30.04.2010

sobota, 1 maja

Filip widział, a był ślepy. Tak samo jak ja. Tak samo.
Panie moje intensywne życie, moje gonitwy, moje zmagania – wszędzie Ty. 
Dlaczego nie widziałem Ciebie wcześniej? Skąd u mnie jeszcze większa niepewność niż u Filipa? Dlaczego tak długo trwałem w głupocie, opętany własnymi pomysłami na życie, na czerpanie z niego garściami? Jakże byłem pyszny!
Czuję się lżejszy, gdy niczym powietrze schodzi ze mnie to co było wczoraj, rok temu, dziesięć lat temu. Czuję się lepiej wiedząc, że jesteś, że Tobie ufam Jezu.
Ty jesteś Panem, w Tobie jest Pan. Duch święty łączy mnie z Tobą. Tak teraz czuję.


J 14, 7-14

Jezus powiedział do swoich uczniów: "Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście". Rzekł do Niego Filip: "Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy".
Odpowiedział mu Jezus: "Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: «Pokaż nam Ojca»? Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł. Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeżeli zaś nie, wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła. 
Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca. A o cokolwiek prosić będziecie w imię moje, to uczynię, aby Ojciec był otoczony chwałą w Synu. O cokolwiek prosić Mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię". 

29.04.2010

piątek, 30 kwietnia

 

Znam drogę, którą idziesz Panie. Jesteś moim światłem w tunelu, z którego powoli wychodzę. Już widać mój cień.
Byłem dzisiaj u spowiedzi, której ostatnio unikałem jak złych ludzi. Nie jestem hipokrytą. Nie chcę grzeszyć, ale moje pragnienia diabelsko zniewalają. Dziękuję Ci Panie, bo trafiłem na kapłana, który mnie wysłuchał, porozmawiał ze mną. Zrozumiał. On nie był Tomaszem, który nie znał Twojej Drogi. On był uczniem, który wskazał mi jak i dlaczego mam iść dalej. Posłucham Tych słów, bo płynęły w sakramencie pokuty od Ciebie.
Dziękuję.


J 14, 1-6

Jezus powiedział do swoich uczniów: "Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie. W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem. Znacie drogę, dokąd Ja idę".
Odezwał się do Niego Tomasz: "Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?" Odpowiedział mu Jezus: "Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie". 

28.04.2010

czwartek, 29 kwietnia


Prostaczkiem jestem, a Ty jesteś obok mnie.
Żeby było jasne – nie posądzam Chrystusa o wywyższanie się, nie obarczam pychą. Te słowa Mateusza, to świadectwo wielkości Pana. Bo czy faryzeusze i uczeni w piśmie, nie kpili z Jezusa, że się zadaje z prostaczkami, z celnikami, z cudzołożnicami? Tak kpili i nie rozumieli. Dlatego Go zabili. Dlatego, że Jezus miłością Boga ogarniał każdego. I królów i biedaków. Każdy, jeśli tylko chciał mógł i może z Niego czerpać garściami. Czerpać miłość, nadzieję, wiarę.
Jestem cichy i pokorny sercem. Tak Panie, w Tobie znalazłem ukojenie.



Mt 11, 25-30

W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: "Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić.
Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźmijcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie". 

27.04.2010

środa, 28 kwietnia

Wierzę w Boga, Jego Syna i Ducha Świętego.
Gdy w kościele wszyscy chórem wypowiadają słowa modlitwy, zastanawiam się nad każdą sylabą. Każdym słowem zdaniem. Całością. To słowa ludzkie, deklaracja woli. Ostatnio zaczęło mnie drażnić, że w tej modlitwie tak wiele słów pada nie chwałę Pana, lecz na chwałę ludzi. Irytująca pycha.
Bardzo przeżywam swoje uczestnictwo w liturgii i szukam prawd, i szukam kłamstw. Znajduję jedno i drugie. Odsiewam plewy od ziarna. Nic, co ludzkie nie jest mi obce, wszystko co Boskie staję się dla mnie nowością, pragnę wciąż poznawać, uczyć się, wierzyć czysto i mocno. Rozwijam się jak kwiat. Gdy opadną liście nie płaczę, wkładam nowe do wazonu. Wciąż od nowa, na nowo, po prostu.



J 12, 44-50

Jezus tak wołał: "Ten, kto we Mnie wierzy, wierzy nie we Mnie, lecz w Tego, który Mnie posłał. A kto Mnie widzi, widzi Tego, który Mnie posłał. Ja przyszedłem na świat jako światło, aby każdy, kto we Mnie wierzy, nie pozostawał w ciemności. A jeżeli ktoś posłyszy słowa moje, ale ich nie zachowa, to Ja go nie sądzę. Nie przyszedłem bowiem po to, aby świat sądzić, ale by świat zbawić. Kto gardzi Mną i nie przyjmuje słów moich, ten ma swego sędziego: słowo, które powiedziałem, ono to będzie go sądzić w dniu ostatecznym. Nie mówiłem bowiem sam od siebie, ale Ten, który Mnie posłał, Ojciec, On Mi nakazał, co mam powiedzieć i oznajmić. A wiem, że przykazanie Jego jest życiem wiecznym. To, co mówię, mówię tak, jak Mi Ojciec powiedział".

26.04.2010

wtorek, 27 kwietnia

Jezu nigdy nie miałem wątpliwości, że Ty jesteś od Boga. Ale Ci, którzy do dzisiaj nie uwierzyli też znajdują drogę do Ciebie.
Wiara dokonuje we mnie rzeczy niemożliwych, niepojętych. Rozważania, rozmowa z Tobą – daje efekty. Odnajduję spokój, nie gonię na ślepo, w zaułki. Gdy mam w głowie rozgardiasz, to Ty porządkujesz nieuczesane myśli, porozrzucane zamiary. W mojej samotności użalanie się nad sobą jest wyjściem złym, nierozsądnym. Modlitwa jest wyjściem jedynym, prawdziwym.


J 10, 22-30

Obchodzono w Jerozolimie uroczystość Poświęcenia Świątyni. Było to w zimie. Jezus przechadzał się w świątyni, w portyku Salomona. Otoczyli Go Żydzi i mówili do Niego: "Dokąd będziesz nas trzymał w niepewności? Jeśli Ty jesteś Mesjaszem, powiedz nam otwarcie".
Rzekł do nich Jezus: "Powiedziałem wam, a nie wierzycie. Czyny, których dokonuję w imię mojego Ojca, świadczą o Mnie. Ale wy nie wierzycie, bo nie jesteście z moich owiec. 
Moje owce słuchają mojego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną i Ja daję im życie wieczne. Nie zginą one na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki. Ojciec mój, który Mi je dał, jest większy od wszystkich. I nikt nie może ich wyrwać z ręki mego Ojca. Ja i Ojciec jedno jesteśmy". 

25.04.2010

poniedziałek, 26 kwietnia

Mój pasterzu strzeż mnie, a gdy zabłądzę odnajdź mnie.
Znam Twój głos. Słyszę go w Duchu Świętym, który jest mi tak bliski, który tak często pomaga wyjść z opresji. Znam Twój szept i krzyk. Radość i smutki. Twój głos mnie prowadzi. Staram się nie nasłuchiwać fałszywych nawoływań i wskazań. Ty jesteś moim przewodnikiem, pasterzem. Wiem, że warto iść za Tobą, warto rozpoznawać Twoje ślady, Twoje znaki.
Brama, przez którą przeszedłem, brama wyzwolenia, odkupienia, radości życia.


J 10, 1-10

Jezus powiedział: "Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Kto nie wchodzi do owczarni przez bramę, ale wdziera się inną drogą, ten jest złodziejem i rozbójnikiem. Kto jednak wchodzi przez bramę, jest pasterzem owiec. Temu otwiera odźwierny, a owce słuchają jego głosu; woła on swoje owce po imieniu i wyprowadza je. A kiedy wszystkie wyprowadzi, staje na ich czele, a owce postępują za nim, ponieważ głos jego znają. Natomiast za obcym nie pójdą, lecz będą uciekać od niego, bo nie znają głosu obcych".
Tę przypowieść opowiedział im Jezus, lecz oni nie pojęli znaczenia tego, co im mówił. Powtórnie więc powiedział do nich Jezus: "Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Ja jestem bramą owiec. Wszyscy, którzy przyszli przede Mną, są złodziejami i rozbójnikami, a nie posłuchały ich owce. Ja jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony - wejdzie i wyjdzie, i znajdzie paszę. Złodziej przychodzi tylko po to, aby kraść, zabijać i niszczyć. Ja przyszedłem po to, aby owce miały życie i miały je w obfitości". 

24.04.2010

niedziela, 25 kwietnia

Dzięki Twoim owocom odradzam się i żyję.
Twoje słowa, Twoje czyny, Twoja obecność. Twoje oddanie, Twoja pamięć, Twoja troska, Twój zachwyt, Twoje cierpienie, Twoja radość.
Mógłbym w nieskończoność obdarzać Cię słowami, BO ZASŁUGUJESZ na miliony. Ale chcę inaczej. Chcę dać świadectwo swoim życiem i oddaniem. Nie już samych deklaracji, chcę czynów. Droga przede mną daleka, ale cel wspaniały.



J 10, 27-30

Jezus powiedział: "Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną i Ja daję im życie wieczne. Nie zginą one na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki. Ojciec mój, który Mi je dał, jest większy od wszystkich. I nikt nie może ich wyrwać z ręki mego Ojca. Ja i Ojciec jedno jesteśmy".

23.04.2010

sobota, 24 kwietnia

Tak, Panie Ty jesteś. Tylko Ty.
Doszedłem dzisiaj do ściany. Nie zderzyłem się, nie odbiłem. Zrozumiałem. Stało się i koniec! Basta. Jutro też będzie dzień. Będzie radość, może smutek. Czy w obliczu śmierci, czy w obliczu radości i piękna życia – mam, po tym jak zostałem okradziony, wprowadzić terminową żałobę? Bzdura! Tak, to były cenne rzeczy, ale tylko rzeczy.
Żyję dalej i walczę dalej. Zło bywa nasieniem dobra. Już dzisiaj się o tym przekonałem.
Mam wspaniałych ludzi wokół siebie. Kochają mnie. Gdy mi źle, gdy mi dobrze. A przede wszystkim, gdy staram się być uczciwy, a nie wredny, podstępny, manipulacyjny i odarty z empatii.
Nie jestem wśród tych, którzy w Ciebie nie wierzą Panie. Wyznaję Cię, kocham i pragnę byś był obok. Wciąż i nadal. Bezustannie. Do końca, który przecież JEST początkiem.


J 6, 55. 60-69

W synagodze w Kafarnaum Jezus powiedział: "Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a krew moja jest prawdziwym napojem". Wielu spośród Jego uczniów, którzy to usłyszeli, mówiło: "Trudna jest ta mowa. Któż jej może słuchać?"
Jezus jednak świadom tego, że uczniowie Jego na to szemrali, rzekł do nich: "To was gorszy? A gdy ujrzycie Syna Człowieczego, jak będzie wstępował tam, gdzie był przedtem? Duch daje życie; ciało na nic się nie przyda. Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem i życiem. Lecz pośród was są tacy, którzy nie wierzą". 
Jezus bowiem od początku wiedział, którzy to są, co nie wierzą, i kto miał Go wydać. Rzekł więc: "Oto dlaczego wam powiedziałem: Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli mu to nie zostało dane przez Ojca". Odtąd wielu uczniów Jego się wycofało i już z Nim nie chodziło. 
Rzekł więc Jezus do Dwunastu: "Czyż i wy chcecie odejść?" Odpowiedział Mu Szymon Piotr: "Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. A myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Świętym Boga". 

22.04.2010

piątek, 23 kwietnia


Panie miłuje swoje życie, ale ogarnia mnie smutek, przeszywa na wskroś.
Przepraszam, że nie potrafię się wyciszyć. Brakuje spokoju. Brakuje wytchnienia.
Jak mam wybaczyć ludziom, którzy mnie dzisiaj okradli? Jak? Po prostu! Ufam Tobie, że tak miało być, że to kolejna nauka dla mnie… Bolesna
Jestem Twoim sługą i dla Ciebie te kwiaty wiosny.


J 12, 24-26

Jezus powiedział do swoich uczniów: "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto miłuje swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. A kto by chciał Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli kto Mi służy, uczci go mój Ojciec".

21.04.2010

czwartek, 22 kwietnia

W Tobie WIARA, NADZIEJA, MIŁOŚĆ.
Jak być sytym? 
Wierzę w Ciebie Panie. Mam nadzieję na miłość ludzką powszechną z moim udziałem. Moją miłość do Ciebie ofiarowuję, ale gdy grzeszę, gdy mylę się – wiem, że ta miłość słabnie. Nie chcę, by zgasła. Czasami jednak brutalnie nie potrafię się zatrzymać, wyhamować, przystopować. Pędzę szalony. Pędzę zaślepiony.
Panie zatrzymaj mnie, przetrzyj mi oczy, otwórz uszy.
Proszę.


J 6, 44-51

Jezus powiedział do ludu: "Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał; Ja zaś wskrzeszę go w dniu ostatecznym. Napisane jest u Proroków: «Oni wszyscy będą uczniami Boga».
Każdy, kto od Ojca usłyszał i nauczył się, przyjdzie do Mnie. Nie znaczy to, aby ktokolwiek widział Ojca; jedynie Ten, który jest od Boga, widział Ojca. Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, ma życie wieczne. 
Jam jest chleb życia. Ojcowie wasi spożywali mannę na pustyni i pomarli. To jest chleb, który z nieba zstępuje: kto go spożywa, nie umrze. Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata". 

20.04.2010

środa, 21 kwietnia

Wiara czy człowieka lepszym? Powinna.
Wskrzesisz mnie Panie?
Sam nie wiem jak dalej i co dalej? Staram się, ale wciąż mam poczucie bezradnego krzątania się w tych samych miejscach. Odkrywam zbyt mało dobra, dostrzegam zbyt dużo zła. W sobie, w innych.
Są chwilę, że czuję się jak napięta struna i czekam nie na dźwięk, który wydam, lecz że pęknę. Rozpołowię się.
Są chwilę, że czuję się grzywa konia. Rumak biegnie, a ja czuję łoskot wiatru. Czuję się wspaniale, ale to co mną gna, nie jest moje, jest szaleństwem, któremu poddaję się przypadkiem. Często potem żałuję, bardzo żałuję. I galopu, i łoskotu, i szaleństwa.
Są chwilę, w których oddaję się cały Tobie. W modlitwie, w czynach, w słowach. Tak jest najlepiej.


J 6, 35-40

Jezus powiedział do ludu: "Jam jest chleb życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie? Powiedziałem wam jednak: Widzieliście Mnie, a przecież nie wierzycie. Wszystko, co Mi daje Ojciec, do Mnie przyjdzie, a tego, który do Mnie przychodzi, precz nie odrzucę, ponieważ z nieba zstąpiłem nie po to, aby czynić swoją wolę, ale wolę Tego, który Mnie posłał.
Jest wolą Tego, który Mnie posłał, abym ze wszystkiego, co Mi dał, niczego nie stracił, ale żebym to wskrzesił w dniu ostatecznym. To bowiem jest wolą Ojca mego, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w Niego, miał życie wieczne. A Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym". 

19.04.2010

wtorek, 20 kwietnia

Wierzę w Ciebie. Wiem, że jesteś chlebem życia, ale pragnę wciąż bycia innego, intensywnego, dopełnionego.
Tyle we mnie pragnień. Tyle przeciwieństw. Schizofreniczny podział ról na dobrego i złego. Na milczącego i tego wsłuchującego się w dialog. Tak – zbyt często znaczy u mnie NIE. Nie, nie wyklucza TAK. Wartości rozsypuje jak popiół, zbieram burzę. Zbieram roztargnienie.
Przychodzę do Ciebie, a wciąż łaknę TEJ WIOSNY ŻYCIA. Wierzę w Ciebie, a wciąż pragnę TEJ WIOSNY ŻYCIA.


J 6, 30-35

W Kafarnaum lud powiedział do Jezusa: "Jakiego dokonasz znaku, abyśmy go widzieli i Tobie uwierzyli? Cóż zdziałasz? Ojcowie nasi jedli mannę na pustyni, jak napisano: «Dał im do jedzenia chleb z nieba»".
Rzekł do nich Jezus: "Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój da wam prawdziwy chleb z nieba. Albowiem chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu". 
Rzekli więc do Niego: "Panie, dawaj nam zawsze tego chleba". Odpowiedział im Jezus: "Jam jest chleb życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie". 

18.04.2010

poniedziałek, 19 kwietnia

Pokarm Twój mi daj Panie na wieki. Bez niego wciąż błądzę.
Wiesz, że w Ciebie wierzę, że dostrzegam, ale nie zawsze widzę. Wiesz, że w Ciebie nie zwątpiłem, że szukam, nawet gdy się gubię.
Wiesz, że mam w Tobie nadzieję. Wiesz, że w Tobie sens mojego trwania ukryty. Wiesz.
Dlaczego ja wciąż wiem tak mało? Zbyt mało.



J 6, 22-29

Nazajutrz po rozmnożeniu chlebów lud, stojąc po drugiej stronie jeziora, spostrzegł, że poza jedną łodzią nie było tam żadnej innej oraz że Jezus nie wsiadł do łodzi razem ze swymi uczniami, lecz że Jego uczniowie odpłynęli sami.
Tymczasem w pobliże tego miejsca, gdzie spożyto chleb po modlitwie dziękczynnej Pana, przypłynęły od Tyberiady inne łodzie. 
A kiedy ludzie z tłumu zauważyli, że nie ma tam Jezusa, a także Jego uczniów, wsiedli do łodzi, przybyli do Kafarnaum i tam szukali Jezusa. Gdy Go zaś odnaleźli na przeciwległym brzegu, rzekli do Niego: "Rabbi, kiedy tu przybyłeś?" 
W odpowiedzi rzekł im Jezus: "Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Szukacie Mnie nie dlatego, żeście widzieli znaki, ale dlatego, żeście jedli chleb do sytości. Troszczcie się nie o ten pokarm, który ginie, ale o ten, który trwa na wieki, a który da wam Syn Człowieczy; Jego to bowiem pieczęcią swą naznaczył Bóg Ojciec". Oni zaś rzekli do Niego: "Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boże?" Jezus odpowiadając, rzekł do nich: "Na tym polega dzieło zamierzone przez Boga, abyście uwierzyli w Tego, którego On posłał".

17.04.2010

niedziela, 18 kwietnia

Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham.
Tak – mówię TO, głoszę światu – ale czy moje występki są godne tej deklaracji?
Czuję swoją niedoskonałość, mrowienie na plecach od grzechów. Często jest we mnie więcej złych myśli niż złych czynów, ale wstydzę się i rumienię, niczym dzierlatka – mam tak wiele nieczystych myśli, że trudno mi pogodzić miłość do Ciebie Panie z własnymi pragnieniami wobec świata. Wobec własnego opętania życiem.
Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham.
Wiem, że wybaczasz mi moje grzechy. Jesteś miłosierny, ale czuję się jako oszust i religijny koniunkturalista. Gdy mi źle biegnę i klęczę. Gdy mi dobrze biegnę, ale wstając z kolan zapominam o prośbach i obietnicach.
Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham.
Obłuda – tak! Jestem obłudnikiem. Wrażliwym, ale obłudnikiem. Samotność doskwiera. Boli. Nie potrafię powiedzieć: - Tylko Jezus! Nie potrafię – ROZUMIESZ? Nie potrafię! I nie chcę. Chcę Tobie służyć, ale chcę być szczęśliwy. Już nie chcę być bogaty. Po prostu szczęśliwy. U Twojego boku, ale u boku RÓWNIEŻ drugiego człowieka.
Tak, Panie chce się zakochać. IDĘ Z TOBĄ. 



J 21, 1-19

Jezus ukazał się znowu nad Morzem Tyberiadzkim. A ukazał się w ten sposób: Byli razem Szymon Piotr, Tomasz, zwany Didymos, Natanael z Kany Galilejskiej, synowie Zebedeusza oraz dwaj inni z Jego uczniów. Szymon Piotr powiedział do nich: "Idę łowić ryby". Odpowiedzieli mu: "Idziemy i my z tobą". Wyszli więc i wsiedli do łodzi, ale tej nocy nic nie złowili.
A gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu. Jednakże uczniowie nie wiedzieli, że to był Jezus. A Jezus rzekł do nich: "Dzieci, czy nie macie nic do jedzenia?" Odpowiedzieli Mu: "Nie". On rzekł do nich: "Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie". Zarzucili więc i z powodu mnóstwa ryb nie mogli jej wyciągnąć. Powiedział więc do Piotra ów uczeń, którego Jezus miłował: "To jest Pan!" Szymon Piotr usłyszawszy, że to jest Pan, przywdział na siebie wierzchnią szatę, był bowiem prawie nagi, i rzucił się w morze. Reszta uczniów dobiła łodzią, ciągnąc za sobą sieć z rybami. Od brzegu bowiem nie było daleko, tylko około dwunastu łokci. 
A kiedy zeszli na ląd, ujrzeli żarzące się na ziemi węgle, a na nich ułożoną rybę oraz chleb. Rzekł do nich Jezus: "Przynieście jeszcze ryb, któreście teraz ułowili". Poszedł Szymon Piotr i wyciągnął na brzeg sieć pełną wielkich ryb w liczbie stu pięćdziesięciu trzech. A pomimo tak wielkiej ilości sieć się nie rozerwała. Rzekł do nich Jezus: "Chodźcie, posilcie się!" Żaden z uczniów nie odważył się zadać Mu pytania: "Kto Ty jesteś?", bo wiedzieli, że to jest Pan. A Jezus przyszedł, wziął chleb i podał im, podobnie i rybę. 
To już trzeci raz, jak Jezus ukazał się uczniom od chwili, gdy zmartwychwstał. 
A gdy spożyli śniadanie, rzekł Jezus do Szymona Piotra: "Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci?" Odpowiedział Mu: "Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham". Rzekł do niego: "Paś baranki moje". I powtórnie powiedział do niego: "Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie?" Odparł Mu: "Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham". Rzekł do niego: "Paś owce moje". Powiedział mu po raz trzeci: "Szymonie, synu Jana, czy kochasz Mnie?" Zasmucił się Piotr, że mu po raz trzeci powiedział: "Czy kochasz Mnie?" I rzekł do Niego: "Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham". Rzekł do niego Jezus: "Paś owce moje. Zaprawdę, zaprawdę powiadam Ci: Gdy byłeś młodszy, opasywałeś się sam i chodziłeś, gdzie chciałeś. Ale gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz". To powiedział, aby zaznaczyć, jaką śmiercią uwielbi Boga. A wypowiedziawszy to rzekł do niego: "Pójdź za Mną!" 

16.04.2010

sobota, 17 kwietnia

Przeszłość dzieciństwa wraca jak jawa. Pamiętam pomost na Kaszubach. Ja, jezioro i mój szept: - Przyjdź do mnie Jezu.
I wierzyłem, że Go zobaczę jak kroczy po po wodzie, że usiądzie obok mnie. Przytuli i osuszy łzy. Łzy złości, smutku. Zagubienia. 
Kilka lat później – na tym samym – pomoście zasnąłem. Przebudził mnie i wiatr i wysoka fala, dotykająca moich nagich stóp. Przebudziłem się bez strachu. Poczułem Jego obecność. On tam był. On jest tutaj. On jest obok mnie. Wysuszył moje łzy.


J 6, 16-21

Po rozmnożeniu chlebów, o zmierzchu uczniowie Jezusa zeszli nad jezioro i wsiadłszy do łodzi przeprawili się przez nie do Kafarnaum. Nastały już ciemności, a Jezus jeszcze do nich nie przyszedł; jezioro burzyło się od silnego wiatru.
Gdy upłynęli około dwudziestu pięciu lub trzydziestu stadiów, ujrzeli Jezusa kroczącego po jeziorze i zbliżającego się do łodzi. I przestraszyli się. On zaś rzekł do nich: "To Ja jestem, nie bójcie się". Chcieli Go zabrać do łodzi, ale łódź znalazła się natychmiast przy brzegu, do którego zdążali. 

15.04.2010

piątek, 16 kwietnia


Zbierzcie pozostałe ułomki, aby nic nie zginęło.
Pamięć jest chleb. Dopełnia nas, wypełnia. Stajemy się syci. Ale pewnego dnia zapominamy, pewnego dnia dochodzimy do wniosku, że nie samym chlebem człowiek żyje, że nie da się cały czas rozpamiętywać.
Pamięć – to nie jest pamiętliwość. Chleb – to nie jest pokarm dla zapchania brzuchów. Pamięć i chleb jest jak modlitwa. Złączone w sobie dają nam strawę duchową. Dają nam siłę i nadzieję. I to jest największy cud. Cud wiary. Pamiętać o Jezusie, pożywiać się, by trwać, by próbować zmieniać się, odmieniać. Naprawiać to co przeszłe, aby lepsze było przede nami. Przede mną.


J 6, 1-15

Jezus udał się za Jezioro Galilejskie, czyli Tyberiadzkie. Szedł za Nim wielki tłum, bo widziano znaki, jakie czynił na tych, którzy chorowali.
Jezus wszedł na wzgórze i usiadł tam ze swoimi uczniami. A zbliżało się święto żydowskie, Pascha. 
Kiedy więc Jezus podniósł oczy i ujrzał, że liczne tłumy schodzą się do Niego, rzekł do Filipa: "Skąd kupimy chleba, aby oni się posilili?" A mówił to wystawiając go na próbę. Wiedział bowiem, co miał czynić. Odpowiedział Mu Filip: "Za dwieście denarów nie wystarczy chleba, aby każdy z nich mógł choć trochę otrzymać". Jeden z uczniów Jego, Andrzej, brat Szymona Piotra, rzekł do Niego: "Jest tu jeden chłopiec, który ma pięć chlebów jęczmiennych i dwie ryby, lecz cóż to jest dla tak wielu?" Jezus zatem rzekł: "Każcie ludziom usiąść". A w miejscu tym było wiele trawy. Usiedli więc mężczyźni, a liczba ich dochodziła do pięciu tysięcy. 
Jezus więc wziął chleby i odmówiwszy dziękczynienie, rozdał siedzącym; podobnie uczynił i z rybami rozdając tyle, ile kto chciał. A gdy się nasycili, rzekł do uczniów: "Zbierzcie pozostałe ułomki, aby nic nie zginęło". Zebrali więc i ułomkami z pięciu chlebów jęczmiennych, które zostały po spożywających, napełnili dwanaście koszów. A kiedy ci ludzie spostrzegli, jaki cud uczynił Jezus, mówili: "Ten prawdziwie jest prorokiem, który miał przyjść na świat". 
Gdy więc Jezus poznał, że mieli przyjść i porwać Go, aby Go obwołać królem, sam usunął się znów na górę.

14.04.2010

czwartek, 15 kwietnia


Gniew Boży? – czymże on jest? Święty Jan znowu straszy Bogiem, a ja wiem, że jest we mnie trwoga, ale przede wszystkim jest miłość. To nią obdarzył mnie Pan, a nie złością.
Wierzę w Jezusa, ci co nie wierzą też będą zbawieni. Jestem o tym przekonany.
Więcej budzi we mnie wątpliwości pierwsza część dzisiejszej Ewangelii. Pojmuję ją może opacznie, ale odczytuję ją jak odezwę do ludzi rządzących, którym często wydaje się, że wszystko wiedzą najlepiej. A skoro są tak pewni siebie, to pouczają innych. Jezus ich napomina: Kto przychodzi z wysoka, panuje nad wszystkimi, a kto z ziemi pochodzi, należy do ziemi i po ziemsku przemawia. Dobrze, by trafiła do nich TA przestroga. Aby ją usłyszeli i zrozumieli. Zwłaszcza teraz.


J 3, 31-36

Jezus powiedział do Nikodema: "Kto przychodzi z wysoka, panuje nad wszystkimi, a kto z ziemi pochodzi, należy do ziemi i po ziemsku przemawia. Kto z nieba pochodzi, Ten jest ponad wszystkim. Świadczy On o tym, co widział i słyszał, a świadectwa Jego nikt nie przyjmuje. Kto przyjął Jego świadectwo, wyraźnie potwierdził, że Bóg jest prawdomówny.
Ten bowiem, kogo Bóg posłał, mówi słowa Boże: a z niezmierzonej obfitości udziela mu Ducha. Ojciec miłuje Syna i wszystko oddał w Jego ręce. Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne; kto zaś nie wierzy Synowi, nie ujrzy życia, lecz grozi mu gniew Boży". 

13.04.2010

środa, 14 kwietnia

 Życie wieczne – ta wiara, ta obietnica pozwala, by nabrać powietrza do płuc i krzyknąć: DAAAAAAAAAAAALEJ!
Gdy czytam słowa św. Jana zawsze razi mnie przesada i zbędny patos. Tym razem jest podobnie. Przypisuje słowa Jezusowi, który wypowiedzieć po prostu nie mógł: Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego.
Wierzę w Jezusa, ale znam setki osób, którzy mojego entuzjazmu nie podzielają, a są wspaniałymi ludźmi, lepszymi ode mnie. Wiara nie czyni człowieka dobrym.
Tak – tu Jan ma rację:  Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu. I ten Bóg wcale nie musi być mój. Ważne, by uczynki innych miały w sobie moralność, życzliwość, dobroć.
Staram się walczyć o siebie i w obliczu tragedii innych cichnę, ale wiem, że można i warto dalej. Warto próbować poznawać nauki Jezusa, nie zawsze te spisane przez apostołów.



J 3, 16-21

Jezus powiedział do Nikodema: "Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego.
A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu".

12.04.2010

wtorek, 13 kwietnia

Trzeba się powtórnie narodzić.
Żyć trzeba dalej, Tylko jak?
Miłosierny Boże, niech dla mnie to będzie lekcja pokory, wyciszenia, skupienia. Tak – dla mnie!
Niech każdy weźmie z tej tragedii, którą spotkała moją Ojczyznę, coś dla siebie. Niech przestanie – niech przestanę pouczać i piętnować innych. Mam swoje nadzieje i pragnienia po tragedii pod Smoleńskiem. Dotyczą one spraw wielkich, ale nawet, jeżeli się nie spełnią – to niech ja się zmienię, odmienię. Niech wreszcie nauczę dostrzegać MOC ŻYCIA.



J 3, 7-15

Jezus powiedział do Nikodema: "Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci: Trzeba wam się powtórnie narodzić. Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha". W odpowiedzi rzekł do Niego Nikodem: "Jakżeż to się może stać?"
Odpowiadając na to, rzekł mu Jezus: "Ty jesteś nauczycielem Izraela, a tego nie wiesz? Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci, że to mówimy, co wiemy, i o tym świadczymy, cośmy widzieli, a świadectwa naszego nie przyjmujecie. Jeżeli wam mówię o tym, co jest ziemskie, a nie wierzycie, to jakżeż uwierzycie temu, co wam powiem o sprawach niebieskich? I nikt nie wstąpił do nieba oprócz Tego, który z nieba zstąpił - Syna Człowieczego. A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne".

11.04.2010

poniedziałek, 12 kwietnia



Panie, niech ofiary tragedii pod Smoleńskiem narodzą się na nowo. Przyjmij ich do swego królestwa.
A ja powtarzam w tej przejmującej ciszy:
Trzeba wam się powtórnie narodzić. Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, kto narodził się z Ducha.


J 3, 1-8

Był wśród faryzeuszów pewien człowiek, imieniem Nikodem, dostojnik żydowski. Ten przyszedł do Jezusa nocą i powiedział Mu: "Rabbi, wiemy, że od Boga przyszedłeś jako nauczyciel. Nikt bowiem nie mógłby czynić takich znaków, jakie Ty czynisz, gdyby Bóg nie był z nim".
W odpowiedzi rzekł do niego Jezus: "Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi powtórnie, nie może ujrzeć królestwa Bożego". Nikodem powiedział do Niego: "Jakżeż może się człowiek narodzić będąc starcem? Czyż może powtórnie wejść do łona swej matki i narodzić się?" Jezus odpowiedział: "Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego. To, co się z ciała narodziło, jest ciałem, a to, co się z Ducha narodziło, jest duchem. Nie dziw się, że powiedziałem ci: Trzeba wam się powtórnie narodzić. Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, kto narodził się z Ducha".

10.04.2010

NIEDZIELA MIŁOSIERDZIA BOŻEGO

ZAWSZE rozumiałem i usprawiedliwiałem Tomasza. Dzisiaj, tak jak i on nie chcę uwierzyć w to, co się stało.
On w zmartwychwstanie, ja w śmierć. 
Panie, nie mogę rozważać słów świętego Jana zapominając o tragedii, która dotknęła moją Ojczyznę. Tragedii zmarłych, tragedii ich rodzin.
Chciałbym, aby to się nie stało! Chciałbym!
Panie CHCĘ MILCZEĆ. Chcę się modlić, lecz przychodzi mi to z trudem.
Panie – Daj Im Pokój Wieczny.
Panie – w dniu Miłosierdzia Bożego, ukój ból bliskich zmarłych, ukój ból narodu. Panie, ODMIEŃ TEN NARÓD.


J 20, 19-31

Było to wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia. Tam, gdzie przebywali uczniowie, drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami. Jezus wszedł, stanął pośrodku i rzekł do nich: "Pokój wam!" A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: "Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam". Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: "Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane".
Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: "Widzieliśmy Pana!". Ale on rzekł do nich: "Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę". 
A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: "Pokój wam!" Następnie rzekł do Tomasza: "Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż ją do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym". Tomasz Mu odpowiedział: "Pan mój i Bóg mój!" 
Powiedział mu Jezus: "Uwierzyłeś, bo Mnie ujrzałeś; błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli". I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej księdze, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc mieli życie w imię Jego. 

09.04.2010

sobota, 10 kwietnia

 

UWIERZYLI i ogłosili to światu.
Nie rozgrzeszam się, nie wybielam – zwłaszcza przy pomocy Pisma, – ale gdy się wgłębiam w słowa apostołów jestem przekonany, że wątpliwości były wpisane w naszą wiarę od narodzin Jezusa. Cała Ewangelia nie jest wcale księgą zapewnień, nakazów i cudownych recept. Jest księgą ludzi. To przekaz walki o siebie i boską miłość.
Oktawa Wielkiej Nocy, to ciągłe wątpliwości Jego uczniów. To też okres, w który uzmysławiamy sobie, że Pan nie dość, że został zabity za nasze grzechy, że zmartwychwstał, aby nas zbawić – to jeszcze musi udowadniać, że jest Synem Bożym. Ukazywał się – nie dla frajdy i efekciarstwa, lecz dla wiary. Bo wiedział, że jesteśmy tylko ludźmi.
Apostołowie, gdy zrozumieli sens jego śmierci i żywych powstania – poszli i nauczali innych, poszli i spisali, to czego byli świadkami.


Mk 16, 9-15

Po swym zmartwychwstaniu, wczesnym rankiem w pierwszy dzień tygodnia, Jezus ukazał się najpierw Marii Magdalenie, z której wyrzucił siedem złych duchów. Ona poszła i oznajmiła to tym, którzy byli z Nim, pogrążonym w smutku i płaczącym. Oni jednak słysząc, że żyje i że ona Go widziała, nie chcieli wierzyć.
Potem ukazał się w innej postaci dwom z nich na drodze, gdy szli na wieś. Oni powrócili i oznajmili pozostałym. Lecz im też nie uwierzyli. 
W końcu ukazał się samym Jedenastu, gdy siedzieli za stołem, i wyrzucał im brak wiary i upór, że nie wierzyli tym, którzy widzieli Go zmartwychwstałego. I rzekł do nich: "Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu". 

08.04.2010

piątek, 9 kwietnia


 Żaden z uczniów nie odważył się zapytać: - KTO TY JESTEŚ? Wiedzieli, bo zobaczyli? Niekoniecznie.
Jestem pewien, że Jezus spotkał się ze swoim bliskim po zmartwychwstaniu, ale nie jestem pewien czy uczniowie zawsze Go widzieli. Nielogiczność? Nie, wręcz przeciwnie – to sens naszej wiary. Poczuć Chrystusa, doświadczyć – nie wtedy, gdy Go widzimy, ale gdy Go doznajemy, żyjemy w Nim i dla Niego.
Czy oni mieli omamy? Nie! Ich wiara była tak wielka, że każde spotkanie z Jezusem było dla nich lekcją pokory i trwogi. Nie pytali – jak pewnie zapytałbym ja – Panie, jak było tam? Jak jest, gdy się umrze? Jak nastąpił cud zmartwychwstania?
Nie musieli już zadawać tych ludzkich-małostkowych pytań, bo wiedzieli, że to jest Pan.
"Chodźcie, posilcie się!" – Jezus wciąż powtarza TE SŁOWA. Czy je słyszę, czy rozumiem? Robię wszystko, by odzyskać słuch i wzrok.

J 21, 1-14

Jezus znowu ukazał się nad Morzem Tyberiadzkim. A ukazał się w ten sposób: Byli razem Szymon Piotr, Tomasz, zwany Didymos, Natanael z Kany Galilejskiej, synowie Zebedeusza oraz dwaj inni z Jego uczniów. Szymon Piotr powiedział do nich: "Idę łowić ryby". Odpowiedzieli mu: "Idziemy i my z tobą". Wyszli więc i wsiedli do łodzi, ale tej nocy nic nie złowili.
A gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu. Jednakże uczniowie nie wiedzieli, że to był Jezus. A Jezus rzekł do nich: "Dzieci, czy nie macie nic do jedzenia?" 
Odpowiedzieli Mu: "Nie". On rzekł do nich: "Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie". Zarzucili więc i z powodu mnóstwa ryb nie mogli jej wyciągnąć. Powiedział więc do Piotra ów uczeń, którego Jezus miłował: "To jest Pan!" Szymon Piotr usłyszawszy, że to jest Pan, przywdział na siebie wierzchnią szatę, był bowiem prawie nagi, i rzucił się w morze. Reszta uczniów dobiła łodzią, ciągnąc za sobą sieć z rybami. Od brzegu bowiem nie było daleko, tylko około dwunastu łokci. 
A kiedy zeszli na ląd, ujrzeli żarzące się na ziemi węgle, a na nich ułożoną rybę oraz chleb. Rzekł do nich Jezus: "Przynieście jeszcze ryb, któreście teraz ułowili". Poszedł Szymon Piotr i wyciągnął na brzeg sieć pełną wielkich ryb w liczbie stu pięćdziesięciu trzech. A pomimo tak wielkiej ilości sieć się nie rozerwała. Rzekł do nich Jezus: "Chodźcie, posilcie się!" Żaden z uczniów nie odważył się zadać Mu pytania: "Kto Ty jesteś?", bo wiedzieli, że to jest Pan. A Jezus przyszedł, wziął chleb i podał im, podobnie i rybę. 
To już trzeci raz, jak Jezus ukazał się uczniom od chwili, gdy zmartwychwstał. 

07.04.2010

czwartek, 8 kwietnia

Pokój wam. To słowa Jezusa. To moje słowa dla innych.
Kilka miesięcy temu oburzałem się, że w kościele zamiast „znaku pokoju” spotkały mnie drwiny były pracowników. A może to w ogóle nie jest prawdą. Może zaślepiony rozpaczą, smutkiem widziałem to, co chciałem widzieć? A może to był uśmiech? Pocieszam się? Nie! Naprawiam się. Zbyt wiele rzeczy wokół mnie jest złych, to prawda. Ale jest też tak, że wiele kwestii źle interpretuje. A potem nakręcam się i złoszczę. Po co, dlaczego? To ślepy zaułek, a nie droga ku Panu.
Pokój Wam. Moi przyjaciele i moi wrogowie.
Nawracam się, grzechów odpuścić nie mogę, ale mogę wybaczyć i prosić o wybaczenie. Tak też czynię. Tak czynić chcę.


Łk 24, 35-48

Uczniowie opowiadali, co ich spotkało w drodze, i jak poznali Jezusa przy łamaniu chleba. A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: "Pokój wam".
Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha. Lecz On rzekł do nich: "Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie się Mnie i przekonajcie: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam". Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi. 
Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: "Macie tu coś do jedzenia?" Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby. Wziął i jadł wobec wszystkich. 
Potem rzekł do nich: "To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach". Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma. I rzekł do nich: "Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie; w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom począwszy od Jerozolimy. Wy jesteście świadkami tego".