Pokazywanie postów oznaczonych etykietą św. Marek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą św. Marek. Pokaż wszystkie posty

29.08.2011

poniedziałek, 29 sierpnia

Grzech rodzi grzech. Odkupienia brak.

ścieli ci głowę,
Janie
stracili głowy

ty radosny
na górze
oni radośni
przez chwilę

tobie niczego
nie brakuje
im niczego
nie starcza


(***, HC)


Mk 6, 17-29

Herod kazał pochwycić Jana i związanego trzymał w więzieniu, z powodu Herodiady, żony brata swego Filipa, którą wziął za żonę. Jan bowiem wypominał Herodowi: "Nie wolno ci mieć żony twego brata". A Herodiada zawzięła się na niego i rada byłaby go zgładzić, lecz nie mogła. Herod bowiem czuł lęk przed Janem, znając go jako męża prawego i świętego, i brał go w obronę. Ilekroć go posłyszał, odczuwał duży niepokój, a przecież chętnie go słuchał.
Otóż chwila sposobna nadeszła, kiedy Herod w dzień swoich urodzin wyprawił ucztę swym dostojnikom, dowódcom wojskowym i osobom znakomitym w Galilei. Gdy córka Herodiady weszła i tańczyła, spodobała się Herodowi i współbiesiadnikom. Król rzekł do dziewczęcia: "Proś mię, o co chcesz, a dam ci". Nawet jej przysiągł: "Dam ci, o co tylko poprosisz, nawet połowę mojego królestwa".
Ona wyszła i zapytała swą matkę: "O co mam prosić?" Ta odpowiedziała: "O głowę Jana Chrzciciela". Natychmiast weszła z pośpiechem do króla i prosiła: "Chcę, żebyś mi zaraz dał na misie głowę Jana Chrzciciela". A król bardzo się zasmucił, ale przez wzgląd na przysięgę i na biesiadników nie chciał jej odmówić. Zaraz też król posłał kata i polecił przynieść głowę jego. Ten poszedł, ściął go w więzieniu i przyniósł głowę jego na misie; dał ją dziewczęciu, a dziewczę dało swej matce.
Uczniowie Jana, dowiedziawszy się o tym, przyszli, zabrali jego ciało i złożyli je w grobie.

30.04.2011

sobota, 30 kwietnia


Jak unieść ciężar Apostolstwa?

Gałęzie się łamią
gdy za wiele jabłek

wierzby gną się nisko
pod namiarem nieba

opadając ręce
od ciężaru dłoni

ile siły trzeba
żeby unieść szczęście


(pod ciężarem, Janusz St. Pasierb)


Mk 16, 9-15

Po swym zmartwychwstaniu, wczesnym rankiem w pierwszy dzień tygodnia, Jezus ukazał się najpierw Marii Magdalenie, z której wyrzucił siedem złych duchów. Ona poszła i oznajmiła to tym, którzy byli z Nim, pogrążonym w smutku i płaczącym. Oni jednak słysząc, że żyje i że ona Go widziała, nie chcieli wierzyć.
Potem ukazał się w innej postaci dwom z nich na drodze, gdy szli na wieś. Oni powrócili i oznajmili pozostałym. Lecz im też nie uwierzyli.
W końcu ukazał się samym Jedenastu, gdy siedzieli za stołem, i wyrzucał im brak wiary i upór, że nie wierzyli tym, którzy widzieli Go zmartwychwstałego. I rzekł do nich: "Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu".

1.04.2011

piątek, 1 kwietnia

Jak dobrym trzeba być, by zawierzyć? By całym swoim jestestwem dawać świadectwo prawdzie, że Bóg jest ponad wszystko i we wszystkim. Że bez Boga nic nie ma sensu.
Jak być z mąki, a nie z kamienia?


Bóg jest w ciele
a człowiek w kamieniu

Bóg jest miłością
człowiek myślą dopiero

jaki jest jeszcze dziecinny
nawet włosy nie zdążyły mu urosnąć
w szerokiej twarzy szeroko otwarte oczy
już wypatrują zdobyczy
twardy jak kamień pójdzie w świat
aż na dno
bez wzruszenia
choć Bóg przytula twarz do jego policzka
zapatrzony w przyszłość swojego stworzenia
pragnie je oswoić
zanim wypadnie Mu z dłoni
jak kamień

(Księga Rodzaju, Janusz St. Pasierb)


Mk 12, 28b-34

Jeden z uczonych w Piśmie zbliżył się do Jezusa i zapytał Go: "Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań?" Jezus odpowiedział: "Pierwsze jest: «Słuchaj, Izraelu, Pan, Bóg nasz, Pan jest jedyny. Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą». Drugie jest to: «Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego». Nie ma innego przykazania większego od tych".
Rzekł Mu uczony w Piśmie: "Bardzo dobrze, Nauczycielu, słusznieś powiedział, bo Jeden jest i nie ma innego prócz Niego. Miłować Go całym sercem, całym umysłem i całą mocą i miłować bliźniego jak siebie samego daleko więcej znaczy niż wszystkie całopalenia i ofiary". Jezus widząc, że rozumnie odpowiedział, rzekł do niego: "Niedaleko jesteś od królestwa Bożego". I nikt już nie odważył się więcej Go pytać.

8.03.2011

wtorek, 8 marca


Ja też jestem pełen podziwu dla Jezusa. Gdyby mówić o człowieku, wypadałoby orzec: inteligentny. Ale opinia dotyczy Syna Boga, więc mówię: nie ma większego od Ciebie.

a gdyby Jezus nie zginął na krzyżu

gdyby zestarzał się
chodząc z Galilei do Judei
na opuchniętych nogach
z coraz bardziej bolejącym krzyżem
nie fascynując znudzonych już dawno słuchaczy
nie znajdując wiary na ziemi
zbawiając nas
przez kilkadziesiąt lat
swoim śmiertelnym zmęczeniem
(gdyby Jezus, Janusz St. Pasierb)


Mk 12, 13-17

Uczeni w Piśmie i starsi posłali do Jezusa kilku faryzeuszów i zwolenników Heroda, którzy mieli podchwycić Go w mowie. Ci przyszli i rzekli do Niego: "Nauczycielu, wiemy, że jesteś prawdomówny i na nikim Ci nie zależy. Bo nie oglądasz się na osobę ludzką, lecz drogi Bożej w prawdzie nauczasz. Czy wolno płacić podatek Cezarowi, czy nie? Mamy płacić czy nie płacić?"
Lecz On poznał ich obłudę i rzekł do nich: "Czemu Mnie wystawiacie na próbę? Przynieście Mi denara, chcę zobaczyć". Przynieśli, a On ich zapytał: "Czyj jest ten obraz i napis?" Odpowiedzieli Mu: "Cezara". Wówczas Jezus rzekł do nich: "Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga". I byli pełni podziwu dla Niego.

7.03.2011

poniedziałek, 7 marca


Zrozumieć sens istnienia Boga, dostrzec Go w sobie i w innych. Rozpoznać znaki, zrozumieć sens słów.

W tobie to drzewo szumi innym głosem
jego liść rysuje kształt innego kraju
to niebo szare jest dla ciebie złote
a cienie jasną noc zapowiadają

uśmiechasz się smucisz i kochasz inaczej
inne koło tortur obraca się w tobie
i niepojęci jesteśmy dla siebie
mówiąc te same słowa wzięte z jednej mowy

mijamy się odlegli jak najdalsze gwiazdy
gdy poruszam wargami ty słyszysz milczenie
chłodna przejrzysta ściana rośnie między nami

ale dobrze że jesteś
świat jest jeszcze jeden

(inność, Janusz St. Pasierb)


Mk 12, 1-12

Jezus zaczął mówić w przypowieściach do arcykapłanów, uczonych w Piśmie i starszych:
"Pewien człowiek założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał tłocznię i zbudował wieżę. W końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał.
W odpowiedniej porze posłał do rolników sługę, by odebrał od nich część należną z plonów winnicy. Ci chwycili go, obili i odesłali z niczym. Wtedy posłał do nich drugiego sługę; lecz i tego zranili w głowę i znieważyli. Posłał jeszcze jednego, tego również zabili. I posłał wielu innych, z których jednych obili, drugich pozabijali.
Miał jeszcze jednego, ukochanego syna. Posłał go jako ostatniego do nich, bo sobie mówił: «Uszanują mojego syna». Lecz owi rolnicy mówili nawzajem do siebie: «To jest dziedzic. Chodźcie, zabijmy go, a dziedzictwo jego będzie nasze». I chwyciwszy go zabili i wyrzucili z winnicy. Cóż uczyni właściciel winnicy? Przyjdzie i wytraci rolników, a winnicę odda innym. Nie czytaliście tych słów w Piśmie: «Kamień, który odrzucili budujący, ten stał się kamieniem węgielnym. Pan to sprawił i jest cudem w oczach naszych»?"
I starali się Go ująć, lecz bali się tłumu. Zrozumieli bowiem, że przeciw nim powiedział tę przypowieść. Zostawili więc Go i odeszli.

5.03.2011

sobota, 5 marca


Wiedza o swoich słabościach, wadach, ale i zaletach jest trudna do zdefiniowania, gdy brakuje pokory. Ułamek pokory Jezusa w człowieku, czyniłby nas lepszymi.
Syn Boży, co urzeka mnie bardzo, nigdy nie zgrzeszył pychą. A gdy ją dostrzegał u innych, to znajdował słowa, by rozmowa mogła się toczyć, a nie przeradzać w paplaninę.
Jezus mówiący jest przekonywający. Jezus cierpiący jest prawdziwy. Jezus zmartwychwstały jest objawianiem.
Jak bardzo muszę się pracować nad sobą, by Jezusa zrozumieć? Ciągłe pytania! Zbyt mało robię, za dużo pozorów i teatru. Za dużo pychy.


Mk 11, 27-33

Jezus wraz z uczniami przyszli znowu do Jerozolimy. Kiedy chodził po świątyni, przystąpili do Niego arcykapłani, uczeni w Piśmie i starsi i pytali Go: "Jakim prawem to czynisz? I kto Ci dał tę władzę, żeby to czynić?"
Jezus im odpowiedział: "Zadam wam jedno pytanie. Odpowiedzcie Mi na nie, a powiem wam, jakim prawem to czynię. Czy chrzest Janowy pochodził z nieba czy też od ludzi? Odpowiedzcie Mi".
Oni zastanawiali się między sobą: "Jeśli powiemy: «Z nieba», to nam zarzuci: «Dlaczego więc nie uwierzyliście mu?» Powiemy: «Od ludzi»". Lecz bali się tłumu, ponieważ wszyscy uważali Jana rzeczywiście za proroka. Odpowiedzieli więc Jezusowi: "Nie wiemy". Jezus im rzekł: "Więc i Ja nie powiem wam, jakim prawem to czynię".

3.03.2011

czwartek, 3 marca


Wiem, dlaczego wciąż dręczy mnie przeszłość. Rozumiem, dlaczego nie potrafię ułożyć planów na przyszłość. Zbyt mało we mnie wiary.
Niewidomy przejrzał, bo uwierzył. Całym sobą, całą udręką i bólem.
Jezus nie uczynił gestu, nie zrobił tego dla poklasku. Zrobił to dla tego człowieka.
Cała tajemnica naszej wiary polega w jednostce. Bóg, Jego Syn i Duch Święty pochylają się nad całym światem, globalnie go lecząc lub napominając. Dla Boga najważniejszy jest człowiek. Ja, ty, on. NIE: my, wy, oni.
Zawierzyć tej prawdzie, a nie tylko nad nią debatować, to trudne zadanie. Często nieosiągalne.


Mk 10, 46-52

Gdy Jezus wraz z uczniami i sporym tłumem wychodził z Jerycha, niewidomy żebrak Bartymeusz, syn Tymeusza, siedział przy drodze. Ten słysząc, że to jest Jezus z Nazaretu, zaczął wołać: "Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną". Wielu nastawało na niego, żeby umilkł. Lecz on jeszcze głośniej wołał: "Synu Dawida, ulituj się nade mną".
Jezus przystanął i rzekł: "Zawołajcie go". I przywołali niewidomego, mówiąc mu: "Bądź dobrej myśli, wstań, woła cię". On zrzucił z siebie płaszcz, zerwał się i przyszedł do Jezusa.
A Jezus przemówił do niego: "Co chcesz, abym Ci uczynił?" Powiedział Mu niewidomy: "Rabbuni, żebym przejrzał". Jezus mu rzekł: "Idź, twoja wiara cię uzdrowiła". Natychmiast przejrzał i szedł za Nim drogą.

2.03.2011

środa, 2 marca


Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie na okup za wielu. Piękne! Dlaczego tak często o tym zapominam? O TEJ śmierci.

jeżeli jesteś z jego uczniów
uciekaj
jeżeli zdrajcą
nie trać czasu
jeśli Herodem
wyśmiej go jak błazna

jeżeli jesteś katem
czyń swoją powinność
jeśli Piłatem
podyskutuj nie zapomnij
umyj ręce

jeżeli

co innego jeżeli
masz mężne serce
i coś czystego pod ręką
jak Weronika

jeśli pochodzisz z Cyreny
jeśli masz silne ramiona
jeśli ci starcza odwagi
jeśli choć umiesz zapłakać

jeśliś Józefem z Arymatei
lub Nikodemem
otrzymasz ciało
jeżeli przynajmniej
potrafisz ściemniać jak niebo
oślepnąć jak słońce przestać błyszczeć

jeśli spowijesz jak całun
jak kamień ostudzisz
jak pieczęć zastygniesz

jeśli otworzy cię anioł

(pod warunkiem, Janusz St. Pasierb)


Mk 10, 32-45

Uczniowie byli w drodze, zdążając do Jerozolimy. Jezus wyprzedzał ich, tak że się dziwili; ci zaś, którzy szli za Nim, byli strwożeni. Wziął znowu Dwunastu i zaczął mówić im o tym, co Go miało spotkać:
"Oto idziemy do Jerozolimy. Tam Syn Człowieczy zostanie wydany arcykapłanom i uczonym w Piśmie. Oni skażą Go na śmierć i wydadzą poganom. I będą z Niego szydzić, oplują Go, ubiczują i zabiją, a po trzech dniach zmartwychwstanie". Wtedy zbliżyli się do Niego synowie Zebedeusza, Jakub i Jan, i rzekli: "Nauczycielu, chcemy, żebyś nam uczynił to, o co Cię poprosimy".
On ich zapytał: "Co chcecie, żebym wam uczynił?" Rzekli Mu: "Użycz nam, żebyśmy w Twojej chwale siedzieli jeden po prawej, drugi po lewej Twojej stronie". Jezus im odparł: "Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić, albo przyjąć chrzest, którym Ja mam być ochrzczony?" Odpowiedzieli Mu: "Możemy". Lecz Jezus rzekł do nich: "Kielich, który Ja mam pić, pić będziecie; i chrzest, który Ja mam przyjąć, wy również przyjmiecie. Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej lub lewej, ale dostanie się ono tym, dla których zostało przygotowane".
Gdy dziesięciu pozostałych to usłyszało, poczęli oburzać się na Jakuba i Jana. A Jezus przywołał ich do siebie i rzekł do nich: "Wiecie, że ci, którzy uchodzą za władców narodów, uciskają je, a ich wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie między wami. Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie sługą waszym. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem wszystkich. Bo i Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie na okup za wielu".

1.03.2011

wtorek, 1 marca


Z rozsądkiem umieć kochać, z rozsądkiem wierzyć, z rozsądkiem rezygnować na ziemi, by zyskać w niebie.
Często (zbyt często) interpretuję słowa Ewangelii skrajnie. Wybieram białe lub czarne, nie dostrzegam palety kolorów w tych słowach. Tak mógłbym i dzisiaj uczynić, opierając się na zdaniu wypowiedzianym przez Piotra. Ale to uogólnienie, spłycenie. Jezus nie chce, aby rzucił wszystko i pobiegł za Nim. On wskazuje i prosi, abym szedł obok Niego. Jaka to będzie droga, to zależy tylko ode mnie.


Mk 10, 28-31

Piotr powiedział do Jezusa: "Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą". Jezus odpowiedział: "Zaprawdę powiadam wam: Nikt nie opuszcza domu, braci, sióstr, matki, ojca, dzieci i pól z powodu Mnie i z powodu Ewangelii, żeby nie otrzymał stokroć więcej teraz, w tym czasie, domów, braci, sióstr, matek, dzieci i pól wśród prześladowań, a życia wiecznego w czasie przyszłym. Lecz wielu pierwszych będzie ostatnimi, a ostatnich pierwszymi".

28.02.2011

poniedziałek, 28 lutego


Trudno wejść do królestwa Bożego tym, którzy w dostatkach pokładają ufność. To mam problem.
Piszę to z sarkazmem i przymrużeniem oka. Ale jakby na to nie patrzeć, mam problem z życiem bez pieniędzy. Nie potrafię się przebrać w wór pokutny i wołać Jezu, kocham Cię. Po pierwsze większość uznałaby mnie za wariata, a z drugiej strony czy takie postępowanie nie jest pozbawione sensu? Jest.
Tak, wiem, słowa Pisma mają o wiele głębszy sens, a ja znowu o sobie, znowu o biedzie. Ale tak się składa, że nie jestem biblistą, lecz zagubionym czterdziestolatkiem, który ma w sobie naiwność dziecka, że jeszcze można sporo zmienić, sporo odmienić.
Naiwność nazywaną przez niektórych nadzieją, przez innych poszukiwaniem.


Mk 10, 17-27

Gdy Jezus wybierał się w drogę, przybiegł pewien człowiek i upadłszy przed Nim na kolana, pytał Go: "Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?"
Jezus mu rzekł: "Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg. Znasz przykazania: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, nie oszukuj, czcij swego ojca i matkę". On Mu rzekł: "Nauczycielu, wszystkiego tego przestrzegałem od mojej młodości". Wtedy Jezus spojrzał z miłością na niego i rzekł mu: "Jednego ci brakuje. Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną". Lecz on spochmurniał na te słowa i odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości.
Wówczas Jezus spojrzał wokoło i rzekł do swoich uczniów: "Jak trudno jest bogatym wejść do królestwa Bożego". Uczniowie zdumieli się na Jego słowa, lecz Jezus powtórnie rzekł im: "Dzieci, jakże trudno wejść do królestwa Bożego tym, którzy w dostatkach pokładają ufność. Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa Bożego". A oni tym bardziej się dziwili i mówili między sobą: "Któż więc może się zbawić?"
Jezus spojrzał na nich i rzekł: "U ludzi to niemożliwe, ale nie u Boga; bo u Boga wszystko jest możliwe".

26.02.2011

sobota, 26 lutego


Gdyby nie dzieci życie straciłoby sens. To dzięki nim i dla nich jeszcze warto, należy, trzeba.

Żeby mamusia budziła co rano
żeby ustawiała kubek mleka na stole
żeby tatuś nie wracał zmęczony
żadna pani nie straszyła w szkole
żeby w albumach niemodne ciotki ożyły
modlę się do Najświętszej Rodziny

(Najświętsza Rodzina, Jan Twardowski)


Mk 10, 13-16

Przynosili Jezusowi dzieci, żeby ich dotknął; lecz uczniowie szorstko zabraniali im tego. A Jezus widząc to, oburzył się i rzekł do nich: "Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże. Zaprawdę powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego". I biorąc je w objęcia, kładł na nie ręce i błogosławił je.

25.02.2011

piątek, 25 lutego


Rozmawiałem dzisiaj długo i szczerze z moją żoną, niby byłą, a jednak wciąż obecną.
Ona mi nie ufa. Ja mam żal. Ona ma pretensje, ja łzy i stłumiony krzyk. Ona cierpi, ja cierpię.
A jednak wiem, że rozwód – w tamtym okresie naszego życia – był najlepszym wyjściem. Dzisiaj to wiem. Wcześniej protestowałem, groziłem, krzyczałem, płakałem. Uważałem, że dziecko musi mieć rodziców. Rodziców obok siebie i na co dzień. Po namowach zgodziłem się na rozprawę, na zgodę. I wiem, że stałem się lepszym. Lepszym ojcem, lepszym przyjacielem.
Ale nie potrafimy się od siebie uwolnić. Płaczemy za sobą i śmiejemy się z siebie. Rozumiemy i gniewamy.
Ją przeraża przeszłość, mnie przyszłość.
Ją boli wczoraj, ja boję się jutra.
Rozumiemy się, a jakże się siebie boimy.


Mk 10, 1-12

Jezus przeszedł w granice Judei i Zajordania. Tłumy znowu ściągały do Niego i znowu je nauczał, jak miał zwyczaj. Przystąpili do Niego faryzeusze i chcąc Go wystawić na próbę, pytali Go, czy wolno mężowi oddalić żonę. Odpowiadając zapytał ich: "Co wam nakazał Mojżesz?" Oni rzekli: "Mojżesz pozwolił napisać list rozwodowy i oddalić".
Wówczas Jezus rzekł do nich: "Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych napisał wam to przykazanie. Lecz na początku stworzenia Bóg stworzył ich jako mężczyznę i kobietę: dlatego opuści człowiek ojca swego i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. Co więc Bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela".
W domu uczniowie raz jeszcze pytali Go o to. Powiedział im: "Kto oddala żonę swoją, a bierze inną, popełnia cudzołóstwo względem niej. I jeśli żona opuści swego męża, a wyjdzie za innego, popełnia cudzołóstwo".

24.02.2011

czwartek, 24 lutego


Nie moja ręka czy noga są powodem grzechu. Wszystko tkwi we mnie, w duszy. Czy mam zatem się jej wyzbyć?
Spóźniłem się na pociąg ze stacji a do stacji c, zimno, dworzec skuty potem i brakiem miejsca. Chciałem robić zdjęcia, nic nie wychodziło. Wyciągnąłem książkę i czekałem na wydarzenia.
To dobry początek do planowania grzechu. Mój początek, bo książka mnie znużyła, nie zachwyciła. Robiły to kobiety na peronie. Jeden błysk to zbyt mało, abym rozważał pożądanie. Ale nudząc się nie planowałem dobrego popołudnia, planowałem i wybierałem złe rozwiązania. Gdy nie masz dokąd wracać, łatwiejszy jest grzech.
Puste mieszkanie przywitało mnie chłodem i nic już nie mogło zmienić moich planów, zamiast choćby jednego dobrego gestu wobec siebie czy innych, poddałem się.
Tchórzostwo, wygoda, brak wiary? Trzy części wszystkiego.
Cały czas wybieram złe rozwiązania, a one prowadzą do kryzysu. Wszędobylskiego.
Słyszałem dzisiaj rozmowę dwóch mężczyzn. Spierali się o wiarę. Rzadkie, a jednak. Obaj byli sceptyczni i utwierdzali się w swoich przekonaniach. Dlaczego się nie odezwałem, dlaczego pozwoliłem na ich wątpliwości? Nie żądam od siebie dewocji i manifestacji, ale dlaczego zaschło mi w gardle? Przecież nie musiałem ich nawracać, wystarczyło poświadczyć.


Mk 9, 41-50

Jezus powiedział do swoich uczniów: "Kto wam poda kubek wody do picia, dlatego że należycie do Chrystusa, zaprawdę powiadam wam, nie utraci swojej nagrody. Kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą, temu byłoby lepiej uwiązać kamień młyński u szyi i wrzucić go w morze.
Jeśli twoja ręka jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie ułomnym wejść do życia wiecznego, niż z dwiema rękami pójść do piekła w ogień nieugaszony. I jeśli twoja noga jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie chromym wejść do życia, niż z dwiema nogami być wrzuconym do piekła. Jeśli twoje oko jest dla ciebie powodem grzechu, wyłup je; lepiej jest dla ciebie jednookim wejść do królestwa Bożego, niż z dwojgiem oczu być wrzuconym do piekła, gdzie robak ich nie umiera i ogień nie gaśnie.
Bo każdy ogniem będzie posolony. Dobra jest sól; lecz jeśli sól smak swój utraci, czymże ją przyprawicie? Miejcie sól w sobie i zachowujcie pokój między sobą".

23.02.2011

środa, 23 lutego


Nie lubię tego zdania: Kto bowiem nie jest przeciwko nam, ten jest z nami... Jego nadużywania i przeinaczania.
Lubię to zdanie. Przekornie.
Nie lubię. Bo jest sloganem w ustach zbyt wielu ludzi, dla ludzkich spraw.
Lubię. Bo tak naprawdę kryje się za nim otwartość na dobro. Na innych. Nie musisz być katolikiem, ważne byś dobrze żył.
Bym ja dobrze żył

trzymam oburącz własny mózg
przez skórę i czaszkę
potrząsam nim ze złością
żeby mu jakoś przemówić
do rozumu

(***, Janusz St. Pasierb)


Mk 9, 38-40

Apostoł Jan rzekł do Jezusa: "Nauczycielu, widzieliśmy kogoś, kto nie chodzi z nami, jak w imię Twoje wyrzucał złe duchy, i zabranialiśmy mu, bo nie chodził z nami". Lecz Jezus odrzekł: "Nie zabraniajcie mu, bo nikt, kto czyni cuda w imię moje, nie będzie mógł zaraz źle mówić o Mnie. Kto bowiem nie jest przeciwko nam, ten jest z nami".

21.02.2011

poniedziałek, 21 lutego


Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy.
Wierzę, zaradź memu niedowiarstwu!
Tylko modlitwą i postem.
Często gdy czytam Pismo wyławiam słowa klejnoty, zdania jak sznury pereł. Czasami gapię się na to bogactwo i odejmuję mi mowę, częściej plotę niezrozumiały.
Jak jest dzisiaj? Staram się uczyć, wyciągać wnioski, nauki. Bo przecież nie jest to tylko przypowieść o uzdrowieniu opętanego epileptyka. Jest to wskazówka dla mnie. I słowa Jezusa i ojca chorego. Całość powinna dać mi siłę, nie wprowadzać w kolejny stan zadumy, która nie prowadzi do rozwiązania, lecz stawiania kolejnych pytań. A pytań jest aż nadto, muszę zwracać uwagę na odpowiedzi, podpowiedzi. Tak jest dzisiaj.


Mk 9, 14-29

Gdy Jezus z Piotrem, Jakubem i Janem zstąpił z góry i przyszedł do uczniów, ujrzał wielki tłum wokół nich i uczonych w Piśmie, którzy rozprawiali z nimi. Skoro Go zobaczyli, zaraz podziw ogarnął cały tłum i przybiegając, witali Go. On ich zapytał: "O czym rozprawiacie z nimi?"
Odpowiedział Mu jeden z tłumu: "Nauczycielu, przyprowadziłem do Ciebie mojego syna, który ma ducha niemego. Ten gdziekolwiek go chwyci, rzuca nim, a on wtedy się pieni, zgrzyta zębami i drętwieje. Powiedziałem Twoim uczniom, żeby go wyrzucili, ale nie mogli".
On zaś rzekł do nich: "O plemię niewierne, dopóki mam być z wami? Dopóki mam was cierpieć? Przyprowadźcie go do Mnie". I przywiedli go do Niego. Na widok Jezusa duch zaraz począł szarpać chłopca, tak że upadł na ziemię i tarzał się z pianą na ustach.
Jezus zapytał ojca: "Od jak dawna to mu się zdarza?" Ten zaś odrzekł: "Od dzieciństwa. I często wrzucał go nawet w ogień i w wodę, żeby go zgubić. Lecz jeśli możesz co, zlituj się nad nami i pomóż nam". Jezus mu odrzekł: "Jeśli możesz? Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy". Natychmiast ojciec chłopca zawołał: "Wierzę, zaradź memu niedowiarstwu!"
A Jezus widząc, że tłum się zbiega, rozkazał surowo duchowi nieczystemu: "Duchu niemy i głuchy, rozkazuję ci, wyjdź z niego i nie wchodź więcej w niego". A on krzyknął i wyszedł wśród gwałtownych wstrząsów. Chłopiec zaś pozostawał jak martwy, tak że wielu mówiło: "On umarł". Lecz Jezus ujął go za rękę i podniósł, a on wstał.
Gdy przyszedł do domu, uczniowie pytali Go na osobności: "Dlaczego my nie mogliśmy go wyrzucić?" Rzekł im: "Ten rodzaj można wyrzucić tylko modlitwą i postem".

19.02.2011

sobota, 19 lutego


ZROZUMIEĆ kim JESTEŚ. Dlaczego jesteś.

Wiem że twoje Słowo jest mieczem
bo jestem rozcięty na dwoje

Wiem że ofiaruję prawdziwe Ciało i Krew
z buntu mojej krwi i mojego ciała

Wiem że twoje Królestwo jest ziarnem
bo mnie rozdziera gdy rośnie

Wiem że jesteś Światłem
bo nic nie widzę

Wiem że jesteś Drogą
nie wiem dokąd idę

Wiem że jesteś Życiem
przecież umieram

(wierzę, Janusz St. Pasierb)


Mk 9, 2-13

Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką. Tam przemienił się wobec nich. Jego odzienie stało się lśniąco białe tak, jak żaden wytwórca sukna na ziemi wybielić nie zdoła. I ukazał się im Eliasz z Mojżeszem, którzy rozmawiali z Jezusem.
Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: "Rabbi, dobrze, że tu jesteśmy; postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza". Nie wiedział bowiem, co należy mówić, tak byli przestraszeni.
I zjawił się obłok, osłaniający ich, a z obłoku odezwał się głos: "To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie". I zaraz potem, gdy się rozejrzeli, nikogo już nie widzieli przy sobie, tylko samego Jezusa.
A gdy schodzili z góry, przykazał im, aby nikomu nie rozpowiadali o tym, co widzieli, zanim Syn Człowieczy nie powstanie z martwych. Zachowali to polecenie, rozprawiając tylko między sobą, co znaczy powstać z martwych.
I pytali Go: "Czemu uczeni w Piśmie twierdzą, że wpierw musi przyjść Eliasz?"
Rzekł im w odpowiedzi: "Istotnie, Eliasz przyjdzie najpierw i naprawi wszystko. Ale jak jest napisane o Synu Człowieczym? Ma On wiele cierpieć i być wzgardzonym. Otóż mówię wam: Eliasz już przyszedł i uczynili mu tak, jak chcieli, jak o nim jest napisane".

18.02.2011

piątek, 18 lutego


Nieść swój krzyż to jedno, ale unieść go to często wysiłek ponad siły. Ale upadek nie oznacza przegranej. Nie musi.
Zyskać cały świat – a swoją duszę utracić. Przed tym się bronię, a raczej obroniłem. Wydawało mi się przed laty, że świat mam u stóp. Jakże byłem głupi! Jakże się myliłem.
Boli i uwiera mnie mój upadek, ale gdybym nie osiągnął dna, to czy dostrzegł bym Boga? Zaczął z Nim rozmawiać? Czy poznałbym ludzi, którzy zupełnie bezinteresownie wyciągają do mnie dłoń? Czy to ludzka dłoń Pana? Na pewno jest w tym geście boski dotyk.
Często poddaje się i głoszę to światu. Stoję przed lustrem z obrzydzeniem. Kulę się w fotelu, przyznając się do porażki i ryczę jak niemowlę.
Wydaję dźwięki, które nie są modlitwą, nie są żalem. Są rezygnacją. A potem dzieje się coś małego co staje się wielkie, że odzyskuję siebie. Dla siebie, dla innych, dla Boga. Przez innych. Przez Boga.



Mk 8, 34 - 9, 1

Jezus przywołał do siebie tłum razem ze swoimi uczniami i rzekł im: "Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je.
Cóż bowiem za korzyść stanowi dla człowieka zyskać świat cały, a swoją duszę utracić? Bo cóż może dać człowiek w zamian za swoją duszę?
Kto się bowiem Mnie i słów moich zawstydzi przed tym pokoleniem wiarołomnym i grzesznym, tego Syn Człowieczy wstydzić się będzie, gdy przyjdzie w chwale Ojca swojego razem z aniołami świętymi".
Mówił także do nich: "Zaprawdę powiadam wam: Niektórzy z tych, co tu stoją, nie zaznają śmierci, aż ujrzą królestwo Boże przychodzące w mocy".

17.02.2011

czwartek, 17 lutego


Jesteś nadzieją.

pozwól mi zerwać tę różę
zanim zerwie się burza

pozwól ugryźć chleb
zanim się stanie kamieniem

pozwól pochwycić garść ziemi
nim zacznie płonąć i parzyć

pozwól mi spojrzeć na słońce
nim osypie się popiołem

pozwól dotknąć ustami policzka
nim błyśnie spod niego kość

(nim się to stanie, Janusz St. Pasierb)


Mk 8, 27-33

Jezus udał się ze swoimi uczniami do wiosek pod Cezareą Filipową. W drodze pytał uczniów: "Za kogo uważają Mnie ludzie?" Oni Mu odpowiedzieli: "Za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za jednego z proroków".
On ich zapytał: "A wy za kogo Mnie uważacie?" Odpowiedział Mu Piotr: "Ty jesteś Mesjaszem". Wtedy surowo im przykazał, żeby nikomu o Nim nie mówili. I zaczął ich pouczać, że Syn Człowieczy musi wiele cierpieć, że będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; że będzie zabity, ale po trzech dniach zmartwychwstanie. A mówił zupełnie otwarcie te słowa.
Wtedy Piotr wziął Go na bok i zaczął Go upominać. Lecz on obrócił się i patrząc na swych uczniów, zgromił Piotra słowami: "Zejdź mi z oczu, szatanie, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie".

16.02.2011

środa, 16 lutego


Widzieć, zobaczyć, dostrzec.
Pytasz mnie Panie, co widzę? A ja wciąż mam zamazany obraz i nadal nie mogę przejrzeć zupełnie, w pełni.
Nadzieja, że wreszcie odzyskam wzrok wciąż się we mnie tli. Bo chcę widzieć, zobaczyć, choćby dostrzec.


Mk 8, 22-26

Jezus i uczniowie przyszli do Betsaidy. Tam przyprowadzili Mu niewidomego i prosili, żeby się go dotknął. On ujął niewidomego za rękę i wyprowadził go poza wieś. Zwilżył mu oczy śliną, położył na niego ręce i zapytał: "Czy widzisz co?" A gdy przejrzał, powiedział: "Widzę ludzi, bo gdy chodzą, dostrzegam ich niby drzewa". Potem znowu położył ręce na jego oczy. I przejrzał on zupełnie, i został uzdrowiony; wszystko widział teraz jasno i wyraźnie. Jezus odesłał go do domu ze słowami: "Tylko do wsi nie wstępuj".

15.02.2011

wtorek, 15 lutego


Czemu rozprawiacie o tym, że nie macie chleba? Bo przestałem liczyć na mannę z nieba. Może mój umysł otępiały. Może nic nie rozumiem. Może nie słyszę i słabo widzę?
Dialog z uczniami ujmuje. Zwodzi i uwodzi. Tyle. Tylko i aż. Ale, gdy myślę, że te słowa są skierowane do mnie, to burzę się. Nie na Jezusa. Na siebie. Naprawdę nie potrafię nie rozprawiać o braku „chleba”. Powietrzem, poezją, zdjęciami i literaturą nie napełnię brzucha. Głupiec ze mnie?! Tak. Może otępiały z głodu miłości. Z głodu zrozumienia i ciągłego strachu o jutro. Zasłużyłem? DO tej pory odpowiadałem: - tak! A dzisiaj mówię: - nie! Nie zasłużyłem. Bo nie jest to gra w szachy. To żadne zawody.
Nie mogę żyć wiarą, zapominając o codzienności. Ubywam mi cech pokutnika. Nigdy też nie deklarowałem, że jestem pustelnikiem. Jestem wędrowcem, który zbłądził, którego wyłącznie dobre rady nie uleczą.


Mk 8, 14-21

Uczniowie Jezusa zapomnieli wziąć chlebów i tylko jeden chleb mieli ze sobą w łodzi. Wtedy Jezus im przykazał: "Uważajcie, strzeżcie się kwasu faryzeuszów i kwasu Heroda".
Oni zaczęli rozprawiać między sobą o tym, że nie mają chleba. Jezus zauważył to i rzekł im: "Czemu rozprawiacie o tym, że nie macie chleba? Jeszcze nie pojmujecie i nie rozumiecie, tak otępiały macie umysł? Macie oczy, a nie widzicie: macie uszy, a nie słyszycie? Nie pamiętacie, ile zebraliście koszów pełnych ułomków, kiedy połamałem pięć chlebów dla pięciu tysięcy?" Odpowiedzieli Mu: "Dwanaście". "A kiedy połamałem siedem chlebów dla czterech tysięcy, ile zebraliście koszów pełnych ułomków?" Odpowiedzieli: "Siedem". I rzekł im: "Jeszcze nie rozumiecie?"