30.06.2010

środa, 30 czerwca

Złe duchy wypędził, jednym „gestem” dał wolność i zrozumienie,  lecz nie wszyscy pojęli Jego myśl, Jego gest.
Droga Chrystusa była pełna spotkań ludzi, którzy się zagubili, których zwyciężyło zło. Pan nikogo nie otrącił, nikogo nie porzucił. Dawał szansę, stwarzał możliwości. Nie wszyscy pojęli Jego słowa, czyny. Nie wszyscy wykorzystali daną szansę… A ja? Jak ja zachowuje wobec się Pana, jak odpowiadam na Jego gesty i słowa?
Panie pomóż mi zrozumieć Twoje ZNAKI. Chcę być Twoją owcą, a nie trzodą, która ucieka urwistym zboczem.



Mt 8, 28-34

Gdy Jezus przybył na drugi brzeg do kraju Gadareńczyków, wybiegli Mu naprzeciw dwaj opętani, którzy wyszli z grobów, bardzo dzicy, tak że nikt nie mógł przejść tą drogą. Zaczęli krzyczeć:  "Czego chcesz od nas, Jezusie, Synu Boży? Przyszedłeś tu przed czasem dręczyć nas?"
A opodal nich pasła się duża trzoda świń. Złe duchy prosiły Go: "Jeżeli nas wyrzucasz, to poślij nas w tę trzodę świń". Rzekł do nich: "Idźcie". Wyszły więc i weszły w świnie. I naraz cała trzoda ruszyła pędem po urwistym zboczu do jeziora i zginęła w falach.
Pasterze zaś uciekli i przyszedłszy do miasta rozpowiedzieli wszystko, a także zdarzenie z opętanymi. Wtedy całe miasto wyszło na spotkanie Jezusa; a gdy Go ujrzeli, prosili, żeby odszedł z ich granic.

29.06.2010

wtorek, 29 czerwca

Za kogo uważam Jezusa? Jak Go traktuję, kim dla mnie jest?
Pan powierzył Piotrowi budowanie Kościoła. Uczynił go budowniczym. A jakie ja zadanie dostałem od Pana?
Takie jak wielu – najtrudniejsze. Bycie wiernym Dekalogowi. I widzę, czuję jak wciąż fałszywie interpretuje te proste, trudne słowa. Szukam wytrycha, bo łatwiej wtedy wytłumaczyć grzech. A grzech można zrozumieć, ale nie należy go tłumaczyć, bo gdy zaczniemy – zacznę to robić, to popełniamy kolejne przewiny.
Jestem w drodze. Dosłownie i w przenośni. Jadę i piszę te słowa w pociągu, pośród wielu strapionych, wesołych ludzi. Łapię się na tym, że zastanawiam się nad ich życiem, a przecież muszę i powinienem zastanawiać się nad sobą. Nad tym co było, ale przede wszystkim nad tym co i jak dalej.



Mt 16, 13-19

Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: "Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?" A oni odpowiedzieli: "Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków". Jezus zapytał ich: "A wy, za kogo Mnie uważacie?"
Odpowiedział Szymon Piotr: "Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego". Na to Jezus mu rzekł: "Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem ciało i krew nie objawiły ci tego, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. 
Oto i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr - Opoka, i na tej opoce zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego: cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie". 

28.06.2010

poniedziałek, 28 czerwca


Pójdź za Mną – powiedział Jezus do Szymona, gdy ten wyznał Jezusowi miłość.
Wcześniej Szymon zaparł się Pana, ale gdy Ten powtórnie nawiedził swoich uczniów, Szymon oddał Jezusowi całe swoje życie.
Szymon Piotr stał się orędownikiem miłości. Miłości do ludzi, do Boga. Dla ludzi i dla Boga.
Zawsze można wrócić do Pana. Zawsze warto próbować, warto żyć i walczyć o siebie.



J 21, 15-19

Gdy Jezus ukazał się swoim uczniom i spożył z nimi śniadanie, rzekł do Szymona Piotra: "Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci?" Odpowiedział Mu: "Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham". Rzekł do niego: "Paś baranki moje".
I znowu, po raz drugi, powiedział do niego: "Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie?" Odparł Mu: "Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham". Rzekł do niego: "Paś owce moje". 
Powiedział mu po raz trzeci: "Szymonie, synu Jana, czy kochasz Mnie?" Zasmucił się Piotr, że mu po raz trzeci powiedział: "Czy kochasz Mnie?" I rzekł do Niego: "Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham". Rzekł do niego Jezus: "Paś owce moje. 
Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci: Gdy byłeś młodszy, opasywałeś się sam i chodziłeś, gdzie chciałeś. Ale gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz". To powiedział, aby zaznaczyć, jaką śmiercią uwielbi Boga. 
A wypowiedziawszy to, rzekł do niego: "Pójdź za Mną!" 

27.06.2010

niedziela, 27 czerwca

Gdy stracisz wszystko – zyskasz WSZYSTKO. Dla Jezusa musisz się wyrzec, by zrozumieć, by dostrzec, by dojrzeć.
Pójdź za Mną – powiedział Pan. Powiedział, a ja usłyszałem to ciche napomnienie, zaproszenie. I idę i podążam, i wiem, że wybrałem właściwą drogę.
Zapominam to, co było złe, bo wierzę, bo ufam, bo rozumiem, – BO: Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego


Łk 9, 51-62

Gdy dopełniał się czas wzięcia Jezusa z tego świata, postanowił udać się do Jerozolimy i wysłał przed sobą posłańców. Ci wybrali się w drogę i przyszli do pewnego miasteczka samarytańskiego, by Mu przygotować pobyt. Nie przyjęto Go jednak, ponieważ zmierzał do Jerozolimy. Widząc to. uczniowie Jakub i Jan rzekli: "Panie, czy chcesz, a powiemy, żeby ogień spadł z nieba i zniszczył ich?" Lecz On odwróciwszy się zabronił im. I udali się do innego miasteczka. A gdy szli drogą, ktoś powiedział do Niego: "Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz". Jezus mu odpowiedział: "Lisy mają nory i ptaki powietrzne gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł wesprzeć". Do innego rzekł: "Pójdź za Mną". Ten zaś odpowiedział: "Panie, pozwól mi najpierw pójść i pogrzebać mojego ojca". Odparł mu: "Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże". Jeszcze inny rzekł: "Panie, chcę pójść za Tobą, ale pozwól mi najpierw pożegnać się z moimi w domu". Jezus mu odpowiedział: "Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego".

26.06.2010

sobota, 26 czerwca


Wielka wiara w słowo, wielka wiara w Boga. Setnik poprosił, a jego sługa ozdrowiał. Prośba nie obłudnika, lecz człowieka przepełnionego miłością do Pana.
- Idź, niech ci się stanie, jak uwierzyłeś – orzekł Jezus. Takie słowa chciałbym usłyszeć. Jednak, aby tak się stało muszę mieć czyste serce, czyste myśli. Muszę był jak wiosenna łąka, a nie jak suche pastwisko. Muszę mieć w sobie więcej radości, wiary, nadziei i zrozumienia dla innych.
Jeżeli w swoich złych występkach jestem opętany, to wypędź Panie ze mnie złe duchy i uzdrów i ciało, i umysł.
Proszę.



Mt 8, 5-17

Gdy Jezus wszedł do Kafarnaum, zwrócił się do Niego setnik i prosił Go, mówiąc: "Panie, sługa mój leży w domu sparaliżowany i bardzo cierpi". Rzekł mu Jezus: "Przyjdę i uzdrowię go".
Lecz setnik odpowiedział: "Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a mój sługa odzyska zdrowie. Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: «Idź», a idzie; drugiemu: «Chodź tu», a przychodzi; a słudze: «Zrób to», a robi". 
Gdy Jezus to usłyszał, zdziwił się i rzekł do tych, którzy szli za Nim: "Zaprawdę powiadam wam: U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary. Lecz powiadam wam: Wielu przyjdzie ze wschodu i zachodu, i zasiądą do stołu z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem w królestwie niebieskim. A synowie królestwa zostaną wyrzuceni na zewnątrz w ciemność; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów". Do setnika zaś Jezus rzekł: "Idź, niech ci się stanie, jak uwierzyłeś". I o tej godzinie jego sługa odzyskał zdrowie. 
Gdy Jezus przyszedł do domu Piotra, ujrzał jego teściową, leżącą w gorączce. Ujął ją za rękę, a gorączka opuściła ją. Wstała i usługiwała Mu. 
Z nastaniem wieczora przyprowadzono Mu wielu opętanych. On słowem wypędził złe duchy i wszystkich chorych uzdrowił. Tak oto spełniło się słowo proroka Izajasza: "On wziął na siebie nasze słabości i nosił nasze choroby".

25.06.2010

piątek, 25 czerwca


Panie, proszę Cię o uzdrowienie. Proszę Cię o wybawienie.
Codziennie układam litanię próśb do Ciebie. Słowa, słowa, słowa. Czynów ciągle mi brakuje. Moich. Jestem oddany Tobie, a jednak nie potrafię poukładać próśb w całość, nie umiem czynić tak jakbyś chciał.
Chcę być oczyszczony. Chcę być Twój.


Mt 8, 1-4

Gdy Jezus zeszedł z góry, postępowały za nim wielkie tłumy. A oto zbliżył się trędowaty, upadł przed Nim i prosił Go: "Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić". Jezus wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł: "Chcę, bądź oczyszczony". I natychmiast został oczyszczony z trądu.
A Jezus rzekł do niego: "Uważaj, nie mów nikomu, ale idź, pokaż się kapłanowi i złóż ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich".

24.06.2010

czwartek 24 czerwca


Kimże będzie to dziecię? – pytali ma narodzinach Jana i uzdrowieniu ojca jego.
Oczyszczenie, które dał Jan ludziom przyszło od Boga. Tak jak jego matka Elżbieta wielbiła Pana, tak jak jego ojciec Zachariasz – tak i on ukochał Boga. W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.
Kimże będzie to dziecię? – pytamy po narodzinach naszych dzieci. Takie pytanie stawiali i nasi rodzice, gdy my przychodziliśmy na świat. Nie wystarczy stawiać pytań. To zbyt mało. Trzeba pomóc, by odpowiedź zaskoczyła nas samych. Musimy być dobrymi rodzicami, wtedy łatwiej przyjdzie nam żyć w dumie i radości z naszych dzieci. Trzeba swoje dzieci i samych siebie oddać Bogu, tylko wtedy będziemy spełnieni i oczyszczeni.
Nigdy nie jest za późno na chrzest. Prawdziwy.


Łk 1, 57-66. 80

Dla Elżbiety nadszedł czas rozwiązania i urodziła syna. Gdy jej sąsiedzi i krewni usłyszeli, że Pan okazał tak wielkie miłosierdzie nad nią, cieszyli się z nią razem.
Ósmego dnia przyszli, aby obrzezać dziecię, i chcieli mu dać imię ojca jego, Zachariasza. Jednakże matka jego odpowiedziała: "Nie, lecz ma otrzymać imię Jan". Odrzekli jej: "Nie ma nikogo w twoim rodzie, kto by nosił to imię". Pytali więc znakami jego ojca, jak by go chciał nazwać. On zażądał tabliczki i napisał: "Jan będzie mu na imię". I wszyscy się dziwili. 
A natychmiast otworzyły się jego usta, język się rozwiązał i mówił, wielbiąc Boga. I padł strach na wszystkich ich sąsiadów. W całej górskiej krainie Judei rozpowiadano o tym wszystkim, co się zdarzyło. A wszyscy, którzy o tym słyszeli, brali to sobie do serca i pytali: "Kimże będzie to dziecię?" Bo istotnie ręka Pańska była z nim. Chłopiec zaś rósł i wzmacniał się duchem; a żył na pustkowiu aż do dnia ukazania się przed Izraelem. 

23.06.2010

NARODZENIE ŚW. JANA CHRZCICIELA


Jan Chrzciciel brat Jezusa. Elżbieta siostra Matki Bożej. Zachariasz kuzyn Józefa.
Tak wiele łączy TE dwie rodziny. Oddali swoje życie Bogu. Zawierzyli Mu bez reszty, bez kalkulacji.
Zawsze JEST lęk, strach, który deprymuje. Zachariasz się przestraszył. Lęk też przeszył Józefa. Ale nie stchórzyli. Strach odpędziły wielkie Matki Kościoła – Maryja i Elżbieta. A ich Synowie łowili dla Pana cały świat. Jan chrzcił ludzi, Jezus oddał za nas życie.
Dla mnie Wielką Świętą Rodziną są właśnie Oni. Jezus w Janie miał przyjaciela, brata, sługę. Pokochali Boga i uczynili wszystko co Im nakazał.



Łk 1, 5-17

Za czasów Heroda, króla Judei, żył pewien kapłan, imieniem Zachariasz, z oddziału Abiasza. Miał on żonę z rodu Aarona, a na imię było jej Elżbieta. Oboje byli sprawiedliwi wobec Boga i postępowali nienagannie według wszystkich przykazań i przepisów Pańskich. Nie mieli jednak dziecka, ponieważ Elżbieta była niepłodna; oboje zaś byli już posunięci w latach.
Kiedy w wyznaczonej dla swego oddziału kolei pełnił służbę kapłańską przed Bogiem, jemu zgodnie ze zwyczajem kapłańskim przypadł los, żeby wejść do przybytku Pańskiego i złożyć ofiarę kadzenia. A cały lud modlił się na zewnątrz w czasie kadzenia. Naraz ukazał mu się anioł Pański, stojący po prawej stronie ołtarza kadzenia. Przeraził się na ten widok Zachariasz i strach padł na niego. Lecz anioł rzekł do niego: "Nie bój się, Zachariaszu; twoja prośba została wysłuchana: żona twoja Elżbieta urodzi ci syna, któremu nadasz imię Jan. Będzie to dla ciebie radość i wesele; i wielu z jego urodzenia cieszyć się będzie. Będzie bowiem wielki w oczach Pana; wina i sycery pić nie będzie i już w łonie matki napełniony będzie Duchem Świętym. Wielu spośród dzieci Izraela nawróci do Pana, Boga ich; on sam pójdzie przed Nim w duchu i mocy Eliasza, żeby serca ojców nakłonić ku dzieciom, a nieposłusznych do usposobienia sprawiedliwych, by przygotować Panu lud doskonały".

22.06.2010

wtorek, 22 czerwca


Chcę być dobry, a więc muszę być lepszym dla innych. Dla najbliższych i dla nieprzyjaciół.
Tak, często wybieram wyjścia szeroką bramą, bo jest łatwiej, szybciej i wydaje się, że przyjemniej. A to co trudne, to co wymaga wysiłku porzucam, odrzucam, zapominam. Muszę to zmienić, powinienem.
Wąska droga nie jest łatwa do odnalezienia, ale wiem, gdzie jest. Wiem, że istnieje. Wiem, że powinienem nią podążać.



Mt 7, 6. 12-14

Jezus powiedział do swoich uczniów: "Nie dawajcie psom tego, co święte i nie rzucajcie swych pereł przed świnie, by ich nie podeptały nogami i obróciwszy się, was nie poszarpały.
Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie. Albowiem na tym polega Prawo i Prorocy. Wchodźcie przez ciasną bramę. Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują".

21.06.2010

poniedziałek, 21 czerwca


Muszę zająć się sobą. Przestać oceniać innych. Dla siebie, dla innych.
Tak – zbyt często dostrzegam drzazgi w oczach bliskich, a sam kreuję się na dobrego i wspaniałego – wszechwiedzącego, a przecież jest pełen pychy, pełen przewin.
Obłudnik ze mnie, który wciąż znajduje tysiące wytłumaczeń dla swoich potknięć, a nie potrafię zrozumieć błędów innych.
Panie, proszę o łaskę pokory.


Mt 7, 1-5

Jezus powiedział do swoich uczniów: "Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim wy sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą.
Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? Albo jak możesz mówić swemu bratu: «Pozwól, że usunę drzazgę z twego oka», gdy belka tkwi w twoim oku? Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata".

20.06.2010

niedziela, 20 czerwca



              By wypełniło się Słowo, Jezus zakazał głoszenia, że jest Synem Bożym.
By mógł za nas zginąć, byśmy zrozumieli nasz grzeszny żywot.
Pan dokonał tylu cudów. Świadków Jego znaków było wielu, a jednak zbyt mało, by mogli powstrzymać Jego katów. A Ci, którzy mogli to zrobić – stchórzyli. Strach odebrał im rozum i miłość.
Słowo się wypełniło – a teraz i ja powinienem wziąć swój krzyż i naśladować Pana, by trafić przed Jego oblicze.


Łk 9, 18-24

Gdy Jezus modlił się na osobności, a byli z Nim uczniowie, zwrócił się do nich z zapytaniem: "Za kogo uważają Mnie tłumy?" Oni odpowiedzieli: "Za Jana Chrzciciela; inni za Eliasza; jeszcze inni mówią, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał". Zapytał ich: "A wy za kogo Mnie uważacie?" Piotr odpowiedział: "Za Mesjasza Bożego". Wtedy surowo im przykazał i napominał ich, żeby nikomu o tym nie mówili. I dodał: "Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; będzie zabitą; a trzeciego dnia zmartwychwstanie". Potem mówił do wszystkich: "Jeśli kto chce iść za Mną niech się zaprze samego siebie, niech co dnia weźmie swój krzyż i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa".

19.06.2010

sobota, 19 czerwca


Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy.
– TO zakończenie słów spisanych przez świętego Mateusza, ale proszę – KAŻDEGO KTO TU ZAGLĄDA – przeczytajcie całość. To piękna, poetycka pieśń. Nie chcę burzyć jej swoimi słowami. Przeczytajcie i weźcie w dalszą drogę.



Mt 6, 24-34

Jezus powiedział do swoich uczniów: "Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie.
Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. Czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie? Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichrzów, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one? 
Kto z was przy całej swej trosce może choćby jedną chwilę dołożyć do wieku swego życia? 
A o odzienie czemu się zbytnio troszczycie? Przypatrzcie się liliom na polu, jak rosną: nie pracują ani przędą. A powiadam wam: nawet Salomon w całym swoim przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich. Jeśli więc ziele na polu, które dziś jest, a jutro do pieca będzie wrzucone, Bóg tak przyodziewa, to czyż nie o wiele pewniej was, małej wiary? 
Nie troszczcie się więc zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy pić? czym będziemy się przyodziewać? Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Starajcie się naprzód o królestwo Boga i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane. Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy".

18.06.2010

piątek, 18 czerwca


Moje skarby na Ziemi są marne, moje skarby w Niebie – dopiero tworzę.
Moje serce rozdarte, moje myśli kulawe, moje nadzieje płonne.
„Światłem ciała jest oko” – moje oczy w mgle lub w cieniu. Wiem gdzie jest źródło światła, znam drogę do Ciebie Panie. Ale wciąż skręcam, wciąż się wywracam, potykam. Ciemność odrzucam, ale do światła dotrzeć nie potrafię.
Ufam Ci Jezu, że poprowadzisz mnie, że nadasz mojemu życiu sens.



Mt 6, 19-23

Jezus powiedział do swoich uczniów: "Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje włamują się i kradną. Gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie włamują się i nie kradną. Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje.
Światłem ciała jest oko. Jeśli więc twoje oko jest zdrowe, całe twoje ciało będzie w świetle. Lecz jeśli twoje oko jest chore, całe twoje ciało będzie w ciemności. Jeśli więc światło, które jest w tobie, jest ciemnością, jakże wielka to ciemność".

16.06.2010

czwartek, 17 czerwca


Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg!
Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogatemu wejść do królestwa Bożego – powiedział Jezus i wiem, że to nie krytyka ludzi zamożnych, lecz skąpych i tych, którzy przekładają dobra ziemskie nad bycie dobrym.
Dobra ziemskie – tak, tak pewnie jest i ze mną. Już wiele zrozumiałem, ale ciągły brak pieniędzy powoduje we mnie złość, gniew. Staje się gorszym, wrednym, obłudnym. Nie wiem jakie będzie jutro – powodem nie jest brak wiary, jest brak nadziei, bo brakuje na to i tamto. A gdyby o tym zapomnieć, a gdyby porzucić wszystko i zaginąć, wierząc w dobry los? A odpowiedzialność! Z bliskich, za siebie?
Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg! Muszę znaleźć nową drogę.



Mk 10, 17-30

Gdy Jezus wybierał się w drogę, przybiegł pewien człowiek i upadłszy przed Nim na kolana, pytał Go: "Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?"
Jezus mu rzekł: "Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg. 
Znasz przykazania: «Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, nie oszukuj, czcij swego ojca i matkę»". 
On Mu rzekł: "Nauczycielu, wszystkiego tego przestrzegałem od mojej młodości". 
Wtedy Jezus spojrzał z miłością na niego i rzekł mu: "Jednego ci brakuje. Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną". 
Lecz on spochmurniał na te słowa i odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości. 
Wówczas Jezus spojrzał wokoło i rzekł do swoich uczniów: "Jak trudno jest bogatym wejść do królestwa Bożego". 
Uczniowie zdumieli się na Jego słowa, lecz Jezus powtórnie rzekł im: "Dzieci, jakże trudno wejść do królestwa Bożego tym, którzy w dostatkach pokładają ufność. Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogatemu wejść do królestwa Bożego". 
A oni tym bardziej się dziwili i mówili między sobą: "Któż więc może się zbawić?" 
Jezus spojrzał na nich i rzekł: "U ludzi to niemożliwe, ale nie u Boga; bo u Boga wszystko jest możliwe". 
Wtedy Piotr zaczął mówić do Niego: "Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą". 
Jezus odpowiedział: "Zaprawdę powiadam wam: Nikt nie opuszcza domu, braci, sióstr, matki, ojca, dzieci i pól z powodu Mnie i z powodu Ewangelii, żeby nie otrzymał stokroć więcej teraz, w tym czasie, domów, braci, sióstr, matek, dzieci i pól, wśród prześladowań, a życia wiecznego w czasie przyszłym". 

15.06.2010

środa, 16 czerwca


To przestrogi dla mnie: Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą.
Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie.
Zbyt często działam na pokaz, pełen pychy i obłudy. I nawet teraz, gdy jestem chory chciałbym, aby mi współczuły narody. Zawsze taki pokrzywdzony, odrzucony – a inni? Pomyślałem o innych? Nie! Głównie myślę o sobie, bo chcę być lepszym człowiekiem, ale też dlatego, że jestem strasznie zadufany w sobie. Pępek świata!
Boże uchroń mnie przed powrotem na drogę obłudy. Chcę się modlić, ale nie dlatego, by ludzie widzieli – słyszeli. Chcę lepiej, więcej, inaczej.
W ukryciu czekam, że mi pomożesz.



Mt 6, 1-6. 16-18

Jezus powiedział do swoich uczniów: "Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie.
Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę powiadam wam: ci otrzymali już swoją nagrodę. Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. 
Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. 
Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę powiadam wam: już odebrali swoją nagrodę. Ty zaś gdy pościsz, namaść sobie głowę i umyj twarz, aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie". 

14.06.2010

wtorek, 15 czerwca


Od kilku dni prześladują mnie myśli o ludziach złych, fałszywych, dwulicowych. Znam ich słabo, ale obmyślałem plan. Jak zadać im ból, jaką sprawić przykrość? Teraz wiem jedno: muszę ich miłować.
Miłować – kto tak dzisiaj mówi? Nikt? Ale, gdybym napisał, że będę się za nich modlił, oznaczałoby, że i ja jestem fałszywy. Modlitwa za wrogów to za mało. To kiepski wykręt. Miłować! Tak, miłować ich muszę. W modlitwie, w sercu, w słowach, w czynach. Sam ich nie zmienię, ale może wreszcie COŚ pojmę, może zmienię siebie? Może ziarno wiary w nich zasieje. Sucha szyszka nie jest jałowa, przecież ma w sobie ziarna. Ma w sobie początek i koniec.
Jestem Ci wdzięczny Panie za Twoje podpowiedzi, za prowadzenie mnie za rękę.


Mt 5, 43-48

Jezus powiedział do swoich uczniów: "Słyszeliście, że powiedziano: «Będziesz miłował swego bliźniego», a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych.
Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski".

13.06.2010

poniedziałek, 14 czerwca


Wiele osób nadstawiało mi drugi policzek. Wielu ufało, że się opamiętam. Gdy zostawili mnie zupełnie – wtedy się odnalazłem. Odnalazłem Pana.
Najpierw był drugi policzek, a potem tylko oko za oko, ząb za ząb. Dostawałem razy, na które zasłużyłem. Wróciło do mnie, to co zasiałem. A potem, gdy zostałem sam zacząłem ufać Tobie. I nagle pojawili się ludzie, o których zapomniałem, o których nie pamiętałem. Wiem, że Ty ich do mnie posłałeś. I idę za nimi krok w krok i nie odwracam się. Daje i dostaje.
Dziękuję Jezu. Tobie ufam. Jestem silny Tobą, zakorzeniony w wierze i nadziei w miłość.  


Mt 5, 38-42

Jezus powiedział do swoich uczniów: "Słyszeliście, że powiedziano: «Oko za oko i ząb za ząb». A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi. Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz. Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące. Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie".

12.06.2010

niedziela, 13 czerwca


Czy moje grzechy zostaną odpuszczone, czy wiara mnie ocali?
To nie gest kobiety, to nie wątpliwości Szymona. To prawda. Jezus wiedział, że kobieta nie udaje, że Szymon jest zły? Szymon miał prawo pytać, szukać Boga, a kobieta żałować i prosić o wybaczenie. Jest we mnie jedno i drugie. I wątpliwości i żal.
Poczucie winny, które rozrosło się we mnie – wątpliwości, które wciąż się rodzą są drogą do Pana. Chciałbym odpuszczenia grzechów, chciałbym pytać i słyszeć odpowiedzi. Chciałbym kawałka Nieba na Ziemi.


Łk 7, 36 - 8, 3

Jeden z faryzeuszów zaprosił Jezusa do siebie na posiłek. Wszedł więc do domu faryzeusza i zajął miejsce za stołem. A oto kobieta, która prowadziła w mieście życie grzeszne, dowiedziawszy się, że jest gościem w domu faryzeusza, przyniosła flakonik alabastrowy olejku i stanąwszy z tyłu u nóg Jego, płacząc, zaczęła oblewać Jego nogi i włosami swej głowy je wycierać. Potem całowała Jego stopy i namaszczała je olejkiem. Widząc to faryzeusz, który Go zaprosił, mówił sam do siebie: "Gdyby On był prorokiem, wiedziałby, co za jedna i jaka jest ta kobieta, która się Go dotyka, że jest grzesznicą". Na to Jezus rzekł do niego: "Szymonie, muszę ci coś powiedzieć". On rzekł: "Powiedz, Nauczycielu". "Pewien wierzyciel miał dwóch dłużników. Jeden winien mu był pięćset denarów, a drugi pięćdziesiąt. Gdy nie mieli z czego oddać, darował obydwom. Który więc z nich będzie go bardziej miłował?" Szymon odpowiedział: "Sądzę, że ten, któremu więcej darował". On mu rzekł: "Słusznie osądziłeś". Potem zwrócił się do kobiety i rzekł Szymonowi: "Widzisz tę kobietę? Wszedłem do twego domu, a nie podałeś Mi wody do nóg; ona zaś łzami oblała Mi stopy i swymi włosami je otarła. Nie dałeś Mi pocałunku; a ona, odkąd wszedłem, nie przestaje całować nóg moich. Głowy nie namaściłeś Mi oliwą; ona zaś olejkiem namaściła moje nogi. Dlatego powiadam ci: Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała. A ten, komu mało się odpuszcza, mało miłuje". Do niej zaś rzekł: "Twoje grzechy są odpuszczone". Na to współbiesiadnicy zaczęli mówić sami do siebie: "Któż On jest, że nawet grzechy odpuszcza?" On zaś rzekł do kobiety: "Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju".

11.06.2010

sobota, 12 czerwca


Gdy się zagubię, gdy nikt nie potrafi mnie odnaleźć – jestem zawsze z Tobą, Panie.
Kiedyś, gdy się zagubiłem, to do utraty tchu, do szaleństwa, dla zła. Upadłem w tym moim zagubieniu na samo dno. 
Dobrze, że tak się stało. 
Sporo, chociaż wciąż nie wszystko, pojąłem. Inni nie muszą upadać, by być szczęśliwymi. Ja musiałem. Podnoszę się w Twoim cieniu, obok Ciebie.
Należę do Ciebie Panie. Dzięki Tobie zobaczyłem światło.



Łk 2, 41-51

Rodzice Jezusa chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy miał On lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego rodzice. Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników, uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych i znajomych. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy szukając Go. Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami.
Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: "Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie". Lecz On im odpowiedział: :Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?" Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany. 
A Matka Jego chowała wiernie te wspomnienia w swym sercu.

10.06.2010

UROCZYSTOŚĆ NAJŚWIĘTSZEGO SERCA PANA JEZUSA


Czy jestem zagubioną owcą, czy tępym baranem?
Radość w niebie będzie większa z jednego nawróconego grzesznika, niż z wielu sprawiedliwych. Ale ja nie jestem nawrócony, nie jestem sprawiedliwy. Jestem uparty i tępy w swoim postępowaniu. W deklaracjach jestem doskonały, w czynach paskudny. Codzienne obietnice, ciche modlitwy i oczy zwrócone ku niebu. Zbyt dużo w tym teatru, zbyt mało życia.
Odnajdź mnie Panie, bo sam nie potrafię.



                Łk 15, 3-7

Jezus opowiedział faryzeuszom i uczonym w Piśmie następującą przypowieść: "Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zagubioną, aż ją znajdzie? A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona i wraca do domu; sprasza przyjaciół i sąsiadów i mówi im: «Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła». Powiadam wam: Tak samo w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia".

09.06.2010

czwartek, 10 czerwca


Nieść swój krzyż, zaprzeć się samego siebie i naśladować Jezusa. Piękna wizja, ale wyznaję: NIE POTRAFIĘ.
To nie znaczy, że NIE CHCĘ, to nie znaczy, że nie mogę. Zwyczajnie: nie potrafię. Chcę zachować swoje życie, oddać Ci duszę Panie, ale jest ułomny, grzeszny, pokaleczony.
Tak, wiem – Ty oddałeś za mnie swoje życie, a ja jak zwykle marudzę i użalam się nad sobą. Wolę jednak przyznać się do swoich słabości, niż wypisywać i głosić, jaki ze mnie heros. Nie jestem odważny, nie jestem tchórzliwy. Jestem zagubiony. Odnajduję sens życia i wiary, dzięki Tobie, ale nie potrafię wyrzec się wszystkiego w Imię Ojca i Syna i Ducha. Po prostu: NIE POTRAFIĘ. Wybacz.
Oddasz mi Pani według mojego postępowania.



Mt 16, 24-27

Jezus powiedział do swoich uczniów: "Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je.
Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę? 
Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi, i wtedy odda każdemu według jego postępowania". 

08.06.2010

środa, 9 czerwca



              Uczę się i staram, ale wciąż drażni moja nieporadność.
Wciąż szukam, wciąż wydaję mi się, że znalazłem. I tak bez ustanku. Męczę się w tych zmaganiach, w tych ułomnościach. Są dni, w których cały oddaję się Tobie. Są dni, gdy zdawkowe wypowiedziane słowa starczą za całą rozmowę, modlitwę. Zapomniałem? Nie, ale jestem rozdrażniony, podrażniony, samotny.
            Staram się wypełniać Twoje prawa, ale często kłócą się one z moim rządzami i pragnieniami. Zgniły kompromis nie jest wyjściem, jest oszustwem. Gdy idę do spowiedzi, mówię wprost: jestem grzeszny, ale po tej spowiedzi grzeszyć będę nadal. Szczerość obłudnika.
             Panie, dodaj mi sił.
„ Modlę się, abym zmierzał w życiu do celu, jaki obmyślił dla mnie Bóg” (z medytacji 24 godzin na dobę, 8 czerwca).


                Mt 5, 17-19

Jezus powiedział do swoich uczniów: "Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni. Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim".

07.06.2010

wtorek, 8 czerwca



Światłem i w świetle. Szczyptą soli, kawałkiem nieba.
Wszystko, co wiemy o Panu, wiemy od uczniów. Jakkolwiek oceniamy ich postępowanie, to właśnie im – natchnionym przez Pana – zawdzięczamy codzienne czytanie Ewangelii. Ciągłe poznawanie Pana. A, więc TAK – Jezus miał rację mówiąc do nich:
- Wy jesteście solą ziemi
- Wy jesteście światłem świata.
Obecność Jezusa, codzienna, niezmierzona jest doceniona i zauważalna także dzięki działaniom, o które zadbał, Jego uczniów. Chwalmy ich i nie zapominajmy o nich.
Uczniowie – jak dobre dzieci – zostali wychowani na wspaniałych nauczycieli.



Mt 5, 13-16

Jezus powiedział do swoich uczniów: "Wy jesteście solą ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi.
Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu. Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie".

06.06.2010

poniedziałek, 7 czerwca



Osiem błogosławieństw wygłoszonych na górze. Nie sposób je „komentować”, należy ich słuchać. Należy zrozumieć. Należy je powtarzam na głos – tak długo – jak pycha przegra z pokorą.



Mt 5, 1-12

Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami:
"Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. 
Błogosławieni, którzy płaczą, albowiem oni będą pocieszeni. 
Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię. 
Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni. 
Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. 
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. 
Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi. 
Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. 
Błogosławieni jesteście, gdy ludzie wam urągają i prześladują was, i gdy mówią kłamliwie wszystko złe na was z mego powodu. Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami".