7.08.2010

sobota, 7 sierpnia


Za często wpadam w ogień, zbyt często w wodę. Zbyt mało wiary we mnie?
Góry można przenosić wiarą, nadzieję traktować jak paliwo.
Przed laty, gdy upadałem wiedziałem, że porażka napędza mnie do nowych celów, do udowodnienia sobie i innym, że to było tylko potknięcie. Że się podniosę i góry będę przenosił. Dzisiaj – czy to z powodu widku, czy zbyt wielu złych doświadczeń – nie potrafię, nie mogę. Mam plan, mam pomysł, a potem wszystko w pył.
Za mało we mnie wiary, zbyt dużo zwątpienia. Tak jest teraz. TO TERAZ trwa za długo.

Mt 17, 14-20

Pewien człowiek zbliżył się do Jezusa i padając przed Nim na kolana, prosił: "Panie, zlituj się nad moim synem. Jest epileptykiem i bardzo cierpi; bo często wpada w ogień, a często w wodę. Przyprowadziłem go do twoich uczniów, lecz nie mogli go uzdrowić".
Na to Jezus odrzekł: "O plemię niewierne i przewrotne! Dopóki jeszcze mam być z wami; dopóki mam was cierpieć? Przyprowadźcie mi go tutaj". Jezus rozkazał mu surowo i zły duch opuścił go. Od owej pory chłopiec odzyskał zdrowie. Wtedy uczniowie zbliżyli się do Jezusa na osobności i pytali: "Dlaczego my nie mogliśmy go wypędzić?" 
On zaś im rzekł: "Z powodu małej wiary waszej. Bo zaprawdę powiadam wam: Jeśli będziecie mieć wiarę jak ziarnko gorczycy, powiecie tej górze: «Przesuń się stąd tam», i przesunie się. I nic niemożliwego nie będzie dla was". 

6.08.2010

piątek, 6 sierpnia

Trzy namioty chciał stawiać Piotr, bo nie wiedział, co mówi. I ja często zagubiony w swoim odkrywaniu Boga, błądzę i nie potrafię odnaleźć właściwej drogi.
Jezus – Syn wybrany, całym swoim życiem i swoją śmiercią ukazał swoje miłosierdzie. Ukazał, że warto i należy ma zaufać. W słowach apostołów nie zawsze współgra mi to jak myślę i co wiem o Jezusie. Słowa ludzi często są paprochami. Słowa Boga są wskazówką, są drogą. Drogą do wstąpienia przed oblicze Pana.



Łk 9, 28b-36

Jezus wziął z sobą Piotra, Jana i Jakuba i wyszedł na górę, aby się modlić. Gdy się modlił, wygląd Jego twarzy się odmienił, a Jego odzienie stało się lśniąco białe. A oto dwóch mężów rozmawiało z Nim. Byli to Mojżesz i Eliasz. Ukazali się oni w chwale i mówili o Jego odejściu, którego miał dokonać w Jerozolimie.
Tymczasem Piotr i towarzysze snem byli zmorzeni. Gdy się ocknęli, ujrzeli Jego chwałę i obydwóch mężów, stojących przy Nim. Gdy oni odchodzili od Niego, Piotr rzekł do Jezusa: "Mistrzu, dobrze, że tu jesteśmy. Postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza". Nie wiedział bowiem, co mówi. 
Gdy jeszcze to mówił, zjawił się obłok i osłonił ich; zlękli się, gdy weszli w obłok. A z obłoku odezwał się głos: "To jest mój Syn wybrany, Jego słuchajcie". W chwili, gdy odezwał się ten głos, Jezus znalazł się sam. A oni zachowali milczenie i w owym czasie nikomu nic nie oznajmili o tym, co widzieli. 

5.08.2010

czwartek, 5 sierpnia


Mądrość Jezusa jest niepojęta, wciąż ją zgłębiam i wciąż się dziwię…
Bo najpierw chwali i wywyższa Piotra, a gdy ten z troską podchodzi do Niego, Jezus odpędza szatana. Tak mógł postępować tylko Syn Boży. Nie kalkulował, nie manipulował. Wypełniał wolę Ojca.
Za mało we mnie wiary, aby pojąć tę Wielkość. Wciąż rodzą się we mnie pytania i wątpliwości. Bo oddałeś Panie za nas życie, ale czy było warto? Czy my – ja na to zasłużyliśmy, zasłużyłem?



Mt 16, 13-23

Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: "Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?" A oni odpowiedzieli: "Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków". Jezus zapytał ich: "A wy za kogo Mnie uważacie?" Odpowiedział Szymon Piotr: "Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego".
Na to Jezus mu rzekł: "Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem ciało i krew nie objawiły ci tego, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr - Opoka i na tej opoce zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie". 
Wtedy surowo zabronił uczniom, aby nikomu nie mówili, że On jest Mesjaszem. Odtąd zaczął Jezus wskazywać swoim uczniom na to, że musi iść do Jerozolimy i wiele cierpieć od starszych i arcykapłanów, i uczonych w Piśmie; że będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie. A Piotr wziął Go na bok i począł robić Mu wyrzuty: "Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie". 
Lecz On odwrócił się i rzekł do Piotra: "Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie". 

4.08.2010

środa, 4 sierpnia

Czasami za mało we mnie zrozumienia dla opisu ewangelistów, dla tłumaczenia słów i zdarzeń.
Oczywiście powinienem wysilić swój rozum i w każdym słowie doszukiwać się wielkich przesłań, cudownie ukrytych alegorii. I tak jest ze zdaniem niewiasty, gdy mówi: "Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą z okruszyn, spadają ze stołu ich panów które ". Jest w tej kobiecie i wiara i pokora i posłuszeństwo.
Ale dziwią mnie takie zdania: Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela i Niedobrze jest brać chleb dzieciom i rzucać psom. Czuję dyskomfort i wiem, że poetycka warstwa Pisma mnie czasami przytłacza. Wolę prostotę swojej wiary, wolę prostotę w miłości. Nie lubię, gdy ktoś ma się czuć gorszy, poniżany. A tak czasami – pewnie błędnie – czytam słowa świętych Mateusza i Jana.


Mt 15, 21-28

Jezus podążył w stronę Tyru i Sydonu. A oto kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych okolic, wołała: "Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko dręczona przez złego ducha". Lecz On nie odezwał się do niej ani słowem.
Na to zbliżyli się do Niego uczniowie i prosili: "Odpraw ją, bo krzyczy za nami". 
Lecz On odpowiedział: "Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela". 
A ona przyszła, upadła przed Nim i prosiła: "Panie, dopomóż mi". 
On jednak odparł: "Niedobrze jest brać chleb dzieciom i rzucać psom". 
A ona odrzekła: "Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą z okruszyn, spadają ze stołu ich panów które ". 
Wtedy Jezus jej odpowiedział: "O niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz". Od tej chwili jej córka została uzdrowiona. 

3.08.2010

wtorek, 3 sierpnia

Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się – powiedział Pan. Niech te słowa będą moją wiarą. Niech uwierzę, że niemożliwe jest możliwe.
- Panie, ratuj mnie.
- Czemu zwątpiłeś, człowieku małej wiary?



Mt 14, 22-36

Skoro tłum został nakarmiony, Jezus zaraz przynaglił uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, zanim odprawi tłumy. Gdy to uczynił, wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, a On sam tam przebywał. Łódź zaś była już sporo stadiów oddalona od brzegu, miotana falami, bo wiatr był przeciwny.
Lecz o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze. Uczniowie, zobaczywszy Go kroczącego po jeziorze, zlękli się myśląc, że to zjawa, i ze strachu krzyknęli. 
Wtedy Jezus odezwał się do nich: "Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się". 
Na to odpowiedział Piotr: "Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie". 
A On rzekł: "Przyjdź". 
Piotr wyszedł z łodzi i krocząc po wodzie, przyszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: "Panie, ratuj mnie". 
Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: "Czemu zwątpiłeś, małej wiary?" 
Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył. Ci zaś, którzy byli w łodzi, upadli przed Nim, mówiąc: "Prawdziwie jesteś Synem Bożym". 
Gdy się przeprawili, przyszli do ziemi Genezaret. Ludzie miejscowi, poznawszy Go, rozesłali posłańców po całej tamtejszej okolicy, znieśli do Niego wszystkich chorych i prosili, żeby przynajmniej frędzli Jego płaszcza mogli się dotknąć; a wszyscy, którzy się Go dotknęli, zostali uzdrowieni. 

2.08.2010

poniedziałek, 2 sierpnia

Po śmierci Jana, Jezus dokonał cudu rozmnożenia. Ten cud powtarza się codziennie.
Mistyka? Tylko mistyka? Czy przystąpienie do komunii i przyjęcie ciała Jezusa – jest tylko mistycznym wydarzeniem? Czy nie czujemy się wtedy spełnieni, syci?
Rzadko przystępuję do komunii. Nie biegam, co chwilę do spowiedzi i nie proszę o wybaczenie. Nie rozgrzeszam się też sam, ale gdy decyduję się na przyjęcie Pana, wiem jak ważny jest to dla mnie moment. Niebanalny, ale rzeczywisty.
I dzielę się swoją radością i staram się zmieniać, poprawiać, naprawiać.
W tłumie nie ma siły. Tłum zawsze jest spragniony, głodny. Siła jest w każdym z osobna. Siła jest w Panu.
Wczoraj usłyszałem od bliskiej mi osoby, że przestała wierzyć. Nie wiedziałem, co mam odpowiedzieć, jak przekonać? Ale gdy pytała mnie o moje troski i ich eskalację – trzy razy zapytała, czy jestem pewien, że Bóg istnieje. Za każdym razem odparłem: TAK. Na koniec powiedziałem: - Jeżeli zaprzeczyłbym, jaki sens miałoby życie? Życie bez Boga nie miałoby sensu. A ja wciąż wierzę w sens życia. Wierzę w Boga Ojca Wszechmogącego.


Mt 14, 13-21

Gdy Jezus usłyszał o śmierci Jana Chrzciciela, oddalił się stamtąd w łodzi na miejsce pustynne, osobno. Lecz tłumy zwiedziały się o tym i z miast poszły za Nim pieszo. Gdy wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi i uzdrowił ich chorych.
A gdy nastał wieczór, przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: "Miejsce to jest puste i pora już spóźniona. Każ więc rozejść się tłumom: niech idą do wsi i zakupią sobie żywności". 
Lecz Jezus im odpowiedział: "Nie potrzebują odchodzić; wy dajcie im jeść". 
Odpowiedzieli Mu: "Nie mamy tu nic prócz pięciu chlebów i dwóch ryb". 
On rzekł: "Przynieście mi je tutaj". 
Kazał tłumom usiąść na trawie, następnie wziął te pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo i połamawszy chleby, dał je uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do sytości i zebrano z tego, co pozostało, dwanaście pełnych koszy ułomków. Tych zaś, którzy jedli, było około pięciu tysięcy mężczyzn, nie licząc kobiet i dzieci. 

1.08.2010

niedziela, 1 sierpnia

Marność nad marnościami, powiada Kohelet, marność nad marnościami, wszystko marność. Jesteśmy niczym?
Wszystko można kupić, wszystko można sprzedać? Wszystko mieć, wszystko stracić?
Jestem biedny jak mysz kościelna, jest bogaty, gdy obok mnie jest mój Syn, gdy rozmawiam z Panem.
Chciałbym mieć tak wiele, a nie zauważam jak wiele mam. Jak dużo mogę stracić? Chciałbym spokoju i miłości, a czy daje spokój i miłość innym? Czy za pieniądze można kupić przyjaźń, miłość, spokój? Ułuda. Przez pieniądze można stracić wszystko. Bez pieniędzy źle, ale bez miłości, nadziei i wiary wszystko traci sens. A więc?



Łk 12, 13-21

Ktoś z tłumu powiedział do Jezusa: "Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną spadkiem". Lecz On mu odpowiedział: "Człowieku, któż Mnie ustanowił sędzią albo rozjemcą nad wami?" Powiedział też do nich: "Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś opływa we wszystko, życie jego nie jest zależne od jego mienia".
I powiedział im przypowieść: "Pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole. I rozważał sam w sobie: «Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów». I rzekł: «Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę wszystko zboże i moje dobra. I powiem sobie: Masz wielkie zasoby dóbr, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj». Lecz Bóg rzekł do niego: «Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował?» Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem".