07.11.2011

poniedziałek, 7 listopada


Panie, zawsze będziesz obok mnie.
Po blisko dwóch latach czytania codziennie Ewangelii i nieporadnym Jej tłumaczeniu (sobie), postanowiłem zawiesić pisania bloga. Może na zawsze, a może tylko na jakiś czas.
Każdego dnia miałem czas, by zajrzeć do Pisma. Często, za często Go nie rozumiałem. Prowadziłem tego bloga dla siebie. Wiem, że to egoistycznie, ale tylko dla siebie. I to co robię teraz też jest moim wyborem. 
Tak będzie uczciwie.  
Nie będę kolejny raz płakał na swoim losem, ale wiem jedno: nie mam żadnego prawa pouczać innych (a robiłem to), ale mam prawo walczyć o swoje życie (a robię to kulawo). 
 
Wielu braci mi nie przebaczyło, ja wybaczam wszystkim i proszę Was o modlitwę w moich zmaganiach. Może jeszcze sto razy upadnę, ale wiem, że zawsze obok mnie jest Jezus, więc się podniosę.
Nie zawsze Go rozumiem, ale czy On rozumie mnie?


Łk 17, 1-6

Jezus powiedział do swoich uczniów: "Niepodobna, żeby nie przyszły zgorszenia; lecz biada temu, przez którego przychodzą. Byłoby lepiej dla niego, gdyby kamień młyński zawieszono mu na szyi i wrzucono go w morze, niż żeby miał być powodem grzechu jednego z tych małych.
Uważajcie na siebie. Jeśli brat twój zawini, upomnij go; jeśli żałuje, przebacz mu. I jeśliby siedem razy na dzień zawinił przeciw tobie i siedem razy zwróciłby się do ciebie, mówiąc: «Żałuję tego», przebacz mu".
Apostołowie prosili Pana: "Przymnóż nam wiary". Pan rzekł: "Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: «Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze», a byłaby wam posłuszna".

06.11.2011

niedziela, 6 listopada


Nie lubiłem tej naiwnej opowieści, naiwnej poetycko. Drażniła mnie do dzisiaj. Posłuchałem w kościele młodego kleryka i uwiodła mnie jego interpretacja.
Przed tygodniem drwiłem z młodego księdza, bo ten zadrwił z Ewangelii i z dzieci. Teraz bałem się powtórki, bo młody kapłan krążył niebezpiecznie po kościele. Chciałem pójść do spowiedzi, ale gdy ten zasiadł w konfesjonale, zrezygnowałem.
Wysłuchałem jednak kleryka, czwartego roku poznańskiego seminarium i byłem urzeczony. Spokojem, opanowaniem i wytłumaczeniem Pisma. Robił to delikatnie, bo większość słuchaczy, to dzieci, ale na pewno nie infantylnie. A zadanie miał trudne. Musiał przekonać nie tylko najmłodszych, ale i mnie, który za Ewangelią św. Mateusza nie przepada. Drażni mnie naiwność, zwłaszcza w warstwie literackiej. A jednak...
Dziękuję. Warto czasami słuchać i chcieć zrozumieć.


Mt 25, 1-13

Jezus opowiedział swoim uczniom tę przypowieść: "Królestwo niebieskie podobne będzie do dziesięciu panien, które wzięły swoje lampy i wyszły na spotkanie oblubieńca. Pięć z nich było nierozsądnych, a pięć roztropnych. Nierozsądne wzięły lampy, ale nie wzięły z sobą oliwy. Roztropne zaś razem z lampami zabrały również oliwę w naczyniach. Gdy się oblubieniec opóźniał, zmorzone snem wszystkie zasnęły.
Lecz o północy rozległo się wołanie: «Oblubieniec idzie, wyjdźcie mu na spotkanie». Wtedy powstały wszystkie owe panny i opatrzyły swe lampy. A nierozsądne rzekły do roztropnych: «Użyczcie nam swej oliwy, bo nasze lampy gasną». Odpowiedziały roztropne: «Mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć. Idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie».
Gdy one szły kupić, nadszedł oblubieniec. Te, które były gotowe, weszły z nim na ucztę weselną i drzwi zamknięto. W końcu nadchodzą i pozostałe panny, prosząc: «Panie, panie, otwórz nam». Lecz on odpowiedział: «Zaprawdę powiadam wam, nie znam was». Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny".

05.11.2011

sobota, 5 listopada


Gdyby odrzucić sacrum i zostawić profanum, wypadałoby napisać, że Bóg jest socjalistą. I to w dodatku naiwnym socjalistą.
Ale mam jeszcze w sobie ziarno wiary, więc pierwsze zdanie wytłumaczę: sarkazmem samopoczucia. Co to takiego? To coś, gdy człowiek nie wie jak i za co przeżyć kolejny dzień, a potem siada do Pisma i czyta TO co poniżej.
...idę na spacer, podglądam jesień, bawię się z Synem i sarkazm zostawiam za sobą, a przed sobą wypatruję nadziei. Na jutro.


Łk 16, 9-15

Jezus powiedział do swoich uczniów: "Pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy wszystko się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków.
Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny: a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie. Jeśli więc w zarządzie niegodziwą mamoną nie okazaliście się wierni, prawdziwe dobra kto wam powierzy? Jeśli w zarządzie cudzym dobrem nie okazaliście się wierni, kto wam da wasze?
Żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował: albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i mamonie". Słuchali tego wszystkiego chciwi na grosz faryzeusze i podrwiwali sobie z Niego.
Powiedział więc do nich: "To wy właśnie wobec ludzi udajecie sprawiedliwych, ale Bóg zna wasze serca. To bowiem, co za wielkie uchodzi między ludźmi, obrzydliwością jest w oczach Bożych".

04.11.2011

piątek, 4 listopada


Roztropność. Co to za stan umysłu, ciała? Chłodna kalkulacja, czy emocjonalny odruch? Czym jest roztropność, gdy wszystko zaczyna tracić sens...


Łk 16, 1-8

Jezus powiedział do swoich uczniów: "Pewien bogaty człowiek miał rządcę, którego oskarżono przed nim, że trwoni jego majątek. Przywołał go do siebie i rzekł mu: «Cóż to słyszę o tobie? Zdaj sprawę z twego zarządu, bo już nie będziesz mógł być rządcą».
Na to rządca rzekł sam do siebie: «Co ja pocznę, skoro mój pan pozbawia mnie zarządu? Kopać nie mogę, żebrać się wstydzę. Wiem, co uczynię, żeby mnie ludzie przyjęli do swoich domów, gdy będę usunięty z zarządu».
Przywołał więc do siebie każdego z dłużników swego pana i zapytał pierwszego: «Ile jesteś winien mojemu panu?» Ten odpowiedział: «Sto beczek oliwy». On mu rzekł: «Weź swoje zobowiązanie, siadaj prędko i napisz pięćdziesiąt». Następnie pytał drugiego: «A ty ile jesteś winien?» Ten odrzekł: «Sto korców pszenicy». Mówi mu: «Weź swoje zobowiązanie i napisz: osiemdziesiąt».
Pan pochwalił nieuczciwego rządcę, że roztropnie postąpił. Bo synowie tego świata roztropniejsi są w stosunkach z ludźmi podobnymi sobie niż synowie światła".

03.11.2011

czwartek, 3 listopada

W niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia.

Jak to jest być człowiekiem
spytał ptak
Sama nie wiem
Być więźniem swojej skóry
a sięgać nieskończoności
być jeńcem drobiny czasu
a dotykać wieczności
być beznadziejnie niepewnym
i szaleńcem nadziei
być igłą szronu
i garścią upału
wdychać powietrze
dusić się bez słowa
płonąć
i gniazdo mieć z popiołu
jeść chleb
lecz głodem się nasycać
umierać bez miłości
a kochać przez śmierć
To śmieszne odrzekł ptak
wzlatując w przestrzeń lekko

(Śmieszne, Anna Kamieńska)



Łk 15, 1-10

Zbliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać.
Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie: "Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi".
Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: "Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zgubioną, aż ją znajdzie? A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona i wraca do domu; sprasza przyjaciół i sąsiadów i mówi im: «Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła».
Powiadam wam: Tak samo w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia.
Albo jeśli jakaś kobieta mając dziesięć drachm zgubi jedną drachmę, czyż nie zapala światła, nie wymiata domu i nie szuka starannie, aż ją znajdzie? A znalazłszy ją, sprasza przyjaciółki i sąsiadki i mówi: «Cieszcie się ze mną, bo znalazłam drachmę, którą zgubiłam».
Tak samo, powiadam wam, radość powstaje u aniołów Bożych z jednego grzesznika, który się nawraca".

02.11.2011

Wspomnienie wszystkich wiernych zmarłych


Wspominam ojca Jana Berezę.
Zaczęło się (chyba) od Jego książki „Sztuka codziennego życia”. Przeczytałem, odłożyłem, zapomniałem. Potem (dzięki św. pamięci R) poznałem go osobiście. Wiele godzin rozmów, wiele godzin wspólnego milczenia.
Nazywano go nauczycielem medytacji chrześcijańskiej, a ja nazywam go przyjacielem odtrąconych. Może dlatego, że czasami sam się tak czuł. Bo? Nie wszyscy rozumieli jego fascynacje innymi religiami. Myślę, że miał więcej przyjaciół wśród niechrześcijan...
Odszedł w lutym, po długiej chorobie, na tyle długiej, że chciał mnie w ostatnich miesiącach widzieć, a ja przekładałem ten wyjazd z tygodnia na tydzień. Przepraszam.
Wspominam Cię dzisiaj, Janku, bo mi brakuje nie tylko wspólnej medytacji, wędrówek, nagan, ale także śmiechu, papierosów, wódki.
Długo wzbraniałem się, aby mówić Ci po imieniu, ale dzisiaj przychodzi mi to z taką łatwością, jakbyśmy się znali całe życie, a nie od zaledwie ośmiu lat.
Zawsze powtarzałeś, abym się pilnował, że bez dyscypliny, którą sobie muszę narzucić – nic nie osiągnę, wciąż się będę miotał. A potem zasypywałeś mnie książeczkami Gruna, Maina i wielu innych.
Pamiętam, gdy przez tydzień zamknąłem się w Twoim klasztorze, przyszedłeś do mnie po godzinie 22, niby na papierosa, ale taka naprawdę chciałeś zadać mi tylko jedno pytanie: - Czy twój pobyt w klasztorze, to zabawa, czy próba odzyskania siebie? Oburzyłem się na zabawę, bardzo! Ale Ty, ze spokojem, odparłeś: - Musisz tu jeszcze kiedyś wrócić.
Miałeś rację. Masz rację.




Łk 23, 44-46. 50.
52-53; 24, 1-6a




Było już około godziny szóstej i mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. Słońce się zaćmiło i zasłona przybytku rozdarła się przez środek. Wtedy Jezus zawołał donośnym głosem: "Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego". Po tych słowach wyzionął ducha.
Był tam człowiek dobry i sprawiedliwy, imieniem Józef, członek Wysokiej Rady. On to udał się do Piłata i poprosił o Ciało Jezusa. Zdjął Je z krzyża, owinął w płótno i złożył w grobie, wykutym w skale, w którym nikt jeszcze nie był pochowany.
W pierwszy dzień tygodnia niewiasty poszły skoro świt do grobu, niosąc przygotowane wonności. Kamień od grobu zastały odsunięty. A skoro weszły, nie znalazły ciała Pana Jezusa. Gdy wobec tego były bezradne, nagle stanęło przed nimi dwóch mężów w lśniących szatach. Przestraszone, pochyliły twarze ku ziemi, lecz tamci rzekli do nich: "Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał".



01.11.2011

UROCZYSTOŚĆ WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH



Mt 5, 1-12a

Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami:
"Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.
Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.
Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.
Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.
Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.
Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni jesteście, gdy ludzie wam urągają i prześladują was, i gdy mówią kłamliwie wszystko złe na was z mego powodu. Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie".