
Wiara w Boga i Jego Syna jest osiągalna, ale w Ducha?
Kto wpadał na pomysł Trójcy Świętego? – grzmiałem wielokrotnie. Co to za magia? – dopytywałem zrozpaczonych spowiedników. I?
Znalazłem swoją odpowiedź. Duch Święty to nasz największy KUMPEL, PRZYJACIEL, POWIERNIK.
Bo, gdy Jezus cieszy się w Duchu, to dla mnie nic innego jak rozmowa ze samym sobą, ze swoim wnętrzem, jestestwem. To WIARA!!!
Myślę, że jestem i żyję dzięki obecności Ducha Świętego. To On pozwala mi się rozwijać i dbać o swoją duchowość. Wtedy, gdy fotografuję, piszę wiersze czy, gdy jestem z moim Synem – Szymonem.
Na terapii słyszałem często o Sile Wyższej – każdy z nas mógł Ją nazywać po swojemu. Ja miewałem problemy i z terapią, i z nazwaniem owej siły. Dzisiaj wiem, że jest ona skryta w Duchu Świętym.
Nie mam możliwości uczniów Jezusa. Nie dotykam Go palcami. Dotykam i szukam myślami, całym swoim zagubieniem.
Łk 10, 21-24
Jezus rozradował się w Duchu Świętym i rzekł: "Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie.
Ojciec mój przekazał Mi wszystko. Nikt też nie wie, kim jest Syn, tylko Ojciec; ani kim jest Ojciec, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić".
Potem zwrócił się do samych uczniów i rzekł: "Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie. Bo powiadam wam: Wielu proroków i królów pragnęło ujrzeć to, co wy widzicie, a nie ujrzeli, i usłyszeć, co wy słyszycie, a nie usłyszeli".