28.02.2010

poniedziałek, 1 marca

Odpuszczam. I WY mi odpuście. Wybaczcie.
Znam wartość zadanego bólu, wiele razy przemierzałem mapę wyrządzonych krzywd. Tak wielu z was poprosiłem o wybaczenie, tak wiele dobrego mnie spotkało. Ale często skończyło się na słowach. Nadal nie możecie na mnie patrzeć, nie potraficie słuchać. Chcę was zrozumieć, ale jak długo można? Czy tak już zostanie?
Tak wielu wybaczyło szczerze i pięknie. Pojednaliśmy się. Jesteśmy, próbujemy być obok siebie.
Tak wielu zapomniało o moim istnieniu. Tak wielu spotkałem nowych ludzi. Tak wiele rodzi się z przebaczenia.
Daję, chcę być potrzebny. Być blisko, razem. Obok i wprost, nie na marginesie.
Moja miara nie zawsze pasuje do waszej. Wasza nie zawsze do mojej.
Czas. Dać czasowi czas. Dać.


Łk 6, 36-38

Jezus powiedział do swoich uczniów: "Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone.
Dawajcie, a będzie wam dane: miarą dobrą, natłoczoną, utrzęsioną i opływającą wsypią w zanadrze wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie". 

27.02.2010

niedziela, 28 lutego

Jego słucham.
Jestem tolerancyjny. Mam gdzieś katolików napominających innych. Mam gdzieś pogardę dla upadku. Nie obchodzi mnie wiara innego człowieka. Obchodzi mnie człowiek. Jaki jest, dlaczego jest, po co jest?
Ale ja wybrałem Jezusa, świadomie. Nie decyzją rodziców podczas chrztu, lecz teraz i TU.
Przyjmuję napomnienia, nie jestem głuchy na nauki, które dotknęły innych. Ale wiem, że dla mnie ten Głos:
"To jest mój Syn wybrany, Jego słuchajcie" – jest wykładnią mojej drogi. Drogi ku Tobie Panie.


Łk 9, 28b-36

Jezus wziął z sobą Piotra, Jana i Jakuba i wyszedł na górę, aby się modlić. Gdy się modlił, wygląd Jego twarzy się odmienił, a Jego odzienie stało się lśniąco białe. A oto dwóch mężów rozmawiało z Nim. Byli to Mojżesz i Eliasz. Ukazali się oni w chwale i mówili o Jego odejściu, którego miał dokonać w Jerozolimie.
Tymczasem Piotr i towarzysze snem byli zmorzeni. Gdy się ocknęli, ujrzeli Jego chwałę i obydwóch mężów, stojących przy Nim. Gdy oni odchodzili od Niego, Piotr rzekł do Jezusa: "Mistrzu, dobrze, że tu jesteśmy. Postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza". Nie wiedział bowiem, co mówi. 
Gdy jeszcze to mówił, zjawił się obłok i osłonił ich; zlękli się, gdy weszli w obłok. A z obłoku odezwał się głos: "To jest mój Syn wybrany, Jego słuchajcie". W chwili, gdy odezwał się ten głos, Jezus znalazł się sam. A oni zachowali milczenie i w owym czasie nikomu nic nie oznajmili o tym, co widzieli. 

26.02.2010

sobota, 27 lutego

Przestałem się dąsać na ludzi, którzy mnie nie cierpią. Lubię ich w modlitwie, lubię we wspomnieniach. Pamiętam swoje uczynki i ich. Codziennie się za Was modlę.
Kocham swoich bliskich, przyjaciela. Pokochałem życie. Ale i od wielu tygodni rozumiem, tych, którzy mnie nie rozumieją. Codziennie wypowiadam słowa, jak mantrę. Wierzę w nie: Panie Boże strzeż moich przyjaciół i moich wrogów. Wierzę, że będzie Wam lepiej.
To nie cynizm. To wiara.
!!!


Mt 5, 43-48

Jezus powiedział do swoich uczniów: "Słyszeliście, że powiedziano: «Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził».
A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. 
Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest wasz Ojciec niebieski". 

25.02.2010

piątek, 26 lutego


Nie ze wszystkimi się pojednałem. Ale czy ze wszystkimi jest w ogóle możliwe.
Jest jeszcze wiele osób, które powinny usłyszeć ode mnie PRZEPRASZAM. I słowo, i doświadczyć czynu. Ale wiem, że nie jestem w stanie do każdego dotrzeć, wszystkich odszukać.
Ale na pewno jestem w stanie odszukać mojego brata. Nie widziałem go od lat, nie słyszałem od wieków. Nie wiem co i jak się stało. Ale:
Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi.
Przebaczam i proszę o wybaczenie. Te słowa muszą paść. Ten czyn musi odrodzić naszą braterską miłość. I nie tu, lecz gdy spojrzymy sobie w oczy.
Droga wciąż przede mną daleka, ale odnajdę cię.


Mt 5, 20-26

Jezus powiedział do swoich uczniów: "Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego.
Słyszeliście, że powiedziano przodkom: «Nie zabijaj»; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: «Raka», podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: «Bezbożniku», podlega karze piekła ognistego. 
Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przed ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Potem przyjdź i ofiaruj dar swój. 
Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie podał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia. Zaprawdę powiadam ci: nie wyjdziesz stamtąd, aż zwrócisz ostatni grosz". 

24.02.2010

czwartek, 25 lutego

Wciąż proszę, wciąż otrzymuję.
Kiedyś żądałem. Dostawałem. Brałem, nawet gdy niechciano mi dać. Zabierałem, wyrywałem. Wszystko moje, wszystko dla mnie. Uczucia, pieniądze, święty spokój.
I potem upadłem, spadłem. I nie potrafiłem się podnieść. A, gdy chciałem WCIĄŻ brakowało mi cierpliwości i GODNOŚCI.
Teraz, wciąż prędko, ale spokojnie… Teraz, z każdym dniem czuję, że proszę i rozumiem jak wiele dostaję.
Czynię to, co mi miłe i tak też obdarowywany jestem.


Mt 7, 7-12

Jezus powiedział do swoich uczniów: "Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą.
Gdy którego z was syn prosi o chleb, czy jest taki, który poda mu kamień? Albo gdy prosi o rybę, czy poda mu węża? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec wasz, który jest w niebie, da to, co dobre tym, którzy Go proszą. 
Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie. Albowiem na tym polega Prawo i Prorocy".

23.02.2010

środa, 24 lutego

Pomrzemy wszyscy, czy każdy zmartwychwstanie?
Dałeś nam znak. Cud Jonasz. Cud Twojej śmierci. Czego chcieć więcej?
Rozważania, że POTEM nie ma NIC – to zachęta dla samobójców lub hulaków. Byłem jednym i drugim. Od ściany do ściany. Od bagna po szczyty wieżowców. I co? Wreszcie przyszło zrozumienie. Nie, nie opamiętanie. Ale ZRO- ZU- MIE- NIE.
Pojąłem, że chcę zasłużyć na nagrodę. Na zmartwychwstanie.


Łk 11, 29-32

Gdy tłumy się gromadziły, Jezus zaczął mówić: "To plemię jest plemieniem przewrotnym. Żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku Jonasza. Jak bowiem Jonasz był znakiem dla mieszkańców Niniwy, tak będzie Syn Człowieczy dla tego plemienia.
Królowa z Południa powstanie na sądzie przeciw ludziom tego plemienia i potępi ich; ponieważ ona przybyła z krańców ziemi słuchać mądrości Salomona, a oto tu jest coś więcej niż Salomon. Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je; ponieważ oni dzięki nawoływaniu Jonasza się nawrócili, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz". 

22.02.2010

wtorek, 23 lutego

Jak modlić się, by nie bełkotać, nie klepać? Jak rozmawiać z Tobą?
Czy jestem gadatliwy? Tak. Używam tak wielu słów, które potem rozbijam o swoje czyny i występki. To nie jest modlitwa. To moje gadulstwo, które w niwecz się obraca. To cień modlitwy. 
Za każdy dzień OJCZE MÓJ dziękuję, za każdym razem proszę o łaskę dla przyjaciół i wrogów. Ale to nie załatwia sprawy. Bo czy nie jest to tylko wymówka dla moich grzechów?
Przebaczam innym, chociaż wpadam w gniew niesprawiedliwe oskarżany. Próbuję przebaczyć sobie, chociaż bilans moich przewin nie zmniejsza się.
Ojcze, przebacz.


Mt 6, 7-15

Jezus powiedział do swoich uczniów: "Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. Nie bądźcie podobni do nich. Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, wpierw zanim Go poprosicie.
Wy zatem tak się módlcie: 

Ojcze nasz, któryś jest w niebie: 
święć się imię Twoje, 
przyjdź królestwo Twoje, 
bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi. 
Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj; 
i odpuść nam nasze winy, 
jako i my odpuszczamy naszym winowajcom; 
i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie, 
ale nas zbaw ode złego. 

Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, i Ojciec wasz nie przebaczy wam waszych przewinień". 

21.02.2010

poniedziałek, 22 lutego

                Co rozwiążesz na ziemi i takie będzie w niebie?
I jak mam postępować, jak nie błądzić,jak nie szukasz wciąż, by to tutaj było TAM.
I jak zagubiony zwierz, dziecko pytam Cię. Ty jesteś Opoką, na Tobie chcę zbudować świat, życie swe, ale jak, gdy wciąż gubię klucze i znajduję nowe i nie wiem, i pytam czy nimi odnajdę Ciebie, otworzę bram zaklęcia?


Mt 16, 13-19


           Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: "Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?" A oni odpowiedzieli: "Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków". Jezus zapytał ich: "A wy za kogo Mnie uważacie?" Odpowiedział Szymon Piotr: "Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego". Na to Jezus mu rzekł: "Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem ciało i krew nie objawiły ci tego, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr - Opoka, i na tej opoce zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie".

20.02.2010

niedziela, 21 lutego

Nawet po czterdziestodniowym poście diabeł nic nie wskórał. Przezwyciężył go wiarą, słowem, czynem.
Nie samym chlebem żyje człowiek.
Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz.
Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego.
Te trzy zdania brzmią jak zaklęcia, jak drogowskazy, jak nakazy. To ich użył Chrystus w dyskusji z czartem. Nawet, gdy ten zaczął cytować Pismo, Pan odpowiedział mu Pismem. Potęga i pycha diabła została zmieciona w pył. A potem śmierć Chrystusa zniweczyła jego zamiary.
Zastanawiałem się niegdyś, czy Jezus po tylu dniach postu miał omamy, bo był wyczerpany? Czy diabeł mu się wydawał, wyobrażał? Ale wiem, że diabeł jest prawdziwy, jest namacalny, jest mocny. Ale wszechmoc wiary zwyciężyła. Niech To zwycięstwo będzie świadectwem dla mnie, dla Was.
Niech będzie światłem naszej DROGI.



Łk 4, 1-13

Jezus pełen Ducha Świętego powrócił znad Jordanu i czterdzieści dni przebywał w Duchu na pustyni, gdzie był kuszony przez diabła. Nic w owe dni nie jadł, a po ich upływie poczuł głód.
Rzekł Mu wtedy diabeł: "Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz temu kamieniowi, żeby się stał chlebem". Odpowiedział mu Jezus: "Napisane jest: «Nie samym chlebem żyje człowiek»". 
Wówczas wyprowadził Go w górę, pokazał Mu w jednej chwili wszystkie królestwa świata i rzekł diabeł do Niego: "Tobie dam potęgę i wspaniałość tego wszystkiego, bo mnie są poddane i mogę je odstąpić, komu chcę. Jeśli więc upadniesz i oddasz mi pokłon, wszystko będzie Twoje". Lecz Jezus mu odrzekł: "Napisane jest: «Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz»". 
Zaprowadził Go też do Jerozolimy, postawił na narożniku świątyni i rzekł do Niego: "Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się stąd w dół. Jest bowiem napisane: «Aniołom swoim rozkaże o Tobie, żeby Cię strzegli, i na rękach nosić Cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień»". Lecz Jezus mu odparł: "Powiedziano: «Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego»". Gdy diabeł dokończył całego kuszenia, odstąpił od Niego aż do czasu. 

19.02.2010

sobota, 20 lutego

Wezwałeś mnie Panie do nawrócenia, a ja Cię usłyszałem i zaprosiłem do własnego domu.
Każdy dzień, napotkani ludzie – sprawiają, że czuję jakbym na nowo się rodził. Chwilami chlipię i zawodzę, ale coraz częściej radośnie przyjmuję Twoje podpowiedzi i napomnienia.
Jesteś we mnie, w moim sercu, oku, na końcu języka. W całym ciele. Jestem Tobie wdzięczny, że jesteś i chciałbym, abyś ZOSTAŁ.
I wiem, że zależy to tylko ode mnie. ode mnie.


Łk 5, 27-32

Jezus zobaczył celnika, imieniem Lewi, siedzącego w komorze celnej. Rzekł do niego: "Pójdź za Mną". On zostawił wszystko, wstał i poszedł za Nim.
Potem Lewi sprawił dla Niego wielkie przyjęcie u siebie w domu; a była spora liczba celników oraz innych, którzy zasiadali z nimi do stołu. Na to szemrali faryzeusze i uczeni ich w Piśmie i mówili do Jego uczniów: "Dlaczego jecie i pijecie z celnikami i grzesznikami?" Lecz Jezus im odpowiedział: "Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem wezwać do nawrócenia sprawiedliwych, lecz grzeszników". 

18.02.2010

piątek, 19 lutego

Gdy wczoraj w kościele mówiłem w cichości serca swoje przyrzeczenia, nie wypowiadałem ich daremno, ani dlatego, że chwila była piękna.
Często kieruje mną słomiany zapał. Nakręcam się, składam obietnicę, przysięgam. I! I nic. Po kilku dniach ulotne stają się myśli, słowa. Tym razem chcę, by było inaczej. Okres Wielkiego Postu niech nie będzie tylko postem z nazwy. Przyszedł czas, bym dotrzymał słowa. Sobie, Tobie. Abym potrafił ten czas przeżyć odpowiednio i godnie.


Mt 9, 14-15

Po powrocie Jezusa z krainy Gadareńczyków podeszli do Niego uczniowie Jana i zapytali: "Dlaczego my i faryzeusze dużo pościmy, Twoi zaś uczniowie nie poszczą?"
Jezus im rzekł: "Czy goście weselni mogą się smucić, dopóki oblubieniec jest z nimi? Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im oblubieńca, a wtedy będą pościć". 

17.02.2010

czwartek, 18 lutego

Nie jest egoizmem dbanie o siebie, o swój rozwój i unikanie pułapek. Nie jestem egoizmem potrafić powiedzieć: NIE.
Staram się być dobrym, uczynnym, sprawiedliwym. Staram się poprawiać, naprawiać. Jednak i ta dobroć ma swoje granice. Bo gdy jestem za dobry dopadają mnie ciosy i razy. Niezasłużone, ale przecież przewidywalne. Dlatego muszę nauczyć się mówić: NIE. Nawet tym, których darzę uczuciem.
Bo cóż za korzyść ma człowiek, jeśli cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę poniesie?
Chrystus – o czym i dzisiaj przypomina – oddał swoje życie za grzechy ludzi. Bo On musiał wiele wycierpieć, byśmy my mogli żyć ROZSĄDNIE. A rozsądkiem jest dbanie o własny spokój, własny rozwój.


Łk 9, 22-25

Jezus powiedział do swoich uczniów: "Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; będzie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie".
Potem mówił do wszystkich: "Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa. Bo cóż za korzyść ma człowiek, jeśli cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę poniesie?" 

16.02.2010

środa popielcowa, 17 lutego

POCZĄTEK WIELKIEGO POSTU. Środa popielcowa.

Czy jestem obłudnikiem, czy modlę się, by ludziom pokazać? NIE!
Nie będzie samokrytyki, nie będzie też napominania dewocji. Ta piękna Ewangelia świętego Mateusza zmusza do refleksji i napomnień. Ale Pan wie, że moje czytanie Pisma i moje rozważania mają na celu zbliżenie się do Niego.
To nie jest manifestacja, to nie jest cyrk. To nie jest też komiks z kolorowymi obrazkami. Słowem, zdjęciami – tak Cię odkrywam Panie.
Wielki Post, to piękny cudowny okres w życiu Kościoła. Potrafiłem wiele, wiele lat temu Go przeżyć, zrozumieć. Podobnie chcę, aby było teraz. Niech nie będzie to obietnica składana Bogu, niech będzie to nakaz dany sobie.

  
Mt 6, 1-6. 16-18

Jezus powiedział do swoich uczniów: "Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie.
Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę powiadam wam: ci otrzymali już swoją nagrodę. Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. 
Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. 
Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę powiadam wam: już odebrali swoją nagrodę. Ty zaś gdy pościsz, namaść sobie głowę i umyj twarz, aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie". 

15.02.2010

wtorek, 16 lutego

Tobie należy ufać, Tobie należy zawierzyć, w Tobie mieć pamięć.
Moje życie jest pełne odniesień do przeszłości. Wciąż wyciągam z siebie – niczym z kosza z brudną bielizną – złe wspomnienia. Rozdrabiam je na okruchy i chociaż widzę, że nic z TYM już nie zrobię, nadal w TO brnę. A przecież i dzisiaj mówisz mi i napominasz, abym pamiętał uczynki dobre, aby TE szczegóły mnie zajmowały. Abym przestał zajmować się złymi szczegółami. Abym uwierzył i zaufał Tobie.
Ufam, że nauczę się być lepszym nie wracając codziennie do złego, lecz do tego, CO ZAWDZIĘCZAM TOBIE.


Mk 8, 14-21
  
Uczniowie Jezusa zapomnieli wziąć chlebów i tylko jeden chleb mieli ze sobą w łodzi. Wtedy Jezus im przykazał: "Uważajcie, strzeżcie się kwasu faryzeuszów i kwasu Heroda".
Oni zaczęli rozprawiać między sobą o tym, że nie mają chleba. Jezus zauważył to i rzekł im: "Czemu rozprawiacie o tym, że nie macie chleba? Jeszcze nie pojmujecie i nie rozumiecie, tak otępiały macie umysł? Macie oczy, a nie widzicie: macie uszy, a nie słyszycie? Nie pamiętacie, ile zebraliście koszów pełnych ułomków, kiedy połamałem pięć chlebów dla pięciu tysięcy?" Odpowiedzieli Mu: "Dwanaście". "A kiedy połamałem siedem chlebów dla czterech tysięcy, ile zebraliście koszów pełnych ułomków?" Odpowiedzieli: "Siedem". I rzekł im: "Jeszcze nie rozumiecie?" 

14.02.2010

poniedziałek, 15 lutego

Sam wielokrotnie utyskiwałem: - Panie daj znak, ja Go pojmę, ale DAJ!
I WTEDY ZROZUMIAŁEM, że dajesz mi ZNAKI codziennie. Że w każdej sekundzie życia tylko Tobie zawdzięczam, to że żyję, że zdrowieję.
Dwa dni temu mój Syn powiedział do mnie słowa, których nie sposób zapomnieć: - Tato, ja także kocham ponad wszystko Boga, a potem ciebie i mamę. Ale wiem, że Bóg jest najważniejszy.
On ma niespełna dziesięć lat i zapewne wiele razy będzie się z Tobą spierał, ale to wyznanie, to najcudowniejszy ZNAK Twojego Istnienia.


Mk 8, 11-13

Faryzeusze zaczęli rozprawiać z Jezusem, a chcąc wystawić Go na próbę, domagali się od Niego znaku. On zaś westchnął głęboko w duszy i rzekł: "Czemu to plemię domaga się znaku? Zaprawdę powiadam wam: żaden znak nie będzie dany temu plemieniu".
I zostawiwszy ich, wsiadł z powrotem do łodzi i odpłynął na drugą stronę. 

13.02.2010

niedziela, 14 lutego

Pan ani nie szydzi z bogaczy, ani nie manifestuje uwielbienia dla biedy. Wskazuje umiar. Podpowiada sprawiedliwość. Domaga się uczciwości, ale i cierpliwości.
Pewnego dnia spierając się z napotkanym o moją Religię, usłyszałem, że Jezus powinien widnieć na sztandarach socjalistów. Bo jest jak trybun ludowy, jak lider ruchu robotniczego. Rozbawiło mnie porównanie, które potem, w różnej formie, słyszałem wielokrotnie.
Moje rozbawienie jest tym większe, że wypowiadają te słowa ludzie wykształceni i inteligentni. Przeczytali tysiące książek, a PISMO interpretują jak dzieci, które mają prawo do uproszczeń.
Myślę, że Jezus nie gardził bogaczami i nie żądał od nikogo rozdawnictwa majątku. Ale prosił i napominał o umiar i uczciwość. Nie ma nic złego w tym, że ktoś się bogaci. Ważne, by ten ktoś nie robił tego czyimś kosztem. Ważne też, aby potrafił dostrzegać innych i w miarę możliwości pomagać, tym, którym się nie powiodło.
Jezus nie był nadętym bufonem, który nie potrafił się śmiać. A więc, Ci którzy nagle wystraszeni boją się słów: Biada wam, którzy się teraz śmiejecie, albowiem smucić się i płakać będziecie – niech przeczytają Je z dziesięć, a może ze sto razy i pojmą ich sens.
Bo Bóg nie odmawia nam radości życia, ale napomina, gdy szydzimy z Niego i Jego Bliskich. Napomina!!! To słowo wciąż daje nadzieję, że możemy – mogę się zmienić.


Łk 6, 17. 20-26

Jezus zeszedł z dwunastoma Apostołami na dół i zatrzymał się na równinie. Był tam duży poczet Jego uczniów i wielkie mnóstwo ludu z całej Judei i z Jerozolimy oraz z wybrzeża Tyru i Sydonu.
A On podniósł oczy na swoich uczniów i mówił: 
"Błogosławieni jesteście wy, ubodzy, albowiem do was należy królestwo Boże. 
Błogosławieni wy, którzy teraz głodujecie, albowiem będziecie nasyceni. 
Błogosławieni wy, którzy teraz płaczecie, albowiem śmiać się będziecie. 
Błogosławieni będziecie, gdy ludzie was znienawidzą i gdy was wyłączą spośród siebie, gdy zelżą was i z powodu Syna Człowieczego podadzą w pogardę wasze imię jako niecne: cieszcie się i radujcie w owym dniu, bo wielka jest wasza nagroda w niebie. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili prorokom. 
Natomiast biada wam, bogaczom, bo odebraliście już pociechę waszą. 
Biada wam, którzy teraz jesteście syci, albowiem głód cierpieć będziecie. 
Biada wam, którzy się teraz śmiejecie, albowiem smucić się i płakać będziecie. 
Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwalić was będą. Tak samo bowiem ojcowie ich czynili fałszywym prorokom". 

12.02.2010

sobota, 13 lutego


Jedno Twoje słowo, jeden czyn i tak wielu może być sytych. Tak wielu może uwierzyć.
Zawsze lubiłem Ewangelię świętego Marka.
Jako dziecko wyobrażałem sobie Jezusa jako sprawnego magika, ale i jako bohatera, który przezwycięży każde zło. Potem moje wyobrażenie ewaluowało w stronę zwątpienia i kpin. Bajki mi tu czytacie – kląłem pod nosem. A dzisiaj jest we mnie i radość dziecka i dojrzałość mężczyzny, który składa Ci pokłon Panie, bo wiem, że Ty głodnych i spragnionych nie postawisz w biedzie.
Zawierzyć Tobie, to znaczy być sytym.


Mk 8, 1-10

Gdy znowu wielki tłum był z Jezusem i nie mieli co jeść, przywołał do siebie uczniów i rzekł im: "Żal mi tego tłumu, bo już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają co jeść. A jeśli ich puszczę zgłodniałych do domu, zasłabną w drodze; bo niektórzy z nich przyszli z daleka".
Odpowiedzieli uczniowie: "Skąd tu na pustkowiu będzie mógł ktoś nakarmić ich chlebem?" Zapytał ich: "Ile macie chlebów?" Odpowiedzieli: "Siedem". I polecił ludowi usiąść na ziemi. A wziąwszy te siedem chlebów, odmówił dziękczynienie, połamał i dawał uczniom, aby je rozdzielali. I rozdali tłumowi. Mieli też kilka rybek. I nad tymi odmówił błogosławieństwo i polecił je rozdać. Jedli do sytości, a pozostałych ułomków zebrali siedem koszów. Było zaś około czterech tysięcy ludzi. Potem ich odprawił. Zaraz też wsiadł z uczniami do łodzi i przybył w okolice Dalmanuty.

11.02.2010

piątek, 12 lutego

Mówić – mówię zbyt wiele, słyszę – najczęściej jazgot.
Nie wątpię i nie zwątpię Panie w Ciebie. Ale nadal – wracam do tego usilnie – zawodzi mnie słuch, jakbym go tracił. Bo słyszę tylko jazgot, swój i innych.
Nie potrafię się skupić, przerywam, gdy ktoś chce opowiedzieć o sobie. Nie potrafię nie mówić o sobie. Wciąż. Bez ustanku, bez wyciągania wniosków, bez słuchania podpowiedzi.
Jestem pełen wiary, że TO się zmieni, jeżeli nie zejdę z drogi, którą obrałem, którą mi wskazałeś. Strzeż mnie Panie. A także moich przyjaciół i wrogów. Abym nie tylko mówić chciał, ale żebym słuchać potrafił.


Mk 7, 31-37

Jezus opuścił okolice Tyru i przez Sydon przyszedł nad Jezioro Galilejskie, przemierzając posiadłości Dekapolu.
Przyprowadzili Mu głuchoniemego i prosili Go, żeby położył na niego rękę. On wziął Go na bok osobno od tłumu, włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka; a spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego: "Effatha", to znaczy: "Otwórz się". Zaraz otworzyły się jego uszy, więzy języka się rozwiązały i mógł prawidłowo mówić. Jezus przykazał im, żeby nikomu nie mówili. Lecz im bardziej przykazywał, tym gorliwiej to rozgłaszali. I pełni zdumienia mówili: "Dobrze uczynił wszystko. Nawet głuchym słuch przywraca i niemym mowę". 

10.02.2010

czwartek, 11 lutego

Wykazać pokorę wobec Boga, Jego słów i czynów. Umieć słuchać – dar dla mnie nieosiągalny?
Wiem. Tak, wiem. Te moje wątpliwości, moja swoboda w rozmowie z Tobą, moje użalanie ma jeden pień. Brak pokory. Znowu obrastam w pewność siebie, a potem jestem zdziwiony swoim zagubieniem, roztargnieniem, znużeniem.
Brak pokory, to przede wszystkim wada słuchu. Wada serca i rozumu. Nadal nie potrafię słuchać, ani Ciebie Jezusie, ani innych ludzi.
Co się ze mną dzieje? Dlaczego jestem tak bardzo zapatrzony w siebie? Dlaczego?
Naucz mnie słuchać, naucz rozumieć. Czuję, że usycham, że tracę, to nazwałem „pozyskanym”.


Mk 7, 24-30

Jezus udał się w okolice Tyru i Sydonu. Wstąpił do pewnego domu i chciał, żeby nikt o tym nie wiedział, lecz nie mógł pozostać w ukryciu. Wnet bowiem usłyszała o Nim kobieta, której córeczka była opętana przez ducha nieczystego. Przyszła, upadła Mu do nóg, a była to poganka, Syrofenicjanka rodem, i prosiła Go, żeby złego ducha wyrzucił z jej córki.
Odrzekł jej: "Pozwól wpierw nasycić się dzieciom; bo niedobrze jest wziąć chleb dzieciom i rzucić psom". Ona Mu odparła: "Tak, Panie, lecz i szczenięta pod stołem jadają z okruszyn dzieci". On jej rzekł: "Przez wzgląd na te słowa idź, zły duch opuścił twoją córkę". Gdy wróciła do domu, zastała dziecko leżące na łóżku, a zły duch wyszedł. 

09.02.2010

środa, 10 lutego

Tak, Panie całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym! Tak, ale z wnętrza jest też Duch Święty i niech On mnie strzeże.
Nie będę się z Tobą spierał Jezu. Uznaję Twoją wyższość i Twoje Królestwo. Stawiał będę jednak pytania i sądził siebie w swoim dążeniu do prawdy.
Wiem, że wszystkie przewiny są moim grzechem. Każdy zły uczynek popełniony jest także tak nazywanym. Ale nie mogę codziennie powtarzać sobie: - Jesteś złym człowiekiem. Wiem, że się zmieniam. Wiem i tego chcę. I kiedy trafiają we mnie, niczym włócznie, fałszywe oskarżenia, plugawe opowiastki – jak mam reagować? Mówić, że to zło też jest ze mnie? Nie, ono mnie dotyka, pochodzi z innej duszy, ale jestem jego świadkiem, celem. I wtedy Twoje słuszne słowa mnie kaleczą, bo ich nie potrafię przełknąć, zrozumieć od razu, po prostu.
Wciąż jestem niepojętnym uczniem.


Mk 7, 14-23

Jezus przywołał znowu tłum do siebie i rzekł do niego: "Słuchajcie Mnie wszyscy i zrozumcie. Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym. Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha".
Gdy się oddalił od tłumu i wszedł do domu, uczniowie pytali Go o to przysłowie. Odpowiedział im: "I wy tak niepojętni jesteście? Nie rozumiecie, że nic z tego, co z zewnątrz wchodzi w człowieka, nie może uczynić go nieczystym; bo nie wchodzi do jego serca, lecz do żołądka i na zewnątrz się wydala". Tak uznał wszystkie potrawy za czyste. 
I mówił dalej: "Co wychodzi z człowieka, to czyni go nieczystym. Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym". 

08.02.2010

wtorek, 9 lutego

Prawa Boże są święte, ale które z nich są tylko ludzkim wymysłem?
Czcij ojca swego i matkę swoją – tak, to prawo boskie. To prawo, które nawet, gdy ludzie zawodzą – powinno być przestrzegane. Wiem, że to irytujące i szalone, ale jak mam dopełnić przykazania – Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela? Jak???? Ja i tysiące innych.
Czy tego oczekuje ode mnie Pan, abym trwał w przysiędze, która tysiące razy już została skalana? Czy mam umartwiać się i biczować, licząc, że moja była żona bez miłości, powie: - Wróć, będziesz mi służył, pomagał, bo starzy jesteśmy?
Czy Pan oczekuje ode mnie bycia dobrym człowiekiem, gdy w imię zasad i reguł będę je łamał? Bo gdy nie ma miłości, czymże ten związek jest, jak nie obłudą, oszustwem, kłamstwem?
Czy Pan oczekuje, abym budował przyszłość na poczuciu winy? A może mam klęczeć na kamieniach i wrzeszczeć opętańczo: Wybacz mi Panie, bo zgrzeszyłem! Taki czyn – taka manifestacja czymże ma być? Efekciarskim zawierzeniem? Zabawą w katolika czy dewocją?
Panie, nie chcę grzeszyć. Chcę żyć z rozmysłem, ale nie wiem czy mi wybaczysz, że chcę być szczęśliwym. Bo przykazania, bo reguły. Jak mam je ogarnąć?


Mk 7, 1-13

U Jezusa zebrali się faryzeusze i kilku uczonych w Piśmie, którzy przybyli z Jerozolimy. I zauważyli, że niektórzy z Jego uczniów brali posiłek nieczystymi, to znaczy niemytymi rękami. Faryzeusze bowiem i w ogóle Żydzi, trzymając się tradycji starszych, nie jedzą, jeśli sobie rąk nie obmyją, rozluźniając pięść. I gdy wrócą z rynku, nie jedzą, dopóki się nie obmyją. Jest jeszcze wiele innych zwyczajów, które przejęli i których przestrzegają, jak obmywanie kubków, dzbanków, naczyń miedzianych.
Zapytali Go więc faryzeusze i uczeni w Piśmie: "Dlaczego Twoi uczniowie nie postępują według tradycji starszych, lecz jedzą nieczystymi rękami?" 
Odpowiedział im: "Słusznie prorok Izajasz powiedział o was obłudnikach, jak jest napisane: «Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad, podanych przez ludzi». Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji, dokonujecie obmywania dzbanków i kubków. I wiele innych podobnych rzeczy czynicie". 
I mówił do nich: "Umiecie dobrze uchylać przykazanie Boże, aby swoją tradycję zachować. Mojżesz tak powiedział: «Czcij ojca swego i matkę swoją» oraz: «Kto złorzeczy ojcu lub matce, niech śmiercią zginie». A wy mówicie: «Jeśli kto powie ojcu lub matce: Korban, to znaczy darem złożonym w ofierze jest to, co by ode mnie miało być wsparciem dla ciebie», to już nie pozwalacie mu nic uczynić dla ojca ni dla matki: I znosicie słowo Boże przez waszą tradycję, którąście sobie przekazali. Wiele też innych tym podobnych rzeczy czynicie". 

07.02.2010

poniedziałek, 8 lutego

Dotknąć Ciebie Panie. Dotknąć i zrozumieć. Pojąć cud bliskości.
Gdy z naiwnością dziecka przyjmuję każde słowo Pisma – nic się dzieje, nic poza uczuciem szczeniackiego szczęścia. A potem trzeba dorosnąć i stawiać pytania i z pełnymi płucami buntu, krzyczeć: - Gdzie te cuda, Panie?
A potem odrzucamy wszystko. Grzebiemy, ryjemy, szukamy. Stajemy się nawet zabawni. Tak było ze mną. A gdy zmężniałem pojąłem, że pragnę choć frędzli u Jego płaszcza dotknąć. By wyzdrowieć, wstać i iść.
Iść, pamiętając o wszystkich etapach swojego życia. O upadkach i wzlotach. O skrzydłach Ikara i słowach poety. Iść odzyskując zdrowie.


Mk 6, 53-56

Gdy Jezus i uczniowie Jego się przeprawili, przypłynęli do ziemi Genezaret i przybili do brzegu.
Skoro wysiedli z łodzi, zaraz Go poznano. Ludzie biegali po całej owej okolicy i zaczęli znosić na noszach chorych tam, gdzie, jak słyszeli, przebywa. I gdziekolwiek wchodził do wsi, do miast czy do osad, kładli chorych na otwartych miejscach i prosili Go, żeby choć frędzli u Jego płaszcza mogli się dotknąć. A wszyscy, którzy się Go dotknęli, odzyskiwali zdrowie.