7.03.2010

poniedziałek, 8 marca

Wszędzie jesteś posłany, zwycięski.
Twoją ojczyzną każdy człowiek, każdy polny kamień, kwiat, ptak. Każde dobro słowo. To nie opis infantylnego rysunku, dziecięcego wyobrażenia. To WIELKA prawda.
Gdy zacząłem cieszyć się życiem, dostrzegłem Ciebie w tak wielkim rozmiarze, w tak niewielkich przedmiotach. Zacząłem rozumieć piękno życia. Piękno Twojego przesłania.
Pogarda prowadzi do odtrącenia, do chęci odpędzenia – wypędzenia Ciebie. Ale Ty spokojnie odchodzisz, cierpliwie czekasz, spotykasz innych i kolejnych. Ja spotkałem Ciebie. Wśród narodu gniewnych myśli i polityki cierpień. Sam sobie zgotowałam ten los, Ty podałeś mi dłoń, przemyłeś oczy, otworzyłeś uszy.


Łk 4, 24-30

Kiedy Jezus przyszedł do Nazaretu, przemówił do ludu w synagodze: "Zaprawdę powiadam wam: Żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie.
Naprawdę mówię wam: Wiele wdów było w Izraelu za czasów Eliasza, kiedy niebo pozostawało zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował w całym kraju; a Eliasz do żadnej z nich nie został posłany, tylko do owej wdowy w Sarepcie Sydońskiej. I wielu trędowatych było w Izraelu za proroka Elizeusza, a żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Syryjczyk Naaman". 
Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwali Go z miejsca, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na stok góry, na której ich miasto było zbudowane, aby Go strącić. On jednak przeszedłszy pośród nich oddalił się. 

6.03.2010

niedziela, 7 marca

Wierzę, że każdy ma swoją drogę do świętości. Niezależnie od obranej wiary, niezależnie od upadków i ciosów zadanych i otrzymanych.
Gdy Chrystus mówi o nawróceniu, wątpię by mówił o wielbieniu Jego. Mówił, przekonywał do bycia dobrym człowiekiem. A cóż znaczą te banalne dwa słowa. Dobry człowiek?!
To ten, który odrzuca pychę, potrafi odnaleźć pokorę w sobie. To ten, który nie jest na tyle zadufany, by słuchać wyłącznie siebie. To ten, który wierzy w miłość, potrafi żyć nadzieją dla siebie i innych. To ten, który, jak ogrodnik, daję szansę sobie i wrogom i przyjaciołom. To wreszcie ten, który, gdy upadnie grzechem napełniony, potrafi wstać i nazwać przewiny i zrozumieć te  błędy, potrafi je nazwać. A winny szuka w sobie, a nie w innych. I wybacza i prosi o wybaczenie.



Łk 13, 1-9

W tym czasie przyszli niektórzy i donieśli Jezusowi o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar. Jezus im odpowiedział: "Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, że to ucierpieli? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie. Albo myślicie, że owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloe i zabiła ich, było większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Jerozolimy? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie".
I opowiedział im następującą przypowieść: "Pewien człowiek miał drzewo figowe zasadzone w swojej winnicy; przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł. Rzekł więc do ogrodnika: «Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym drzewie figowym, a nie znajduję. Wytnij je: po co jeszcze ziemię wyjaławia?» Lecz on mu odpowiedział: «Panie, jeszcze na ten rok je pozostaw; ja okopię je i obłożę nawozem; może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz je wyciąć»".

5.03.2010

sobota, 6 marca

Ludzie uwielbiają tę przypowieść. Czytać, niewiele więcej...???
Kto nie zna tej Ewangelii? Niewielu. Ilu ją rozumie? Wszyscy. Ile kończy tylko na słowach? Większość.
Jestem krytyczny, zły, oschły? Być może. Ale tak wiele spotkało innych, a tak niewielu daje przykład swoim życiem, życiem, że syna marnotrawnego można kochać.
Jestem szczęśliwy, bogaty duchem, radosny. Miałem wiele szczęście, tak ogromną wiarę, by kilka wspaniałych ludzi – przebaczyło mi, przytuliło. Uczynił to także Jezus. A, więc jeżeli w moim przypadku było to możliwie, to może i w życiu innych.
Z krytycznego patrzenia na świat rodzą się frustracje lub natchnienia. Z mojego zrodziło się nowe, dzięki Innym.
Matce, Synowi, Bratu, Przyjacielowi i tym, których poznaję każdego dnia…
Trzeba zrobić jeden ruch, właściwy. Nawet, gdy wydaję się nam, że zamknięte, to tam za drzwiami na nas czekają. Zapukajcie.

Łk 15, 1-3. 11-32

W owym czasie zbliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie: "Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi".
Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: "Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: «Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada». Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zebrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie. 
A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola, żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, które jadały świnie, lecz nikt mu ich nie dawał. 
Wtedy zastanowił się i rzekł: «Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mię choćby jednym z najemników». Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca. 
A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: «Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem». 
Lecz ojciec rzekł do swoich sług: «Przynieście szybko najlepszą suknię i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi. Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się, ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się». I zaczęli się bawić. 
Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to znaczy. Ten mu rzekł: «Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego». 
Na to rozgniewał się i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedział ojcu: «Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę». 
Lecz on mu odpowiedział: «Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się»". 

4.03.2010

piątek, 5 marca

Wspaniale nauczałeś, próbowałeś każdego napomnieć, że jeszcze ma szansę, jeszcze może wrócić na właściwą drogę.
Arcykapłanów zjada pycha i chcieli Cię pochwycić. Czy mnie ona dopada, gdy nie rozumiem Twoich słów? Gdy szukam swoich rozwiązań, a o Twoich zapominam?
Podstęp nigdy nie służy dobru, nigdy nie będzie ziarnem, kamieniem węgielnym. Ale otrzeźwienie, zrozumienie Słów Pana daje nam taką szansę. Zadufanie, które często kaleczy moje postępowanie, chcę odrzucić.
Nie pragnę być uczonym w Piśmie, lecz marzę o rozumieniu Twoich słów, tak bym mógł się nimi kierować. By były moją mapą, moim kompasem.


Mt 21, 33-43. 45-46

Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu: "Posłuchajcie innej przypowieści: Był pewien gospodarz, który założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał w niej tłocznię, zbudował wieżę, w końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał.
Gdy nadszedł czas zbiorów, posłał swoje sługi do rolników, by odebrali plon jemu należny. Ale rolnicy chwycili jego sługi i jednego obili, drugiego zabili, trzeciego zaś kamieniami obrzucili. Wtedy posłał inne sługi, więcej niż za pierwszym razem, lecz i z nimi tak samo postąpili. W końcu posłał do nich swego syna, tak sobie myśląc: «Uszanują mojego syna». Lecz rolnicy zobaczywszy syna mówili do siebie: «To jest dziedzic; chodźcie, zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo». Chwyciwszy go, wyrzucili z winnicy i zabili. Kiedy więc właściciel winnicy przyjdzie, co uczyni z owymi rolnikami?" 
Rzekli Mu: "Nędzników marnie wytraci, a winnicę odda w dzierżawę innym rolnikom, takim, którzy mu będą oddawali plon we właściwej porze". 
Jezus im rzekł: "Czy nigdy nie czytaliście w Piśmie: «Kamień, który odrzucili budujący, ten stał się kamieniem węgielnym. Pan to sprawił i jest cudem w naszych oczach». Dlatego powiadam wam: Królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce". 
Arcykapłani i faryzeusze słuchając Jego przypowieści poznali, że o nich mówi. Toteż starali się Go ująć, lecz bali się tłumów, ponieważ Go miały za proroka. 

3.03.2010

czwartek, 4 marca

Wiem, że muszę, powinienem być gotowy, ale… wciąż nie jestem… wciąż trwoga mnie ogarnia. Wciąż szukam, coraz więcej odnajduję.
Wiem, że Ty Królem, Ty Nauczycielem, którego przyjścia pragną miliardy. I jesteś obok mnie, i czuję Cię. Jednak nadal chcę trwać, odnaleźć pewność w Tobie. Jesteś, znalazłem Cię, ale niech TO trwa, niech nie kończy. Niech to moje ludzkie skomlenie będzie aktem uwielbienia życia, a nie odrzucenia Ciebie.
Byłeś, Jesteś, Będziesz. Ja z popiołu jestem i w popiół się obrócę. Ale jeszcze, jeszcze, jeszcze. Wreszcie pokochałem życie.


