09.10.2010

sobota, 9 października

Słuchanie nie wystarczy. To tylko namiastka. 
Gdy widzę pełny kościół jest we mnie ogrom wątpliwości. 
Gdy zasypiają, oglądają kreacje innych, gadają, nudzą się. Niektórzy starają się być zauważeni, a więc krzyczą, gestykulują, komentują. Są i też tacy, którzy w skupieniu ofiarują swoją modlitwę Ojcu. Jest ich niewielu, ale są. Muszą być. 
Gdy jestem w tym tłumie, dostosowuję się do niego. Brykam myślami po licach pięknych pań, ale i są minuty, gdy powierzam siebie Bogu, słuchając Pisma, słuchając kazania. 
Bycie na mszy pomaga mi już mniej, ale zupełne odrzucenie mszy uznałbym za stratę. Nie biegam na każde bicia dzwonów (co się zdarzało), biegam na każde bicie duszy.

Łk 11, 27-28

Gdy Jezus mówił do tłumów, jakaś kobieta z tłumu głośno zawołała do Niego: "Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, które ssałeś". Lecz On rzekł: "Owszem, ale również błogosławieni ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je". 

1 komentarz:

  1. Tak, słuchać to ... mało,
    wypełniać to ... WSZYSTKO,
    to... AŻ wszystko.

    OdpowiedzUsuń