31.07.2010

sobota, 31 lipca

Nie dotrzymujmy złych obietnic. Nie cieszmy się chwilowym pięknem.
Herod bał się ludu, ale piękno – złe piękno kobiety, zwyciężyło. Nie ważne jak wiele uczynił Jan, jak się go bał i czy go porównywał do Jezusa, ważne, że kazał zabić niewinnego człowieka dla zachcianki, z nienawiści.
Jak często spotykam ludzi, którzy nie słuchają swojego sumienia, lecz kierują się dzikim – głupim pragnieniem. Wszystko odrzucą, zatracą się dla zachcianki, dla błahostki.
Modlę się za tych, którzy nie potrafili docenić prawdy i zaprzedali się dla chwilowego uniesienia.



Mt 14, 1-12

W owym czasie doszła do uszu tetrarchy Heroda wieść o Jezusie. I rzekł do swych dworzan: "To Jan Chrzciciel. On powstał z martwych i dlatego moce cudotwórcze działają w nim".
Herod bowiem kazał pochwycić Jana i związanego wrzucić do więzienia. Powodem była Herodiada, żona brata jego Filipa. Jan bowiem upominał go: "Nie wolno ci jej trzymać". Chętnie też byłby go zgładził, bał się jednak ludu, ponieważ miano go za proroka. 
Otóż kiedy obchodzono urodziny Heroda, tańczyła córka Herodiady wobec gości i spodobała się Herodowi. Zatem pod przysięgą obiecał jej dać wszystko, o cokolwiek poprosi. A ona, przedtem już podmówiona przez swą matkę, powiedziała: "Daj mi tu na misie głowę Jana Chrzciciela". Zasmucił się król. Lecz przez wzgląd na przysięgę i na współbiesiadników kazał jej dać. Posłał więc kata i kazał ściąć Jana w więzieniu. Przyniesiono głowę jego na misie i dano dziewczęciu, a ono zaniosło ją swojej matce. 
Uczniowie zaś Jana przyszli, zabrali jego ciało i pogrzebali je; potem poszli i donieśli o tym Jezusowi. 

30.07.2010

piątek, 30 lipca

Często najwięcej złego spotyka Pana wśród swoich wyznawców.
Gdy o chrześcijaństwie źle mówią ludzie innego wyznania, to pytam sam siebie – czy podważają sens mojej wiary, czy raczej oceniają postępowanie wyznawców Jezusa? Najczęściej winę ponoszą sami katolicy. Mamy Dziesięć Przykazań, mamy Wierzę W Boga, Ojcze Nasz – a zachowujemy się jak stado baranów puszczonych na rzeź.
Dlaczego ludzie odchodzą od Kościoła? Bo najczęściej widzą jak zachowują się księża, dewotki z pierwszych ławek i przeróżni kościelni. Nikogo nie chce obrażać. Nie jestem święty. Nie rzucam kamienieniem. Ale gdy rozmawiam z młodymi, to nie przekonuje ich moja wizja, że Kościół to ja, Ty, to drzewo, ten kamień, ten kwiat, to niebo. Oni słuchają radia, oglądają telewizję, czasami chodzą do kościoła – i nie potrafią się przekonać, choć są dobrymi ludźmi.
Nie przekonuje ich ksiądz w nowym bmw, pani z kółka różańcowego, która ma syna złodzieja i kłamie jak najęta, gdy policjanci pytają o przeszłość pierworodnego. Nie przekonuje ich też kościelny, który zaczepia dzieci w parku. SKRAJNOŚCI??? NIE!!! Tacy jesteśmy. Butni, źli, obłudni – i wszystko w Imię Ojca. Stąd słowa Chrystusa: Tylko w swojej ojczyźnie i w swoim domu może być prorok lekceważony.
Zmieńmy się! Nie dziwmy się, że tak wiele osób Kościół zniechęca. Nie wiemy wszystkiego lepiej. Nie uczmy moralności INNYCH. Sami się jej uczmy. W pokorze! 


Mt 13, 54-58

 Jezus, przyszedłszy do swego rodzinnego miasta, nauczał ich w synagodze, tak że byli zdumieni i pytali:
"Skąd u Niego ta mądrość i cuda? Czyż nie jest On synem cieśli? Czy Jego Matce nie jest na imię Mariam, a Jego braciom Jakub, Józef, Szymon i Juda? Także Jego siostry czy nie żyją wszystkie u nas? Skądże więc ma to wszystko?" I powątpiewali o Nim. 
A Jezus rzekł do nich: "Tylko w swojej ojczyźnie i w swoim domu może być prorok lekceważony". I niewiele zdziałał tam cudów z powodu ich niedowiarstwa.

29.07.2010

czwartek, 29 lipca

Jaki byłby sens wierzyć, gdyby odrzucić zmartwychwstanie?
Hulaj duszo, piekła nie ma? A niebo, a sąd ostateczny?
Gdybym nie wierzył w dzień ostatni, w życie po życiu, to, po co i dla kogo to całe zmaganie? Jaki byłby sens naprawy, chęci bycia lepszym? Tak, można z patosem powiedzieć: ”by lepszym być człowiekiem”. Można by też przypomnieć ulubioną niegdyś maksymę: „nieważna cel, ważna droga”. Otóż nie! Protestuję! Wierzę w zmartwychwstanie Jezusa, wierzę w Sąd Ostateczny.
Nie jest altruistą. Bliżej mi do złoczyńcy niż Samarytanina. Ale moją przemianę zawdzięczam Panu i to dla Niego jeszcze trwam. Trwam, by spotkać się z Nim.

J 11, 19-27

Wielu Żydów przybyło do Marty i Marii, aby je pocieszyć po bracie. Kiedy zaś Marta dowiedziała się, że Jezus nadchodzi, wyszła Mu na spotkanie? Maria zaś siedziała w domu.
Marta rzekła do Jezusa: "Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga". Rzekł do niej Jezus: "Brat twój zmartwychwstanie". Rzekła Marta do Niego: "Wiem, że zmartwychwstanie w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym". Rzekł do niej Jezus: "Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?" Odpowiedziała Mu: "Tak, Panie! Ja wciąż wierzę, żeś Ty jest Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat".

28.07.2010

środa, 28 lipca

Wyzbyć się wszystkiego, by stać się lepszym…
Nie jestem świętym, raczej świętoszkiem, który prawi dobrze, a źle czyni. Nikt nie jest dobry, nikt doskonały i nikt na wskroś zły? Zaprzeczenia jak w wypracowaniu piętnastolatka. Masło maślane. Bo nie można się pocieszać tym, że godzinę temu przeprowadziłem staruszkę przez jezdnię, a potem kląć, że kobieta nie powiedziała dziękuję.
Każdy ma ukryty w sobie skarb? Chciałbym mieć w sobie tyle naiwności, by potwierdzić, ale nie znajduję jej.
Królestwo niebieskie jest dla mnie niepojętą krainą. Ale ja kocham rzeczy nieosiągalne. Uparcie do nich dążę. Natręctwo bycia blisko Ojca jest moim powołaniem.



Mt 13, 44-46

Jezus powiedział do tłumów: "Królestwo niebieskie podobne jest do skarbu ukrytego w roli. Znalazł go pewien człowiek i ukrył ponownie. Uradowany poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił tę rolę. Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do kupca poszukującego pięknych pereł. Gdy znalazł jedną, drogocenną perłę, poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił ją".

27.07.2010

wtorek, 27 lipca

Słucham Cię Panie w trwodze, ale nie w lęku.
Nie wiem czy trafię do rozpalonego pieca, nie wiem czy trafię do Twojego królestwa, ale dopóki jestem – mogę próbować. Mogę się starać.
Nie chcę być chwastem dla nikogo. Dla bliskich, dla wrogów. Chcę być zrozumiany i chcę rozumieć. Chcę pojmować i być pojmowany.
Dobre nasieniem jestem, bo wyrosłem w wierze do Ojca Jedynego w Niebie. Czy stanę się chwastem zależy tylko ode mnie. Postaram się Ciebie nie zawieść, Panie.


Mt 13, 36-43

Jezus odprawił tłumy i wrócił do domu. Tam przystąpili do Niego uczniowie i prosili Go: "Wyjaśnij nam przypowieść o chwaście". On odpowiedział:
"Tym, który sieje dobre nasienie, jest Syn Człowieczy. Rolą jest świat, dobrym nasieniem są synowie królestwa, chwastem zaś synowie Złego. Nieprzyjacielem, który posiał chwast, jest diabeł; żniwem jest koniec świata, a żeńcami są aniołowie. Jak więc zbiera się chwast i spala ogniem, tak będzie przy końcu świata. Syn Człowieczy pośle aniołów swoich: ci zbiorą z Jego królestwa wszystkie zgorszenia i tych, którzy dopuszczają się nieprawości, i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Wtedy sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce w królestwie Ojca swego. Kto ma uszy, niechaj słucha".

26.07.2010

poniedziałek, 26 lipca

Jaka jest moja wiara? Czy rośnie na drożdżach, czy staje się zakalcem?
Stawiam sobie pytań tysiące. Przeważnie błahych, wartych jedynie chwili. A pytanie o miłość do Ojca? Czy w ogóle je stawiam? Czy należy?
Czasami naprędce twierdzę, że nie warto pytać, warto działać. Czasami dzielę włos na czworo i pytam Ojca o smutki swoje i innych… Pytam, bo chcę rozmowy, chcę być wysłuchany. Ale jaka jest prawda?
Ziarenko gorczycy, zaczyn – porównanie Królestwa Bożego. A jak mam porównać swoją drogę do Pana? Jak ją nazwać?

Nie będę nazywał, szukał alegorii i pięknych porównań. Będę żył z Bogiem i dla Boga.


Mt 13, 31-35

Jezus opowiedział tłumom tę przypowieść: "Królestwo niebieskie podobne jest do ziarnka gorczycy, które ktoś wziął i posiał na swej roli. Jest ono najmniejsze ze wszystkich nasion, lecz gdy wyrośnie, jest większe od innych jarzyn i staje się drzewem, tak że ptaki przylatują z powietrza i gnieżdżą się na jego gałęziach".
Powiedział im inną przypowieść: "Królestwo niebieskie podobne jest do zaczynu, który pewna kobieta wzięła i włożyła w trzy miary mąki, aż się wszystko zakwasiło". 
To wszystko mówił Jezus tłumom w przypowieściach, a bez przypowieści nic im nie mówił. Tak miało się spełnić słowo Proroka: "Otworzę usta w przypowieściach, wypowiem rzeczy ukryte od założenia świata". 

25.07.2010

niedziela, 25 lipca

Jestem nieznośny w swoim natręctwie. Kołaczę do Twoich drzwi Panie i proszę, abyś mnie wysłuchał Ojcze.
Aby uratować Sodomę i Gomorę – Abraham wdał się w licytację w Bogiem. Chciał ochronić grzeszne miasta przed gniewem Pana. Ocalić miasta miało początkowo pięćdziesięciu sprawiedliwych, skończyło się na dziesięciu. Bóg nie irytował się słowami Abrahama, słuchał i cierpliwie, i spełniał jego warunki. Jednak nawet dziesięciu sprawiedliwych się nie znalazło. Nawet tylu, by zbawić innych. Tylko Lot z rodziną zdołał się uratować. Tylko On potrafił się modlić i mówić do Boga – Ojcze.
Ojcze nasz, któryś jest w niebie – tak wielu zna te słowa, tak niewielu je rozumie. Tak wielu wypowiada je codziennie, tylko niewielu głos jest słyszany.
Gdy odwiedzę przyjaciela czy będzie chciało mu się wstać, by dać mi chleb. Nie! Jeśli zrezygnowany odejdę od jego drzwi, to, po co tam przyszedłem?
Jezus nakazuje nam być natrętnymi, wskazuje sposoby. Bo wszyscy JESTEŚMY ŹLI, nikt z nas – ja, ty, on, ona, my, wy, oni – nie jest dobry. Żadnej doskonałości. Grzech i pycha. A gdyby pychę odrzucić, a nad grzechem panować? Starać się, usilnie i starannie? Może wtedy nasze słowa w domu, kościele, na ulicy nie będą bełkotem, pustymi formułkami – może wtedy będą prawdziwą Modlitwą – Rozmową. Natarczywą i Bezustanną.
Zaufać drugiemu człowiekowi nie potrafię. Zawsze będę poraniony lub to ja poranię. Kochać nie potrafię, bo nikt mnie nauczył. Krzyczeć już nie potrafię, bo krzyczano na mnie od dziecka. Płakać potrafię, ale już nie chcę. Nie warto.
Zaufać Ojcu Najwyższemu chcę. Chcę się nauczyć z nim rozmawiać. Nie jestem Abrahamem, a więc nie będę się licytował. Ale jestem dzieckiem Boga. Jego kocham, Jemu przedstawiam swoje smutki radości.
Rozmowa z Ojcem jest ukojeniem? Także! Jest jednak przede wszystkim darem. Był czas, że i z ludźmi i z Bogiem nie potrafiłem rozmawiać. Dzisiaj w Ojcu pokładam całą nadzieję.



Łk 11, 1-13            


Gdy Jezus przebywał w jakimś miejscu na modlitwie i skończył ją, rzekł jeden z uczniów do Niego: "Panie, naucz nas się modlić, jak i Jan nauczył swoich uczniów". A On rzekł do nich: "Kiedy się modlicie, mówcie: Ojcze, niech się święci Twoje imię; niech przyjdzie Twoje królestwo. Naszego chleba powszedniego dawaj nam na każdy dzień, i przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczamy każdemu, kto nam zawini; i nie dopuść, byśmy ulegli pokusie".
Dalej mówił do nich: "Ktoś z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu: «Przyjacielu, użycz mi trzech chlebów, bo mój przyjaciel przybył do mnie z drogi, a nie mam co mu podać». Lecz tamten odpowie z wewnątrz: «Nie naprzykrzaj mi się! Drzwi są już zamknięte i moje dzieci leżą ze mną w łóżku. Nie mogę wstać i dać tobie». Mówię wam: Chociażby nie wstał i nie dał z tego powodu, że jest jego przyjacielem, to z powodu jego natręctwa wstanie i da mu, ile potrzebuje. 
I Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. Jeżeli którego z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą". 

24.07.2010

sobota, 24 lipca

Nieprzyjazny człowiek to sprawił. Nie rozróżniłem dobrego nasienia od chwastu. Stałem się, więc chwastem.
Wciąż uczę się, wciąż potykam. Wciąż nie rozróżniam kolorów, słów, uczuć. Biorę za dobrą monetę gesty, które okazały się teatrem. Kiepskim. Złym.
Niech rośnie i chwast i pszenica. Czas zniszczenia i czas zbiorów. Czas rozróżniania dobrego od złego. Czas prawdy.
Czas milczenia.



Mt 13, 24-30

Jezus opowiedział tłumom tę przypowieść: "Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który posiał dobre nasienie na swojej roli. Lecz gdy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel, nasiał chwastu między pszenicę i odszedł.
A gdy zboże wyrosło i wypuściło kłosy, wtedy pojawił się i chwast. Słudzy gospodarza przyszli i zapytali go: «Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swej roli? Skąd więc się wziął na niej chwast?» Odpowiedział im: «Nieprzyjazny człowiek to sprawił». Rzekli mu słudzy: «Chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go?» 
A on im odrzekł: «Nie, byście zbierając chwast nie wyrwali razem z nim i pszenicy. Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa; a w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw chwast i powiążcie go w snopki na spalenie; pszenicę zaś zwieźcie do mego spichlerza»". 

23.07.2010

piątek, 23 lipca

Twoje słowa oczyszczają, ludzkie tak często zamieniają się w bełkot.
Kto w Tobie trwa – rozkwita i żyje nadzieją. Kto obłudnie tylko Ciebie głosi uschnie. Jestem między jednym a drugim stanem. Nadzieja ma wielka, moje zwątpienie przedziwnie duże. To przez ludzi, to przeze mnie – Ty jesteś świadkiem, nie bohaterem tych zmagań.
Chcę w Tobie trwać, ale zbyt często nie pojmuję znaków, które widzę, które słyszę. Wiem, że tak miało być. Nic nie dzieje się z przypadku, ale czasami wolałbym w swoim życiu więcej równowagi, przewidywalności.
Niech będzie Pani tak jak chcesz, niech w Tobie trwam, nie zważając na ludzi.



J 15, 1-8

Jezus powiedział do swoich uczniów: "Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który uprawia. Każdą latorośl, która we Mnie nie przynosi owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy. Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was. Trwajcie we Mnie, a Ja w was trwać będę. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie, o ile nie trwa w winnym krzewie, tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie.
Ja jestem krzewem winnym, wy - latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. Ten, kto we Mnie nie trwa, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. I zbiera się ją, i wrzuca do ognia, i płonie. 
Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poprosicie, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami". 

22.07.2010

czwartek, 22 lipca

Nauczycielu, naucz mnie pokory.
Zagubiony jak Maria Magdalena odnajduję Cię w modlitwie i ciszy, która jest teraz niezbędna. Ta cisza wypełnia moje zwątpienie. Moje zagubienie. Cisza niezrozumienia.
Widzę Cię Panie. Widzę i dotykam Twoich szat. Chcę w pokorze zacząć żyć inaczej. W innym miejscu, z innym sobą. Zawsze z Tobą.



J 20, 1. 11-18

Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień od niego odsunięty.
Maria stała przed grobem płacząc. A kiedy tak płakała, nachyliła się do grobu i ujrzała dwóch aniołów w bieli, siedzących tam, gdzie leżało ciało Jezusa - jednego w miejscu głowy, drugiego w miejscu nóg. I rzekli do niej: "Niewiasto, czemu płaczesz?" Odpowiedziała im: "Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono". 
Gdy to powiedziała, odwróciła się i ujrzała stojącego Jezusa, ale nie wiedziała, że to Jezus. Rzekł do niej Jezus: "Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz?" Ona zaś sądząc, że to jest ogrodnik, powiedziała do Niego: "Panie, jeśli ty Go przeniosłeś, powiedz mi, gdzie Go położyłeś, a ja Go wezmę". 
Jezus rzekł do niej: "Mario!" 
A ona obróciwszy się powiedziała do Niego po hebrajsku: "Rabbuni", to znaczy: Nauczycielu! 
Rzekł do niej Jezus: "Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca. Natomiast udaj się do moich braci i powiedz im: «Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego»". Poszła Maria Magdalena oznajmiając uczniom: "Widziałam Pana i to mi powiedział". 

21.07.2010

środa, 21 lipca

(…) gdy słońce wzeszło, przypaliły się i uschły, bo nie miały korzenia – czy jestem takim ziarnem, które zaczęło kiełkować, ale nie wzbiło się, nie urosło, uschło?
Czy mam korzenie, czy mam tak silną wiarę, by odrodzić, narodzić się na nowo? Czy całe moje zmagania są tylko chwilą przewrotnego szukania szczęścia? A gdy je już odnajdę, nazwę – znowu się zagubię?
Czy moje czyny i słowa padły między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je ?
Mam uszy i słucham, mam język i mówię, mam rozum i czuję, mam serce i nadzieję w sercu. A jednak wciąż tyle wątpliwości, tyle rozterek, tyle pytań? Tyle niecierpliwości we mnie…
Mam uszy i słucham Ciebie Panie, ale czy zawsze rozumiem?
Chciałbym. A samo chciejstwo, to zbyt mało…
Pragnąłbym. To tylko emocje?
Muszę. Niczego nie ma na rozkaz.
Potrzebuję. A więc muszę czekać!

Mt 13, 1-9

Tego dnia Jezus wyszedł z domu i usiadł nad jeziorem. Wnet zebrały się koło Niego tłumy tak wielkie, że wszedł do łodzi i usiadł, a cały lud stał na brzegu. I mówił im wiele w przypowieściach tymi słowami:
"Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał, niektóre ziarna padły na drogę, nadleciały ptaki i wydziobały je. Inne padły na miejsca skaliste, gdzie niewiele miały ziemi; i wnet powschodziły, bo gleba nie była głęboka. Lecz gdy słońce wzeszło, przypaliły się i uschły, bo nie miały korzenia. Inne znowu padły między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je. Inne w końcu padły na ziemię żyzną i plon wydały, jedno stokrotny, drugie sześćdziesięciokrotny, a inne trzydziestokrotny. Kto ma uszy, niechaj słucha".

20.07.2010

wtorek, 20 lipca

Czasami czuję się bezradny wobec słów Pana.
Wiem, co Jezus miał na myśli. Znam potęgę Jego miłosierdzia wobec ludzi, ale nigdy nie przemawiała do mnie ta Ewangelia. Matusz opisuje czekającą Matkę Pana, a On zwleka, a On ogłasza światu hasła – tak to odbieram.
Jakby nagle zabrakło mu empatii wobec najbliższych. Wiem, że Bóg jest ponad wszystko i wszystkich. I Matka Jezusa też o tym wiedziała, ale gdzieś tam w matczynym sercu dostrzegam ból, smutek.
Czasami w słowach apostołów miłość Jezusa do ludzi jest wyzbyta miłości… ludzkiej, do najbliższych… Szerzę herezję? Nie! Piszę sercem…


Mt 12, 46-5O

Gdy Jezus przemawiał do tłumów, oto Jego Matka i bracia stanęli na dworze i chcieli z Nim mówić. Ktoś rzekł do Niego: "Oto Twoja Matka i Twoi bracia stoją na dworze i chcą mówić z Tobą".
Lecz On odpowiedział temu, który Mu to oznajmił: "Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi?" 
I wyciągnąwszy rękę ku swoim uczniom, rzekł: "Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostrą i matką". 

19.07.2010

poniedziałek, 19 lipca

Gdy ktoś żąda od Chrystusa znaków jak od cyrkowca, to nie rozumie sensu wiary.
Jezus nie jest zabawką i dla zabawy też nie leczy i nie wyciąga ręki do strudzonych. Czyni to, gdy sens ma każde słowa, każdy gest.
Faryzeusze chcieli posłużyć się Jezusem. Podstępni i obłudni. Pewnie i ja często czyniłem podobnie, krzycząc – Jezu, daj mi znak, a zrobię co zechcesz.
Pan słucha, gdy nasze prośby z wiary, a nie obłudy płyną.


Mt 12, 38-42

Niektórzy z uczonych w Piśmie i faryzeuszów rzekli do Jezusa: "Nauczycielu, chcieliśmy jakiś znak widzieć od Ciebie". Lecz On im odpowiedział:
"Plemię przewrotne i wiarołomne żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku proroka Jonasza. Albowiem jak Jonasz był trzy dni i trzy noce we wnętrznościach wielkiej ryby, tak Syn Człowieczy będzie trzy dni i trzy noce w łonie ziemi. 
Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je; ponieważ oni wskutek nawoływania Jonasza się nawrócili, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz. 
Królowa z Południa powstanie na sądzie przeciw temu plemieniu i potępi je; ponieważ ona z krańców ziemi przybyła słuchać mądrości Salomona, a oto tu jest coś więcej niż Salomon". 

18.07.2010

niedziela, 18 maja


Gdzie tak pędzimy, gdzie się tak spieszymy?
Bo się umówiłem, bo muszę wyjść, przyjść. Bu muszę…
Nic nie musimy, nic nie jest ważniejsze od miłości do Boga. NIC!
Zwolnijmy, zatrzymajmy się. Posłuchajmy Jego. Wyciszmy się. Czas nie znosi pośpiechu, Bóg – myślę, że go nie rozumie.


Łk 10, 38-42

Jezus przyszedł do pewnej wsi. Tam niejaka niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go do swego domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która siadła u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie. Natomiast Marta uwijała się koło rozmaitych posług. Przystąpiła więc do Niego i rzekła: "Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła". A Pan jej odpowiedział: "Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona".

17.07.2010

sobota, 17 lipca

Pokładam w Tobie nadzieję. Pierwszą i ostatnią.
Wiem. Jestem pewien. Bezdyskusyjnie. Tylko Ty.
A gdy upadam, a gdy błądzę – nie obwiniam Ciebie. Szukam winy w sobie, a Ty wyciągasz do mnie rękę. Dodajesz otuchy.
Gdy źle pojmuję szczęście, mylę pojęcia – milczysz w nadziei, że zauważę Twoje spojrzenie.
Panie, dzięki Tobie wiem, że warto, że należy, że trzeba.



Mt 12, 14-21

Faryzeusze wyszli i odbyli naradę przeciw Jezusowi, w jaki sposób Go zgładzić. Gdy Jezus dowiedział się o tym, oddalił się stamtąd. A wielu poszło za Nim i uzdrowił ich wszystkich. Lecz im surowo zabronił, żeby Go nie ujawniali. Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza: "Oto mój Sługa, którego wybrałem, umiłowany mój, w którym moje serce ma upodobanie. Położę ducha mojego na Nim, a On zapowie prawo narodom. Nie będzie się spierał ani krzyczał, i nikt nie usłyszy na ulicach Jego głosu. Trzciny zgniecionej nie złamie ani knota tlejącego nie dogasi, aż zwycięsko sąd przeprowadzi. W Jego imieniu narody nadzieję pokładać będą".

16.07.2010

piątek, 16 lipca

Prawa stanowione przez ludzi nie są święte. Prawa Boże są słuszne i sprawiedliwe.
Tak często słyszę opowiadających, czego wolno, a czego nie! Mówią, mówią, mówią. Słowa w potoku bywają bełkotem, gdy są zawistne, obłudne. Gdy ktoś powołuje się na przykazania – słucham go z uwagą, ale gdy ktoś opowiada, że tak wypada, to milknę ze złości. Niech każdy czyni według sumienia swego, a każdy według czynów swoich zostanie osądzony.
To Jezus jest Panem szabatu.


Mt 12, 1-8

Pewnego razu Jezus przechodził w szabat wśród zbóż. Uczniowie Jego, będąc głodni, zaczęli zrywać kłosy i jeść.
Gdy to ujrzeli faryzeusze, rzekli Mu: "Oto Twoi uczniowie czynią to, czego nie wolno czynić w szabat". 
A On im odpowiedział: "Nie czytaliście, co uczynił Dawid, gdy był głodny, on i jego towarzysze? Jak wszedł do domu Bożego i jadł chleby pokładne, których nie wolno było jeść jemu ani jego towarzyszom, tylko samym kapłanom? 
Albo nie czytaliście w Prawie, że w dzień szabatu kapłani naruszają w świątyni spoczynek szabatu, a są bez winy? Oto powiadam wam: Tu jest coś większego niż świątynia. Gdybyście zrozumieli, co znaczy: «Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary», nie potępialibyście niewinnych. Albowiem Syn Człowieczy jest Panem szabatu". 

15.07.2010

czwartek, 15 lipca

Panie, dobrze, że jesteś. Dobrze, że mam Ciebie.
Czuję się otępiały i rozproszony, wszędzie mnie pełno – nie ma mnie nigdzie. Nie potrafię się skupić i oddać jednej dobrej czynności. Przychodzę, więc do Ciebie i tulę się do Twoich stóp. Zasypiam.


Mt 11, 28-30

W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: "Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem łagodny i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie".

14.07.2010

środa, 14 lipca


Zrozumieć te słowa dokładnie, dobrze, nie „jak prostaczek”.
Jezus w słowach „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom” nikogo nie obraża, wskazuję na wielkość i mądrość swojego Ojca. Bo miłosierdzie boskie nie jest dla wybranych, dla uczonych, dla bogaczy. Jest dla każdego, kto chce i potrafi uwierzyć.
Prostaczkiem jestem i czuję Twoją obecność, Twój wybór. Dziękuję, że jesteś.



Mt 11, 25-27

W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: "Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie.
Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić".

13.07.2010

wtorek, 13 lipca

Gdy Jezus gromi miasta, to jakby mnie napominał. Ślepca, który odzyskał wzrok, ale wciąż narzeka, że nie potrafi jeszcze latać.
Pan zrobił dla mnie tak wiele. Tak dużo osiągnąłem dzięki Jego obecności, ale wciąż użalam się, wciąż chcę więcej. A tak wiele dobra jest na wyciągnięcie ręki, na bliskie spojrzenie.
Brakuje mi pokory, a pycha czyni ze mnie ponownie ślepca.


Mt 11, 20-24

Jezus począł czynić wyrzuty miastom, w których najwięcej Jego cudów się dokonało, że się nie nawróciły.
"Biada tobie, Korozain! Biada tobie, Betsaido! Bo gdyby w Tyrze i Sydonie działy się cuda, które u was się dokonały, już dawno w worze i w popiele by się nawróciły. Toteż powiadam wam: Tyrowi i Sydonowi lżej będzie w dzień sądu niż wam. A ty, Kafarnaum, czy aż do nieba masz być wyniesione? Aż do Otchłani zejdziesz. Bo gdyby w Sodomie działy się cuda, które się w tobie dokonały, zostałaby aż do dnia dzisiejszego. Toteż powiadam wam: Ziemi sodomskiej lżej będzie w dzień sądu niż tobie".

12.07.2010

poniedziałek, 12 lipca

Czy to pycha, czy to nawoływanie do waśni, wojny? Nie!
Jeżeli ktoś weźmie dosłownie słowa Pana - Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy – to już po nim…
Jezus pokazuje nam, że bez miłości do Niego, bez wypełnienia dekalogu – wszystkie nasze zmagania są pozbawione sensu, do niczego nas nie doprowadzą. Dlatego wybór jest PROSTY – albo zawierzymy Panu, albo będzie żyli według zasady „raz się żyje”.
Trzeba próbować, starać się żyć w zgodzie z przykazaniami Pana. Jeżeli zapominamy o Bogu, zapominamy o sobie.



Mt 10, 34 - 11, 1

Jezus powiedział do swoich apostołów: "Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy.
Kto miłuje ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto miłuje syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. 
Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. 
Kto przyjmuje proroka jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma. 
Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych, dlatego że jest uczniem, zaprawdę powiadam wam, nie utraci swojej nagrody". 
Gdy Jezus skończył dawać te wskazania dwunastu swoim uczniom, odszedł stamtąd, aby nauczać i głosić Ewangelię w ich miastach. 

11.07.2010

niedziela, 11 lipca

Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego – jak?
Jak temu sprostać, jak podołać? Jak być aż tak szczęśliwym? Nie potrafię… Wciąż się przewracam o zamierzenia, obietnice, deklaracje, puste słowa.
Nie jestem Samarytaninem, bo nie potrafię poświęcić się dla innych, nie potrafię nawet zadbać o samego siebie. Pismo jest wskazówką, jest drogowskazem. Ale zbyt często czytam Je jak lekturę obowiązkową. Za mało czasu poświęcam działaniu. Samo klepanie zdrowasiek nie zaprowadzi mnie do nieba. Czytanie Pisma nie zawsze uspokaja, bardzo często pobudza poczucie winy i wstydu, a tego nie lubię. Nie lubię zamartwiania, płaczu, użalania się. Ale nie potrafię też być na fali wznoszącej dłużej niż kilka dni.
Panie, proszę Cię o spokój sumienia.


Łk 10, 25-37

Powstał jakiś uczony w Prawie i wystawiając Jezusa na próbę, zapytał: "Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?" Jezus mu odpowiedział: "Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz?" On rzekł: "Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego". Jezus rzekł do niego: "Dobrześ odpowiedział. To czyń, a będziesz żył". Lecz on, chcąc się usprawiedliwić, zapytał Jezusa: "A kto jest moim bliźnim?"
Jezus, nawiązując do tego, rzekł: "Pewien człowiek schodził z Jerozolimy do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko że go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i minął. Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, minął. Pewien zaś Samarytanin, będąc w podróży, przechodził również obok niego. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go. Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: «Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał». Któryż z tych trzech okazał się, według twego zdania, bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców?" On odpowiedział: "Ten, który mu okazał miłosierdzie". Jezus mu rzekł: "Idź, i ty czyń podobnie".

10.07.2010

sobota. 10 lipca

Wystarczy, „że sługa będzie jak pan jego”. To nieosiągalny zaszczyt.
To nie strach, to pokora. To próba zmiany, odmiany, wymiany tego, co było złe na to co dobre może zdarzyć się. Moje ciało cierpi, dusza pokaleczona, ale wierzę Panie, że jej zabić się nie da. Ją wyleczyć można słuchając Ciebie, postępując jak Ty.
Nie zaprę się Ciebie Panie, nie zapieram – z nowo spotkanymi ludzi staram się rozmawiać o Tobie. Mówię, jaki jesteś dla mnie ważny i nikt ze mnie szydzi, rozumie mój wybór, mówi o swoich doświadczeniach. Ja i oni ufamy Panu.


Mt 10, 24-33

Jezus powiedział do swoich apostołów: "Uczeń nie przewyższa nauczyciela ani sługa swego pana. Wystarczy uczniowi, jeśli będzie jak jego nauczyciel, a sługa jak pan jego. Jeśli pana domu przezwali Belzebubem, o ileż bardziej jego domowników tak nazwą.
Więc się ich nie bójcie. Nie ma bowiem nic zakrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć. Co mówię wam w ciemności, powtarzajcie jawnie, a co słyszycie na ucho, rozgłaszajcie na dachach. 
Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle. Czyż nie sprzedają dwóch wróbli za asa? A przecież żaden z nich bez woli Ojca waszego nie spadnie na ziemię. U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone. Dlatego nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli. 
Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie". 

09.07.2010

piątek, 9 lipca


Apostołowie uwierzyli, pokochali, zrozumieli.
Uwierzyli w słowa Pana, pokochali Go i zrozumieli, że nie mają i nie chcą mieć wyjścia. Chcą głosić światu Jego śmierć i Jego życie. Chcą każdego dnia powtarzać, że jest miłosierny i należy Mu zaufać.
Nie stworzyli nowego, swojego Kościoła – bo Kościół jest jeden – nie ten hierarchów, nie ten w mojej parafii. Kościół jest w Tobie i we mnie, jest w naszej i boskiej miłości.
Apostołowie pozostawali w cieniu miłości Pana, wyszli z niego, gdy ich wysłał między wilki. Oddali za Niego i dla Niego swoje życie. Ale Pan zapowiedział Królestwo, zapowiedział swój powrót… Chociaż dlaczego ma wracać, on wciąż, nadal JEST. Czuję Jego obecność.



Mt 10, 16-23

Jezus powiedział do swoich apostołów: "Oto Ja was posyłam jak owce między wilki. Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie.
Miejcie się na baczności przed ludźmi. Będą was wydawać sądom i w swych synagogach będą was biczować. Nawet przed namiestników i królów będą was wodzić z mego powodu, na świadectwo im i poganom. Kiedy was wydadzą, nie martwcie się o to, jak ani co macie mówić. W owej bowiem godzinie będzie wam poddane, co macie mówić. Gdyż nie wy będziecie mówili, lecz Duch Ojca waszego będzie mówił przez was. 
Brat wyda brata na śmierć i ojciec syna; dzieci powstaną przeciw rodzicom i o śmierć ich przyprawią. Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony. 
Gdy was prześladować będą w tym mieście, uciekajcie do innego. Zaprawdę powiadam wam: Nie zdążycie obejść miast Izraela, nim przyjdzie Syn Człowieczy". 

08.07.2010

czwartek, 8 lipca


Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie – powiedział Pan. Chcę zrozumieć sens tych słów w swoim życiu. Chcę je nimi wypełniać.
Do niedawna utyskiwałem, że dobro, które uczyniłem przed laty – nie wraca do mnie. Wracają tylko złe czyny. Teraz wiem jak bardzo się myliłem.
Dostałem tak wiele dobra od ludzi, którzy ofiarowali mi swoją przyjaźń, rozmowę, obecność.
Jeden z Twoich uczniów, Panie – jest moim największym przyjacielem. Nie ma w życiu przypadków, wszystko jest Twoim dziełem. Dziękuję Ci Panie. Dostałem i chcę dawać.



Mt 10, 7-15

Jezus powiedział do swoich apostołów. "Idźcie i głoście: «Bliskie już jest królestwo niebieskie». Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy. Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie. Nie zdobywajcie złota ani srebra, ani miedzi do swych trzosów. Nie bierzcie na drogę torby ani dwóch sukien, ani sandałów, ani laski. Wart jest bowiem robotnik swej strawy.
A gdy przyjdziecie do jakiegoś miasta albo wsi, wywiedzcie się, kto tam jest godny, i u niego zatrzymajcie się, dopóki nie wyjdziecie. Wchodząc do domu, powitajcie go pozdrowieniem. Jeśli dom na to zasługuje, niech zstąpi na niego pokój wasz; jeśli nie zasługuje, niech pokój wasz powróci do was. 
Gdyby was gdzie nie chciano przyjąć i nie chciano słuchać słów waszych, wychodząc z takiego domu albo miasta, strząśnijcie proch z nóg waszych. Zaprawdę powiadam wam: Ziemi sodomskiej i gomorejskiej lżej będzie w dzień sądu niż temu miastu". 

07.07.2010

środa, 7 lipca

Panie, wysłałeś swoich uczniów, by głosili Królestwo Boże. Uczniowie spotkali i mnie, ja spotkałem Ciebie.
Nie wiem jak wiele we mnie jeszcze duchów nieczystych, jak dużo złego nastawienia wobec innych ludzi? Ale dzisiaj nie przechodzę nad swoimi grzechami do porządku dziennego, staram się naprawiać, co zepsułem, proszę o wybaczenie i wybaczam sobie i innym.
Walczę ze swoimi słabościami, nie chcę się poddać.
Ufam Tobie Jezu.



Mt 10,1-7
Wtedy przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów i udzielił im władzy nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszystkie choroby i wszelkie słabości.
A oto imiona dwunastu apostołów: pierwszy Szymon, zwany Piotrem, i brat jego Andrzej, potem Jakub, syn Zebedeusza, i brat jego Jan,
Filip i Bartłomiej, Tomasz i celnik Mateusz, Jakub, syn Alfeusza, i Tadeusz,
Szymon Gorliwy i Judasz Iskariota, ten, który Go zdradził.
Tych to Dwunastu wysłał Jezus, dając im następujące wskazania: «Nie idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego!
Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela.
Idźcie i głoście: "Bliskie już jest królestwo niebieskie".