałem. Tylko ja i Ty, Boże wiesz jak byłem bliski wielkiego, ostatecznego upadku. Wróciłem.
Łk 1, 39-45
W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w pokoleniu Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona okrzyk i powiedziała: "Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w łonie moim. Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana".
Uzależniony, zdrowiejący żyję 24 godzinami. Chcę dokładniej, prawdziwie. Dlatego codziennie będę starał się rozumieć Ewangelię i tłumaczyć... JĄ SOBIE. Nie jestem uczony w Piśmie.
21.12.2010
20.12.2010
poniedziałek, 20 grudnia
Pełna łaski, umiłowania. Wybrana Matka, umiłowany Syn.
Niektórzy toczą spory, że naukowo nie jest możliwe Boże Narodzenie. Kiedyś podejmowałem dyskusję i nawet ulegałem, poddawałem się sugestii i pasowałem. Dzisiaj nie zamierzam przegrywać, poddać się.
To nie jest cud. To jest po prostu „zwykłe” Boga działanie.
Wybrał Matkę dla swojego Syna, bo wiedział jak wielka jest Jej cnota i wiara. Wiedział, że to Ona zasługuję na łaskę, a my na Jej dziecko. Dziecko, które zbawiło nas.
Czekajmy Jego ponownego przyjścia. „Niech mi się stanie według twego słowa.”
Łk 1, 26-38
Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja.
Anioł wszedł do Niej i rzekł: "Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą". Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: "Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazywany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego ojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca".
Na to Maryja rzekła do anioła: "Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?" Anioł Jej odpowiedział: "Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego". Na to rzekła Maryja: "Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa". Wtedy odszedł od Niej anioł.
Niektórzy toczą spory, że naukowo nie jest możliwe Boże Narodzenie. Kiedyś podejmowałem dyskusję i nawet ulegałem, poddawałem się sugestii i pasowałem. Dzisiaj nie zamierzam przegrywać, poddać się.
To nie jest cud. To jest po prostu „zwykłe” Boga działanie.
Wybrał Matkę dla swojego Syna, bo wiedział jak wielka jest Jej cnota i wiara. Wiedział, że to Ona zasługuję na łaskę, a my na Jej dziecko. Dziecko, które zbawiło nas.
Czekajmy Jego ponownego przyjścia. „Niech mi się stanie według twego słowa.”
Łk 1, 26-38
Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja.
Anioł wszedł do Niej i rzekł: "Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą". Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: "Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazywany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego ojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca".
Na to Maryja rzekła do anioła: "Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?" Anioł Jej odpowiedział: "Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego". Na to rzekła Maryja: "Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa". Wtedy odszedł od Niej anioł.
19.12.2010
niedziela, 19 grudnia
Z moim szukanie jest tak: bez Jezusa nie potrafię, ale wciąż Go nie szanuję.
Bo co z tego, że czytam, że się modlę? Co? Skoro jest zagubiony, zapędzony przez samego siebie w ciemny róg nostalgii i łez.
Za kilka dni święta. Nie chcę im kolejny raz spędzać ich sam. Może skorzystam z zaproszenia rodziny byłej żony? Lepsze to wyjście, niż samotne utyskiwanie. Lepsze, bo wtedy będzie mi bliżej do zrozumienia cudu narodzin Jezusa. Będę blisko innych. Będę bliżej Pana w dniu Jego przyjścia.
Mt 1, 18-24
Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem prawym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: "Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów".
Stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez proroka: "Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy «Bóg z nami»".
Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie.
18.12.2010
sobota, 18 grudnia
Czuję w sobie naiwność dziecka. Odczuwam, że Bóg jest blisko.
Przestraszyłem się dzisiaj. Bardzo. Nie wiedziałem czy to mój koniec. Łzy syna, który nie mógł mi pomóc, sąsiadka, lekarz, ratownik. Przestraszyłem się swojej bezradności. Nie mogłem się ruszyć, traciłem oddech, mgła przesłaniała mi twarze. I wtedy zrozumiałem, że chcę nadal, jeszcze.
Czy ty to był znak? Czuję się jakby ktoś wylał na mnie kubeł ziemnej wody. Nie tak dawno sam myślałem o śmierci, a kiedy czułem, że mnie spotyka, błagałem o życie.
Dziękuję. Ufam Ci Jezu.
Mt 1, 18-24
Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem prawym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie.
Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: "Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów".
A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez proroka: "Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy «Bóg z nami»". Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie.
17.12.2010
piątek, 17 grudnia
Poznałem człowieka, który poszukuje swoich przodków. Uczynił z tego pasje życia. A ja? Ja wracam do Chrystusa.
Wracam z tęsknoty, z zagubienia, z trwogi. Wracam do znanego domu, do bliskich słów, uczuć. Do rozumnych podpowiedzi.
Czuję zapach świąt, których się boję. Strach przed samotnością. Czuję potrzebę Twojego narodzenia, mojego odrodzenia. Obietnic sporo, spraw niezałatwionych jeszcze więcej.
Wszystko ma swój czas. Teraz jest czas, że „zgodnie z planem” Twoim zaczynam powoli wierzyć w Drugiego człowieka.
To początek? To narodziny?
Mt 1, 1-17
Rodowód Jezusa Chrystusa, syna Dawida, syna Abrahama.
Abraham był ojcem Izaaka; Izaak ojcem Jakuba; Jakub ojcem Judy i jego braci; Juda zaś był ojcem Faresa i Zary, których matką była Tamar. Fares był ojcem Ezrona; Ezron ojcem Arama; Aram ojcem Aminadaba; Aminadab ojcem Naassona; Naasson ojcem Salmona; Salmon ojcem Booza, a matką była Rachab. Booz był ojcem Obeda, a matką była Rut. Obed był ojcem Jessego, a Jesse był ojcem króla Dawida.
Dawid był ojcem Salomona, a matką była dawna żona Uriasza. Salomon był ojcem Roboama; Roboam ojcem Abiasza; Abiasz ojcem Asy; Asa ojcem Jozafata; Jozafat ojcem Jorama; Joram ojcem Ozjasza; Ozjasz ojcem Joatama; Joatam ojcem Achaza; Achaz ojcem Ezechiasza; Ezechiasz ojcem Manassesa; Manasses ojcem Amosa; Amos ojcem Jozjasza; Jozjasz ojcem Jechoniasza i jego braci w czasie przesiedlenia babilońskiego.
Po przesiedleniu babilońskim Jechoniasz był ojcem Salatiela; Salatiel ojcem Zorobabela; Zorobabel ojcem Abiuda; Abiud ojcem Eliakima; Eliakim ojcem Azora; Azor ojcem Sadoka; Sadok ojcem Achima; Achim ojcem Eliuda; Eliud ojcem Eleazara; Eleazar ojcem Mattana; Mattan ojcem Jakuba; Jakub ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus, zwany Chrystusem.
Tak więc w całości od Abrahama do Dawida jest czternaście pokoleń; od Dawida do przesiedlenia babilońskiego czternaście pokoleń; od przesiedlenia babilońskiego do Chrystusa czternaście pokoleń.
16.12.2010
czwartek, 16 grudnia
Wierni przyjęli chrzest Jana, ale wiedzieli, że większy od niego jest Jezus, Syn Boży. I to za nim muszą podążać.
Znam datę swojego chrztu. Jest ona dla mnie równie ważna jak urodziny mojego syna czy moje własne. Od wielu lat czczę go i zastanawiam się nad jego sensem. Symbolika chrztu i rozważania to tylko kawałek poświęcony Bogu. Najważniejsze jest świadectwo życia, a z tym wciąż mam problem. Wciąż borykam się z ułomnościami, brakiem pokory i rozchwianiem emocjonalnym. Nie potrafię stanąć na nogi, wciąż raczkuję. Ochrzczony, ale wciąż nie potrafię dorosnąć. Do wiary, do życia, do i dla innych ludzi. Ale pobudzony – właśnie przez innych – wciąż próbuję...
Łk 7, 24-30
Gdy wysłannicy Jana odeszli, Jezus zaczął mówić do tłumów o Janie: "Coście wyszli oglądać na pustyni? Trzcinę kołyszącą się na wietrze? Ale coście wyszli zobaczyć? Człowieka w miękkie szaty ubranego? Oto w pałacach królewskich przebywają ci, którzy noszą okazałe stroje i żyją w zbytkach. Ale coście wyszli zobaczyć? Proroka? Tak, mówię wam, nawet więcej niż proroka. On jest tym, o którym napisano: Oto posyłam mego wysłańca przed Tobą, aby Ci przygotował drogę.
Powiadam wam: Między narodzonymi z niewiast nie ma większego od Jana. Lecz najmniejszy w królestwie Bożym większy jest niż on".
I cały lud, który Go słuchał, i nawet celnicy przyznawali słuszność Bogu, przyjmując chrzest Janowy. Faryzeusze zaś i uczeni w Prawie udaremnili zamiar Boży względem siebie, nie przyjmując chrztu od niego.
15.12.2010
środa, 15 grudnia
...a jednak wracam do Ciebie, Panie. Wracam, bo brakuje mi Ciebie.
Nie wiem czy to się wydarzyło. Wiem, że jest to napisane. Wątpię, by Jan wysyłał uczniów, by pytać Jezusa o Jego POCHODZENIE. Wątpię, bo jestem przekonany, że Jan to czuł. Tak i jak ja czuję, że jestem na dnie ludzkich zmagań, ale bez obecności Jezusa nie poradzę sobie.
Pojawiają się ludzie skorzy mi pomóc. Czytam ich deklaracje i zapewnienia. Nie potrafię żebrać, ale trudno mi też zaufać Drugiemu. Jeżeli mam się przełamać, zmienić (czy jest dla mnie jeszcze szansa?), to tylko idąc ku Bogu, idąc z Bogiem.
Dlatego wracam do pisana. Nie dla wąskiego grona Czytelników bloga, ale dla siebie. Aby dać sobie szansę.
Łk 7, 18b-23
Jan przywołał do siebie dwóch spośród swoich uczniów i posłał ich do Jezusa z zapytaniem: "Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?" Gdy ludzie ci zjawili się u Jezusa, rzekli: "Jan Chrzciciel przysyła nas do Ciebie z zapytaniem: Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?"
W tym właśnie czasie wielu uzdrowił z chorób, dolegliwości i uwolnił od złych duchów; oraz wielu niewidomych obdarzył wzrokiem. Odpowiedział im więc:
"Idźcie i donieście Janowi to, coście widzieli i słyszeli: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia i głusi słyszą; umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. A błogosławiony jest ten, kto we Mnie nie zwątpi".
Subskrybuj:
Posty (Atom)