Łk 12, 35-40

Jezus powiedział do swoich uczniów: "Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie. A wy podobni do ludzi oczekujących swego pana, kiedy z uczty weselnej powróci, aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie i zakołacze. Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie. Zaprawdę powiadam wam: Przepasze się i każe im zasiąść do stołu, a obchodząc będzie im usługiwał. Czy o drugiej, czy o trzeciej straży przyjdzie, szczęśliwi oni, gdy ich tak zastanie.
A to rozumiejcie, że gdyby gospodarz wiedział, o której godzinie złodziej ma przyjść, nie pozwoliłby mu włamać się do swego domu. Wy też bądźcie gotowi, gdyż o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie". 

2.03.2010

środa, 3 marca

Od spotkania z Eliaszem i Mojżeszem miejsce kaźni stało się wyraźne. Stało się celem. Celem śmierci i życia. Jerozolima. Miasto końca i początku.
Jezus nie miał sług. Miał uczniów. Nie chciał poddaństwa, chciał oddania, bo sam JE ofiarował.
Jezus nie żądał zaszczytów. Dla niego zaszczytem było nauczać, oddać za nas życie.
Jezus przelał za nas krew, oddał ciało. Za grzechy, za człowieka. Umiłował ludzi, wierząc, że i my nauczymy się miłości. Nawet tej, która płynie z cierpienia.
Ja nadal uczę się, nadal próbuję nazywać, pojmować. Nadal więcej cieni, nadal brak rzeczywistych kształtów.



Mt 20, 17-28

Mając udać się do Jerozolimy, Jezus wziął osobno Dwunastu i w drodze rzekł do nich: "Oto idziemy do Jerozolimy: tam Syn Człowieczy zostanie wydany arcykapłanom i uczonym w Piśmie. Oni skażą Go na śmierć i wydadzą Go poganom na wyszydzenie, ubiczowanie i ukrzyżowanie; a trzeciego dnia zmartwychwstanie".
Wtedy podeszła do Niego matka synów Zebedeusza ze swoimi synami i upadając Mu do nóg o coś Go prosiła. On ją zapytał: "Czego pragniesz?" Rzekła Mu: "Powiedz, żeby ci dwaj moi synowie zasiedli w Twoim królestwie jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie". Odpowiadając Jezus rzekł: "Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić?" Odpowiedzieli Mu: "Możemy". 
On rzekł do nich: "Kielich mój pić będziecie. Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej i lewej, ale dostanie się ono tym, dla których mój Ojciec je przygotował". Gdy dziesięciu to usłyszało, oburzyli się na tych dwóch braci. A Jezus przywołał ich do siebie i rzekł: "Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie waszym niewolnikiem. Na wzór Syna Człowieczego, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu". 

1.03.2010

wtorek, 2 marca

Gdy dopada mnie pycha, ogarnia mnie strach. Gdy jest we mnie obłuda, nie wiem co czynić.
Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony.
Wiem, że ogrom mojego upadku ma swoje źródło w braku pokory, w nadmiarze pychy. Wiem i boję się dni, gdy pyszny staję się znowu. Trzęsę się ze strachu. Boję się konsekwencji. Ale ten lęk jest zbawienny, twórczy. Bo wiem, co może się stać, co może być dalej. Próbuję nad TYM, nad sobą zapanować.
Nie wystrzegam się jednak obłudy. Chcę, próbuję, walczę, ale tak często słowo zostaje tylko na papierze, w głowie. Lewa ręka nie wie, co czyni prawa? Chciałbym INACZEJ, ale wciąż się gubię, wciąż szukam. Nie zawsze znajduję.


Mt 23, 1-12

Jezus przemówił do tłumów i do swych uczniów tymi słowami: "Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią. Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą.
Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów. Lubią zaszczytne miejsce na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach. Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach i żeby ludzie nazywali ich Rabbi. 
Wy zaś nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy braćmi jesteście. Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten, który jest w niebie. Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo tylko jeden jest wasz Mistrz, Chrystus. 
Największy z was niech będzie waszym sługą. Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony".